W ostatnim artykule z serii folkmetalowych odkryć przedstawiłam Wam kilku moich faworytów. Wielu z nich z radością zauważyło wzrost zainteresowania ich muzyką po tejże publikacji, dlatego i tym razem skieruję Waszą uwagę na zespoły, którym trochę uwagi się przyda. Tym razem zróżnicowanie muzyczne nieco większe, bo powędrujemy od Japonii aż po Kolumbię.


 

3540323639_logo

 

Na pierwszy ogień trafia dziś pochodzący z Brukseli Ithilien. Nazwa, jak zapewne niektórym z Was już się skojarzyło, pochodzi z Władcy Pierścieni J. R. R. Tolkiena. Teksty zespołu jednak nie zahaczają już o twórczość autora, wręcz przeciwnie – są oryginalne, napisane przez członków grupy. Ithilien wydał w 2013 swój pierwszy długogrający album, a ja, po odsłuchaniu go, mam raczej pozytywne wrażenia. Nie jestem fanką prezentowanego tu rodzaju wokalu, ale z pewnością wielu akurat takie śpiewanie przypada do gustu. W muzyce zespołu słychać sporo naleciałości deathmetalowych, co właściwie mnie nie dziwi, bo niemalże co drugi zespół, grający metal połączony z folkiem, czerpie inspiracje również z death lub black metalu. Chłopaki z Ithilien zaczynają stawiać coraz pewniejsze kroki – całkiem niedawno wystąpili na Cernunnos Feście, razem z takimi gwiazdami gatunku jak Moonsorrow, Cruachan czy Svartsot. W swej muzyce stawiają na prawdziwe instrumenty, takie jak lira korbowa czy dudy – jest to niewątpliwy plus, bowiem wiele młodych zespołów decyduje się jednak na syntezatory. Gorąco polecam nawiązanie bliższej znajomości z ich muzyką.


 



3540389881_logo

Drugi zespół pochodzi z Dyneburga na Łotwie. Przyznam, że do tej pory nie miałam chyba styczności z żadnym folkmetalowym zespołem z tego kraju, a jeśli nawet, to musiał być na tyle przeciętny, że nie zapadł mi w pamięć. Po znalezieniu na jednym z rosyjskich portali społecznościowych grupy Varang Nord uznałam jednak, że warto o nich napisać. Poprzednio znani byli jako Balagury, grali muzykę nieco przypominającą wczesne dokonania znanej wszystkim Arkony i trzymali się tematyki typowo słowiańskiej. Teraz, po zmianie nazwy, przerzucili się na klimaty bardziej skandynawskie. 1/3 ludności Łotwy posługuje się językiem rosyjskim i takiego też języka używają Varang Nord w swoich utworach. Pomimo grania nieco sztampowej muzyki, warci są poświęcenia im kilku chwil, zwłaszcza że – tak jak wspomniałam – Łotwa nie bardzo ma czym się pochwalić na polu metalowym.



logo

A teraz – uwaga – celtycki Bellfast prosto z… Japonii! Kiedy pierwszy raz odsłuchałam jeden z ich utworów, byłam święcie przekonana, że okażą się Brytyjczykami. Jak na Japończyków, granie typowo europejskiego folk metalu wychodzi im zaskakująco dobrze. Wiadomo, w ich utworach jest obecny charakterystyczny japoński akcent, ale nie sprawia to, że słucha się ich gorzej niż angielskich native speakerów. Muzycznie – bardzo przyjemni. Starają się nawiązywać do typowych celtyckich melodii, a ich techniki wokalne przypominają mi nieco to, co kiedyś tworzył Elvenking. Na rynku pełno jest zespołów, które do folku dorzucają black czy death metal, dlatego Bellfast dostaje ode mnie plus za oryginalność. Jeśli ktoś ma dość growlu i nisko brzmiących gitar, gorąco polecam zapoznać się z ich twórczością.



0001979601_10

Teraz wrócę do Europy i udam się za zachód od naszego kraju. Rouen to miasto w północnej Francji, liczące sobie niewiele ponad dwadzieścia kilometrów powierzchni. Tam, po piątym chłodnym piwie, gorącego lata 2011 roku kilku entuzjastów muzyki folkmetalowej postanowiło założyć własny zespół. Nazwę dla zespołu oraz teksty do utworów zaczerpnęli z twórczości brytyjskiego pisarza Davida Gemmella. Epickie bitwy, nieustraszeni bohaterowie, fantastyczne światy – jaki gatunek lepiej nadaje się do śpiewania o czymś takim, niż folk metal? Całkiem niedawno, bo w październiku 2014, grupa wydała swój pierwszy album, Deathwalker. Sami przyznają, że byli zaskoczeni tym, iż dotarli tak daleko. Ja jako pierwszy odsłuchałam ich utwór Snaga i bardzo mi się spodobał. Każdy kawałek jest jednak inny od pozostałych, a to według mnie duży plus. Czy ma się ochotę na powolną balladę, czy mocniejsze, szybkie granie, Drenai jest w stanie nam to zaserwować. Instrumentarium zespołu, pomimo siedmiu osób w składzie, jest dość ubogie, ale Ci, którzy nie lubią zbędnego chaosu i całej masy fletów, piszczałek czy bębnów, na pewno będą zadowoleni.


