Przyznam szczerze, nigdy nie byłem fanem rosyjskiej muzyki, w tym też tego zespołu; słuchałem ich płyt bez większego entuzjazmu, zapamiętywałem zaledwie po dwie, może trzy piosenki z każdego ich poprzedniego wydawnictwa. Tak więc fakt, że Грай wydaje już swój czwarty krążek, nie za specjalnie mną ruszył. Pewnego razu, w spokojne popołudnie, postanowiłem przesłuchać Ashes z braku lepszego zajęcia.

I wtedy sobie uświadomiłem sobie, jak duży błąd popełniłem, że nie wziąłem się za ten album wcześniej…

Wydaje mi się, że nowa płyta w porównaniu do poprzednich jest o wiele cięższa, poważniejsza – gitary grają tutaj pierwsze skrzypce, a folkowe przeszły na drugi plan. Nie oznacza to jednak, że Ashes nie jest płytą folkmetalową; jest w niej dużo „folkowości” oraz tego klimatu, który jest odbierany na dobrych wydaniach pagan/folkmetalowych. Przed wzięciem się za pisanie tej recenzji postanowiłem, że przesłucham jeszcze raz poprzednich krążków – zespół bardzo się rozwija z każdym swoim następnym wydawnictwem, ale między Млада i Ashes, Грай postawił kamień milowy w swojej muzycznej karierze. Dla mnie – jak najbardziej na plus.

Przez cały czas trwania albumu świetnie się bawiłem, słuchałem Ashes z dużą przyjemnością, a co jakiś czas byłem zaskakiwany jakimiś ciekawymi wstawkami, motywami. Nie mogę powiedzieć nic negatywnego o żadnym utworze
z krążka, jedynie Поступь зимы (Tread of Winter) oraz Доня (Donya) – songi, które zostały opublikowane przed wydaniem całej płyty – podobały mi się mniej niż pozostałe (może to był powód, dlaczego nie chciałem wcześniej brać się za jego słuchanie?). Muszę natomiast wspomnieć o Песня мертвой воды (Song of Dead Water)Пепел (Ashes); ostatnio zauważyłem u siebie, że za każdym razem, gdy słucham jakiegoś folkmetalowego wydania, to zawsze znajdą się na nim dwie – rzadziej trzy – piosenki, które po prostu wbiją mnie w ziemie, i chciałbym ich słuchać przez najbliższe kilka dni, czy też tygodni. To są właśnie te utwory; być może Песня мертвой воды podoba mi się tak bardzo, że jest to pierwszy utwór na płycie (pomijając intro)… i ten szok, wywołany tym, że zespół, do którego nie żywiłem bardzo ciepłych uczuć, nagle zrobił coś takiego, rozumiecie, pierwsze wrażenie jest najważniejsze. A Пепел to coś na wzór ballady, nie jestem zwolennikiem wszelkich piosenek tego typu, ale wykorzystanie tej konwencji w odpowiednim momencie może trafić w me gusta. A poza tym Пепел jako song sam w sobie jest bardzo dobry. Do pozostałych utworów nie mam zarzutów, wszystko zostało wykonane moim zdaniem na bardzo przyzwoitym poziomie. Ashes zamyka cover legendarnego zespołu blackmetalowego Rotting Christ – …Пир мертвецов (…Pir Threontai), jak osobiście bardzo lubię tego greckiego tytana, to uważam że wersja Грай jest lepsza. No i na dodatek… Пир мертвецов stanowi świetne zakończenie albumu.

Nie spodziewałem się tego, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym krążkiem. Cieszę się, że nie bawię się już w robienie rankingów najlepszych płyt z danego gatunku muzycznego, bo w kategorii folkmetalowej Грай mógłby mi namieszać w moim osobistym rankingu na najlepszą płytę minionego już roku. Teraz już wiem, że będę śledził ten zespół cały czas i z niecierpliwością czekał na koncerty, czy też nowe wydawnictwa. Długo się zastanawiałem nad wystawieniem najwyższej noty, ale jednak trzeba zachować zimną krew; myślę jednak, że jeżeli Грай pójdzie dalej w tym kierunku, to będę mógł wystawić maksymalną ocenę bez zawahania. Polecam ten krążek każdemu fanowi Грай, a także tym, którzy nie przepadali wcześniej za nimi.

9,5/10