20 marca 2015 roku nakładem Napalm Records został wydany kolejny, piąty już album holenderskiej grupy Heidevolk. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią  na temat tej płyty.  

Cały album pod względem instrumentalnym jest niezwykle bogaty; na uwagę zasługują między innymi  zróżnicowane gitarowe riffy oraz ambitne solówki. Dla przykładu, w utworach Winter Woede, De Hallen Van Mijn, Vaderen  Het Dwalende Licht, Drankgelag oraz Vinland występują te bardziej melodyjne, które śmiało można by określić heavymetalowymi; nie brakuje również takich, które brzmieniowo więcej wspólnego mają z thrash oraz death metalem – pojawiają się one w Herboren In Vlammen, De Vervloekte Jacht, Een Met De Storm oraz In Het Diepst Der Nacht. To jednak nie wszystko! Należy również nadmienić o gitarach akustycznych, występujących w De Hallen Van Mijn Vaderen, Richting De Wievenbelter albo bonusowym Vinland. Dwóch gitarzystów dało popis swoich – coraz bardziej wirtuozowskich – umiejętności.

Teraz słów parę o perkusji: analizując grę perkusisty, warto zwrócić uwagę na zmiany tempa, które budują napięcie oraz wpływają na nastrojowość poszczególnych piosenek (Urth, De Hallen Van Mijn Vaderen, Een Met De Storm i  Richting De Wievenbelter ). Licznie występujące blasty, crashe czy hi-haty pokazują, jak świetny warsztat ma perkusista. Uwagę przyciągają również skrzypce; ich linia jest bardzo wyrazista – wybija się ponad inne instrumenty w numerach takich jak: Urth, De Hallen Van Mijn Vaderen, Het Dwalende Licht, Velua, a także Een Met De Storm. Na najwyższe uznanie na całym albumie zasługuje jakość wokalu. Czysty śpiew dwugłosowy, dobry growl oraz scream wokalisty wspierającego robią wrażenie. Ciekawostką na tym tle jest także głos kobiecy, występujący na początku Richting De Wievenbelter.  Warto byłoby również wspomnieć o tematyce piosenek; warstwa liryczna zawiera liczne odniesienia do przyrody, walki, cierpienia, ścieżek losu oraz bohaterów nordyckiej mitologii.

Porównując ów album do poprzedniej płyty z 2012 roku, śmiało mogę stwierdzić, że zespół wykonał znaczny progres; dużym atutem jest zróżnicowanie językowe – na pierwszy plan wysuwa się tu bonusowy utwór Vinland, który został wykonany w języku angielskim. Sam album śmiało polecam zakupić. Żałuję tylko jednej rzeczy – Heidevolk zagrał trzy koncerty w Polsce w grudniu zeszłego roku, a ja – niestety – nie mogłem być na żadnym z nich.

9/10