Czy kojarzcie, Drodzy Czytelnicy, zespół WELICORUSS? Mała podpowiedź: są z Rosji (a dokładniej z Syberii) i wydali m.in. niezły album Wintermoon Symphony. Niedawno zespół stanął w obliczu poważnego wyzwania, jakim była kapitalna zmiana składu.

Mało tego: twórca zespołu, Alexey Boganov, z mroźnego Nowosybirska przeniósł się do Pragi, aby –  jak sam tłumaczy – móc się rozwijać. Szybko znalazł serbskiego gitarzystę, czeskiego perkusistę i rosyjskiego basistę, dzięki czemu WELICORUSS zaczął pracę nad nowym krążkiem. I oto jest! Przedstawiam Az Esm’!

Az Esm’? Po prostu Ja jestem

Wielkim plusem tej płyty jest dla mnie fakt, że słowa piosenek są w języku rosyjskim. Buduje to odpowiedni klimat i słuchaczom z wyobraźnią pozwala przenieść się na owianą przeszywającym chłodem Syberię, spojrzeć przez ramię staremu czarownikowi, może nawet dojrzeć wśród zamieci tajemnicze, starodawne bóstwa, czekające na krwawą ofiarę. Pragnę w tym miejscu uspokoić Czytelników niewładających tym pięknym językiem: dołączana do płyty książeczka z tekstami piosenek jest dwujęzyczna. Bardzo rozsądny zabieg.

Co oni śpiewają

Album zawiera 12 piosenek, w tym intro i epilog, ale tak naprawdę można słuchać ich w dowolnej kolejności, bo płyta nie jest typowym concept albumem. Poszczególne utwory utrzymane są w solidnym, paganmetalowym klimacie, z co i rusz pojawiającymi się wstawkami chóralnymi. Mała rada – nie przerażajcie się, kiedy na początku utworu Az Esm’ usłyszycie śpiew Saszki. Później wokal jest porządniejszy i dopasowany do mrocznej atmosfery płytki. Nie mam również zastrzeżeń do dźwiękowej strony albumu. Co jakiś czas pojawiają się folkowe wtręty, a to zabrzmi jękliwie lira, a to zapiszczą dudy. Jest ok.

wr_photo_2

Każdemu może się zdarzyć…

Czyżby płyta–ideał? Cóż, nie do końca. Dość spory minus to lekka wtórność. Utwory są do siebie podobne, widać też nawiązania do poprzednich albumów. W sumie nie bardzo pasuje tu australijskie didgeridoo, mające się nijak do rosyjskich klimatów, ale tu już się czepiam.

Brać i słuchać, szkoda czasu!

Az Esm’ to ponadgodzinna dawka tego, co w WELICORUSS najlepsze – klimatu, bardzo dobrych solówek i warczącego wokalu głównego. Bałem się, że zmiana składu może zaowocować czymś o wiele słabszym, gorzej nagranym, lecz muszę przyznać, że miło się rozczarowałem. Oby więcej takich płyt!

    9/10

Więcej o wykonawcy:

http://www.facebook.com/welicoruss

https://www.youtube.com/user/welicorussofficial

http://welicoruss.net/