O takich zespołach jak Eluveitie, Korpiklaani czy Ensiferum słyszał każdy fan folk metalu. Większość z nas zna również Turisas, Finntrolla i całą masę innych. Naszą uwagę skupiają zazwyczaj ci, o których najwięcej słychać – znani i lubiani z dyskografią pełną albumów.

Musimy jednak pamiętać, że nikt nie zdobywa popularności w tydzień czy dwa, często proces ten zajmuje kilkanaście lat. Wielu sądzi, że popularność równa się jakości, ale nie jest to do końca prawdą. Można mieć na YouTubie tysiąc odtworzeń, ale robić muzykę na wysokim poziomie – dlatego właśnie postanowiłam rozpocząć nową serię artykułów, promujących młode, jeszcze nieznane zespoły. W dzisiejszym tekście przedstawię Wam kapele, które jeszcze sławy nie zdobyły, lecz z pewnością warte są uwagi.

Helsott Cover

Pierwszy zespół, który wam dziś zaprezentuję, nosi nazwę Helsott. Grupa pochodzi z dość nietypowego dla folk metalu kraju, jakim są Stany Zjednoczone. Większość folkowych zespołów wywodzi się z Europy – zazwyczaj są one związane z historią swego państwa i inspirują się nią, tworząc muzykę. Jak jest w przypadku Helsott? Sama nazwa zespołu pochodzi z języka Teutonów, a oznacza ona śmiertelną chorobę. Członkowie grupy lubią swoją muzykę, melodyjną, ale i brutalną. Będąc fuzją thrashu, death i pagan metalu, Helsott jest prawdopodobnie jednym z lepszych takich zespołów w Stanach i z pewnością zasługuje na więcej uwagi. Momentami słychać w ich muzyce więcej death metalu niż folku, ale mimo to warto się z nimi zapoznać. Tym, którzy lubią Svartsot czy TrollfesT, muzyka Helsott zapewne przypadnie do gustu.


Vorna-Logo

Drugą pozycją na mojej liście jest fiński black/folkmetalowy projekt Vorna. Zespół istnieje już dłuższy czas, mimo to jednak nie zdobył jeszcze należytej popularności. Każdy, kto odpuszcza sobie tę grupę, nie odsłuchując ich utworów, ma czego żałować. Prawdziwa fińska metalowa dusza obecna jest w każdym ich kawałku, a jest spośród czego wybierać – zespół wydał już dwie demówki i jeden długogrający album. Chociaż Vorna bardzo przypomina mi swym brzmieniem Moonsorrow, ma w sobie coś nowego, świeżego. Z tego właśnie powodu polecam odsłuchanie ich albumu każdemu fanowi folk metalu. Muzyka wpada w ucho i pozostaje w pamięci na dłużej niż pięć minut, sprawiając, że ma się ochotę słuchać ich jeszcze więcej. Większość utworów udostępniona jest w serwisie Spotify, można więc odsłuchać je za darmo. Grupa w 2014 roku nawiązała współpracę z managerem z Northern Solitude Entertainment – być może to otworzy im bramę do większej sławy?


115838_logo

Trójka powiązana jest z wyżej wymienionym zespołem Vorna i nosi nazwę Thyrien. Również jest to grupa pochodząca z południa Finlandii, a obydwa zespoły wielokrotnie występowały razem. Mi przypominają trochę Kivimetsän Druidi, sądzę więc, że Thyrien może przypaść do gustu ich fanom. Innym moim skojarzeniem było „folkmetalowe Children of Bodom”, zatem ci, którzy lubią grupę Alexiego Laiho, odnajdą się i tutaj. Ja, pomimo że nie jestem fanką death metalu wymieszanego z folkiem, szybko uległam urokowi Thyrien. Nawet growling jest u nich przyjemny dla ucha – podobał mi się głownie dlatego, że pomimo używanej techniki można ławo zrozumieć, o czym śpiewa wokalista. Teksty ich utworów mogą wydać się nieco konwencjonalne – skandynawska mitologia jest powszechną inspiracją dla większości folkmetalowych grup. Mimo to pasują do ich muzyki świetnie, tworząc ładnie zgraną, klimatyczną historię z jednego utworu. Thyrien istnieje już prawie dziesięć lat, ale wciąż większości fanów folk metalu nie są znani – szkoda, bo są bardzo dobrzy w tym, co robią.