300x300

Horde Thor niektórzy bardziej zapaleni poszukiwacze dobrego folk metalu mogą znać – po dłuższej chwili przeszukiwania odpowiednich stron można się do nich dokopać. Zaskoczyło mnie jednak to, że najwięcej odtworzeń na YouTubie (bo aż 20 tysięcy) ma ich utwór Viktoria, który według mnie w porównaniu z resztą ich dokonań, mających tysiąc czy dwa tysiące odtworzeń, nie jest wcale dużo lepszy. Wracając jednak do ich muzyki – to typowy melodyjny folk metal z dość powszechnym w tym gatunku growlowym wokalem, nieco w stylu Amon Amarth. Zespół istnieje co prawda od 2002 roku, ale pod aktualną nazwą i w stałym składzie grają od 2007. Tyle lat koncertowania, a tak niewielu słuchaczy – możemy tu chyba mówić o marnującym się potencjale, bo grupa radzi sobie na scenie bardzo dobrze. Warto poświęcić kilka chwil odsłuchaniu ich utworów, a jest z czego wybierać – Horde Thor nagrali już dwie EPki, demówkę, singiel i dwa pełne albumy.


3540297899_logo

Finlandia słynie z przynajmniej kilku naprawdę znanych grup. Z pewnością trudno jest zaistnieć w cieniu takich sław jak Ensiferum, Finntroll czy Korpiklaani. Co więc powiedzieć o szansach na sławę, jeśli śpiewa się po fińsku, ale pochodzi z Niemiec? W przypadku Kultasiipi, berlińskiej grupy folkmetalowej, z pewnością nie jest łatwo. Zainspirowani twórczością Timo Rautiainena, który nagrał dwa albumy w języku niemieckim, członkowie Kultasiipi postanowili stworzyć coś podobnego. Od 2006 roku są aktywni na scenie i udało im się wydać dwa albumy – Metsola i Matkalla. Ich muzykę można znaleźć na YouTube i Reverbnation, a szukać warto, bo jest przyjemna, z niskim męskim wokalem oraz żeńskimi, melodyjnymi chórkami. Wśród instrumentów wykorzystywanych przez grupę są między innymi nieczęsto spotykana harfa i standardowo – flety.


Na dziś to już wszystkie zespoły, które miałam wam do przedstawienia – kolejny artykuł z tej serii ukaże się już za dwa tygodnie. Jeśli macie jakieś propozycje zespołów, zasługujących na uwagę, lub znacie grupę, która pomimo grania świetnej muzyki nie grzeszy popularnością – śmiało wysyłajcie swoje sugestie na redakcja@folkmetal.pl
Kto z dzisiejszego zestawienia podobał się Wam najbardziej?

  • Vladyka

    Na Łotwie istnieje jeden dobry zespół – Skyforger.

    • Heidrunn

      A widzisz, mi do gustu nie przypadł 😉

  • Vargnorth Vinterskogen

    Skyforger to klasyka!

  • Bochen37

    Northland jest mało znanym zespołem, ale według mnie ma to „coś”

  • Leopold Lysogorski

    „Przyznam, że do tej pory nie miałam chyba styczności z żadnym folkmetalowym zespołem z tego kraju, a jeśli nawet, to musiał być na tyle przeciętny, że nie zapadł mi w pamięć”. Przyznam szczerze, że trochę odechciało mi się dalej czytać po tym zdaniu… Ja naprawdę rozumiem i szanuję to, że można mieć swój własny gust i czegoś zwyczajnie nie lubić, ale w tym przypadku to dla mnie trochę za dużo. Pominięcie w ten sposób legendarnego już niemal Skyforgera, mającego na swoim koncie sześć pełnych płyt i prawie 25 lat grania, w tym regularne trasy koncertowe po całej Europie i częste występy na największych festiwalach, uważam za straszną ignorancję. To tak jakby pisać o brytyjskich kapelach heavy metalowych i nie znać Iron Maiden!

    „Łotwa nie bardzo ma czym się pochwalić na polu metalowym” Faktem jest, że Łotwa rzeczywiście z racji swojej maleńkiej populacji nie jest jakimś szczególnym zagłębiem kapel metalowych. Jednak jest tam przynajmniej kilka naprawdę dobrych zespołów, chociaż już nie folkowych. Poza Skyforger ja przytoczyłbym przynajmniej dwa. Eschatos – świetny depresyjny black metal z Rygi z niesamowitym kobiecym wokalem, mają na swoim koncie dwie pełne płyty, oraz Frailty – dark/death/doom metal, głęboki, ciężki i powolny. Też wydali dwie pełne płyty i dwie EPki.