Kolejna nowość na polskiej scenie

Ostatnie dwa lata przyniosły prawdziwy wysyp młodych, startujących kapel folkmetalowych. Większość z nich dała o sobie znać wypuszczając minialbumy, zawierające około 4 utworów, oraz rozpoczynając szerszą działalność koncertową. Do tych kapel właśnie dołączyło krakowskie Open Access, wydając trwającą blisko 20 minut EP zatytułowaną Over a Mountain Peak.

open access foto

To, na co w pierwszej kolejności można zwrócić uwagę, to wyjątkowo klimatyczna okładka. Wraz z widniejącym na niej – stylizowanym trochę na średniowieczne – logiem zespołu szybko rozwiewa wątpliwości, że mamy tutaj do czynienia z muzyką spod znaku folk metalu. Mogły się one bowiem nasunąć chociażby ze względu na dosyć nietypową dla tego nurtu nazwę grupy. Trzeba jednak od razu powiedzieć, że nie spotykamy tutaj klasycznego podejścia do tego podgatunku ciężkiego grania. Na pierwszy plan wysuwają się liczne skojarzenia z metalem symfonicznym oraz power metalem.

 

 

Przyjrzyjmy się bliżej

Pierwszy utwór rozpoczynający się od krótkiego intra na pianinie, szybko przechodzący w riff, przywodzący na myśl te pisane przez Jamesa Hetfielda z Metalliki, w trzeciej kolejności uderzający nas typowo gotyckimi wokalami pokazuje, że należy przygotować się na wyjątkowo szaloną mieszankę stylów. Niestety, Vengeancenumer jeden na płycie, nie oferuje słuchaczowi głodnemu folkowych brzmień i melodii nic oprócz skocznego refrenu z bardzo chwytliwą melodią graną przez skrzypce, który ratuje ten chyba najsłabszy punkt wycieczki wokół tytułowego górskiego szczytu.

 

Kolejny utwór o nazwie Kozak, jedyny śpiewany w języku polskim, przenosi nas w nieco inne muzyczne rejony. Słyszymy skoczne, power metalowe riffy, przywodzące na myśl konie w galopie, poparte także nieco bardziej „folkującą” linią wokalną. Niestety, słychać, że w takiej stylistyce wokalistka czuję się mniej pewnie niż w bardziej operowych liniach, które słychać chociażby w kolejnym Into The Storm, utworze o najwolniejszym tempie na całym albumie. Nie ma w nim niestety wielu nawiązań do folkloru, słyszymy za to kilka naprawdę fajnych pomysłów, jeśli chodzi o pracę gitar.

Wszystkie te braki rekompensuje słuchaczowi zamykający płytę Over a Mountain Peak. Utwór z całą pewnością ma zadatki na zostanie hitem, obfituje we wpadające ucho melodie, kojarzące się z twórczością grup takich jak Ensiferum. Słychać tutaj typowe dla power metalu podejście do aranżacji, co w połączeniu z gotyckimi wokalami sprawia, że czujemy się trochę tak, jak byśmy słuchali wczesnej twórczości grupy Nightwish – chociażby z czasów Oceanborn.

 

 

Jak to brzmi?

Można powiedzieć kilka słów o produkcji, która nadaje albumowi pewnej oryginalności. Płyta nie brzmi zbyt nowocześnie, gitary są mocno przytłumione, na pierwszym planie znajdują się wokale, co osobiście uważam za wadę. Całość ma jednak w sobie coś charakterystycznego, co może się podobać. Każdy instrument jest ponadto bardzo wyraźnie słyszalny. Słuchacz bez problemu może wyłapać każdą nutkę graną przez krakowskich muzyków. Na uwagę zasługuje brzmienie i gra skrzypiec, które są absolutnie perfekcyjne – za każdym razem, kiedy pojawiają się na płycie, potrafią przyćmić wszystkie inne instrumenty. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości będą odgrywać większą rolę w muzyce Open Access.

open access studio

Może być już tylko lepiej!

Słychać, że krakowianom nie brakuje pomysłów przy tworzeniu muzyki – ani też odwagi, by łączyć różne muzyczne światy. Całości brakuje jeszcze nieco spójności. Czasami ma się wrażenie zaburzonych proporcji oraz braku zwartego pomysłu na siebie. Ale jest to zarzut, który można skierować do większości debiutanckich albumów startujących kapel, zwłaszcza jeśli wypuszczony materiał powstawał przez kilka lat działalności zespołu, zanim wreszcie ujrzał światło dzienne. Jest to z pewnością debiut obiecujący, ma swoje bardzo udane momenty, pozostaje wybrać się na koncerty zespołu i czekać na kolejne wydawnictwo, które pokaże, jaką muzyczną drogę obierze dalej Open Access. Nasi czytelnicy z pewnością ucieszyliby się z większej ilości nawiązań do folkloru – zwłaszcza że dominujące na płycie gotyckie wokale mogą sprawić, że wielu fanów folk metalu po muzykę krakowskiej kapeli nie sięgnie.