3540364462_logo

Czwarty zespół bardzo szybko znalazł się na liście moich ulubionych. Francuski Yrzen założony w 2006 roku pod nazwą Moonwrath nie jest nowością, mimo to nie zyskał sobie międzynarodowej sławy. Do tej pory wydali tylko jeden album zatytułowany Fimmròt, planują jednak wydanie kolejnego pod koniec 2015 lub na początku 2016 roku. Ich muzyka tworzy przyjemną mieszankę różnych gatunków metalu, jest czysta i brak w niej chaosu, obecnego często w dokonaniach kapel mieszających folk z death metalem. Znajdą się tam kąski dla fanów melodeathu, ale i ci, którzy preferują powolne, spokojne brzmienie, znajdą coś dla siebie.  Wszystko jest melodyjne – nawet growl, który nie jest zbyt ostry, co niestety jest problemem wielu zespołów. Yrzen sami nie uważają się za zespół folkmetalowy czy paganmetalowy, bardziej za deathmetalowy z folkowymi elementami. Myślę, że jest to bardzo trafne określenie muzyki, którą grają.


winter

Piątka, Winter’s Wake, pochodzi ze Staten Island ze stanu Nowy Jork. Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do amerykańskich zespołów grających viking metal. Wiadomo, wikingowie ze Stanami Zjednoczonymi zbyt wiele wspólnego nie mają. Zespół dopiero zaczyna, ale odkąd odkryłam ich na Facebooku, wciąż jestem pod wrażeniem. Osoby, którym podobają się epickie utwory instrumentalne, obecne w soundtrackach z gier i filmów, z pewnością polubią Winter’s Wake. Są zaskakująco dobrzy w tym, co robią – słuchając ich dzieł, odnosi się wrażenie, że naprawdę są ścieżkami dźwiękowymi z jakiegoś filmu, zwłaszcza że w ich kawałkach tempo i atmosfera utworu zmieniają się adekwatnie do tekstu – tak, by jak najlepiej oddać opowiadaną historię. Zamiast folkowych instrumentów w większości słyszymy dźwięki symfoniczne – według mnie jednak pasuje to do ogólnej koncepcji Winter’s Wake i ich utworów.


3540357840_logo

Szósta i ostatnia pozycja na dziś również jest spoza Europy – to kanadyjski Trobar. Zespół istnieje od 2009 roku i od czasu założenia zdążył wydać „epkę” oraz długogrający album. Ich muzyka może wydawać się nieco typowa, z drugiej strony jednak świadczy to o tym, że dobrze wpisują się w folk metalowe kanony. Nie ma u nich zbyt wielu ludowych instrumentów, aczkolwiek partie fletu wynagradzają brak innego, bardziej etnicznego instrumentarium. Język francuski, w którym wykonują swoją inspirowaną średniowiecznymi melodiami muzykę, nie jest powszechny wśród folkmetalowych grup, stąd też mogę śmiało powiedzieć, że Trobar to kapela wyjątkowa. Poza growlem słychać u nich też delikatny głos kobiecy – przyjemną odmianę od twórczości formacji o wyłącznie męskim składzie. Prawdopodobnie główną zaletą tego zespołu jest fakt, że ich utwory nie są monotonne ani wtórne. Słuchacz nie zostaje zanudzony tym samym tempem i instrumentarium w każdym utworze – ich płyta, Charivari, jest na tyle zróżnicowana, że słuchacz nie znuży się po pierwszych dwóch utworach. Jak na początek Trobar spisuje się świetnie i mam nadzieję, że będą kontynuować granie na wysokim poziomie!

Na dziś to już wszystkie grupy, które miałam do zaprezentowania. Więcej młodych i nowych zespołów pojawi się na naszej stronie już wkrótce, wraz z nowo rozpoczętym cyklem artykułów o folkowych smaczkach muzycznych, jakie odkryć można podczas internetowych wędrówek.

  • Filip Begiert

    Dobry artykuł, dzięki za polecenie naprawdę dobrych zespołów 😉 pozdrawiam autorkę i administrację oraz Folkowego nowego roku!!! 😀

  • Piotr Matusiak

    Świetny artykuł. Z niecierpliwością czekam na kolejną jego odsłonę! 🙂 Wszystkie z wymienionych zespołów zasługują na uwagę. Dziękuję za ich przedstawienie. 🙂 Ponad to, pierwsza kapela od razu skojarzyła mi się z nie istniejącym już Hin Onde. Pozdrawiam!

    • Heidrunn

      Doczekałeś się zatem – druga odsłona już opublikowana, a trzecia już niebawem 🙂

  • Kvelertak

    Ciekawy pomysł. Selekcja zespołów również bardzo trafna. Yrzen trafiło na czołówkę mojej playlisty, więc doceniam „ucho” autora tego artykułu. kawał świetnej roboty. 🙂

  • Pingback: Thyrien - Folk Metal()