Pod koniec kwietnia 2015 roku Ereb Altor wydaje – z pomocą Cyclone Empire – swój piąty album zatytułowany Nattramn. Należy zwrócić uwagę na fakt, że płyta – w porównaniu do dwóch ostatnich albumów formacji – wyraźnie wzoruje się na legendarnym i ponadczasowym Bathory. Czy w takim wypadku  jest warta odsłuchania? Jeśli ciekawi jesteście odpowiedzi, zapraszam do przeczytania recenzji.

Ereb-band

Warto zacząć od tego, że jeśli lubisz Hammerhart Twilight of the Gods, to podczas słuchania Nattramn poczujesz się jak w domu, bowiem Ereb Altor wychodzi z założenia, że jak palić wioski, rabować je i mordować jej mieszkańców, to tylko w rytm Bathory.

Pierwsza piosenka – The Son of Vindsvalr – to spokojny utwór z wyczuwalną nutką niepokoju; pozwala on słuchaczowi wyciszyć się i zrelaksować. Chwilę po włączeniu Midsommarblot na moim odtwarzaczu poczułem się, jakby ktoś walnął mnie swoim dwuręcznym młotem w tył głowy. Ciężar tej piosenki potrafi oszołomić niedoświadczonego słuchacza, więc jeżeli nie słuchałeś wcześniej tego zespołu, musisz się przygotować na potężne uderzenie.

Po chwilowym ogłuszeniu zrozumiałem, że album nie będzie łatwy do przełknięcia. Zamknąłem wszystkie okna, zasłoniłem je roletami, usiadłem spokojnie w najciemniejszym zakamarku mojego domu i  zacząłem słuchać od nowa. Przesłuchanie tego albumu od początku nie było takim złym pomysłem, jako że pozwoliło mi ocenić pierwsze utwory na chłodno. Płyta przenosi słuchacza w krainy odległej północy, gdzie przetrwają tylko najsilniejsi.

Pod względem melodii wszystkie piosenki są podobne. Ciężkie, zazwyczaj powolne utwory są skomponowane według najlepszych „wikingowych” wzorców. Gitary, niczym wojownicy atakujący swoim toporem, idealnie komponują się z ciężkim wokalem. No właśnie, wokal – jest to jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tej płyty. Czasami jest po prostu zbyt nużący, monotonny wręcz. Wszystkie piosenki – podobnie jak miało to miejsce na poprzednich albumach tego zespołu – są śpiewane w języku angielskim. Dla fanów „prawdziwego viking metalu” może to być gigantyczna wada, ale Szwedzi przyzwyczaili nas już do tego, że piosenki są śpiewane w języku angielskim.

Nie spodziewałem się niczego nowego ze strony tej formacji, ale jestem zadowolony z tego, co dostałem. A dostałem ponad czterdzieści minut porządnego, vikingmetalowego grania. Ereb Altor pokazał, że Bathory jest ponadczasowy.  Jeżeli więc czujesz sentyment do Quorthon’a i jesteś fanem jego piosenek, ten album przypadnie ci do gustu. A ja teraz ostrzę swój topór i idę plądrować najbliższą wioskę w rytm Nattramn.

Ocena: 9/10