Home of the Wind to grupa fanów fińskiego zespołu Moonsorrow. Ich celem jest wydanie dokumentu opowiadającego o historii tej kultowej już grupy. Postanowiliśmy zadać im kilka pytań.

Jak narodził się pomysł na ten projekt Home of the Wind?

Home of the Wind: Wszystko zaczęło się od Leo, kiedy założył Jörmungandr Media. Zajmował się on tworzeniem filmów, lecz zaczął poważnie myśleć nad naprawdę dużym projektem, w którym połączy swoje umiejętności techniczne z miłością do muzyki metalowej. Miłośnik Moonsorrow dowiedział się o mnie i postanowił napisać do Unofficial Moonsorrow Biography (strona jest trochę przestarzała, ale wkrótce zostanie ona całkowicie odnowiona) okazało się, że Leo ma ogromną wiedzę na temat tego zespołu. Zaczęliśmy więc zbierać coraz więcej informacji o Moonsorrow, dowiedziałem się wiele na temat montowania filmów; wydawało nam się, że to będzie dobry pomysł, kiedy postanowimy współpracować. Projekt był samorealizowany, ponieważ nie chcemy za jego pośrednictwem zarabiać pieniędzy – wszystkie nasze fundusze wydaliśmy na projekt, i nie mamy zamiaru go potem sprzedawać. Marketing nie jest naszą domeną – wolimy trzymać się tego, co uważamy za słuszne i co robimy dobrze!

hotw 7

Skąd zamiłowanie akurat do Moonsorrow?

HotW: Więc… czy można wytłumaczyć, na czym polega miłość? Postaram się być obiektywny w subiektywności, o ile to ma jakiś sens. Moonsorrow jest bardzo unikatowy i rozpoznawalny na tle innych zespołów. Najbardziej w ich muzyce podobają mi się melodie, zwłaszcza te, które są grane za pomocą klawiszy i chórów; są one zawsze w określonym miejscu i w dokładnej ilości, nie za dużo, ale też nie za mało. Ich piosenki są idealne w definicji rozwoju. Inne zespoły również mają piękne melodie, ale często wykorzystują je bardzo niezdarnie, albo wykorzystują je bardzo dokładnie i starannie, lecz wtedy melodie są nudne. Oczywiście, nie tyczy się to wszystkich zespołów, są to tylko przykłady. Ale to się nigdy nie dzieje z Moonsorrow. Tak więc – połączenie tych dwóch aspektów może być odpowiedzią na pytanie, dlaczego kocham akurat Moonsorrow.

Od jak dawna macie zamiłowanie do Moonsorrow?

HotW: Od grudnia 2006 roku. Pobrałem album V: Hävitetty (nielegalnie!) i nie mogłem uwierzyć w to, co wtedy usłyszałem. Muszę podkreślić, że w tym okresie nie słuchałem ekstremalnej odmiany metalu, nie wiedziałem również, czym jest muzyka paganmetalowa. Ściągnąłem wszystkie albumy i zakochałem się w utworze Raunioilla. Jak zapewne rozumiesz, było to wtedy dla mnie gigantyczne odkrycie.

Czy jesteście zadowoleni, z waszej obecnej sytuacji w kampanii crowdfundingu?

HotW: Słuchaj, uzbieraliśmy ponad siedem tysięcy euro w niecałe piętnaście godzin, było nam naprawdę trudno w to uwierzyć! Więc mogę powiedzieć, że tak – jesteśmy bardzo zadowoleni, hehe. W momencie, kiedy piszę ten tekst, mamy 66% funduszy potrzebnych do zrealizowania projektu; to wszystko dzięki wspaniałym stu dziewięćdziesięciu ośmiu osobom. Do końca kampanii crowdfundingu zostało piętnaście dni, czyli jeszcze drugie tyle, ile mieliśmy. 66% kwoty w połowie „naszego czasu” brzmi bardzo optymistycznie, prawda? Jesteśmy praktycznie pewni, że uda nam się zrealizować projekt, więc kolejnym celem naszej kampanii jest dotarcie do wydawnictwa, które wytworzy skórzane wydanie, zawierające całą biografię – nie tylko to, co znajduje się w sieci, ale rozszerzoną wersję, obejmującą wszystko do 2014 roku, a prawdopodobnie nawet więcej.

Czy macie ulubione albumy?

HotW: Jednego słucham w każdej chwili! A tak poważnie, może Kivenkantaja jest tym jedynym. Ale kiedy jestem podczas słuchania Voimasta ja kunniasta, Verisäkeet albo Jumalten aika, czuję się, jakbym cały czas słuchał tego samego. Może trochę mniej lubię Suden Uni niż pozostałe krążki, mimo że Tuulen koti, aaltojen koti (stąd tytuł naszego filmu) i 1065: Aika to absolutnie genialne piosenki.

Czy są utwory, z którymi wiążecie dobre wspomnienia?

HotW: Bardzo mi przykro, wiem, że to bardzo romantycznie zabrzmi, kiedy powiem, że przez niektóre piosenki wracam pamięcią do miłych wspomnień, ale to nie moja sprawa. Te „dobre wspomnienia” nie odnoszą się do poszczególnych utworów, ale tak czy siak, są takie wspominki. Dla przykładu; moja (pierwsza) podróż po ukraińskich górach w sierpniu 2012 roku była prawdopodobnie najlepszą wycieczką w moim życiu, nie mówiłbym tak, gdyby nie grało tam Moonsorrow. Zacząłem nawet oblewać sobie nawet twarz krwią, coby w ten sposób okazać szacunek dla tego zespołu, hehe. Recepjonista hotelu nie spodziewał się, że po wejściu do pokoju o 4 rano, zobaczy uśmiechniętego człowieka pokrytego krwią, który mówił po rosyjsku strasznym akcentem. Na mojej twarzy widniał czysty terror… Śmieszne wspomnienia! (ale pewnie nie tak śmieszne dla recepcjonisty).

Moonsorrow-2016-Photo-by-Mikael-Karlbom-e1456809282983

Czy macie jakieś plany, kiedy skończycie ten projekt?

HotW: Nie w tej chwili, do sfinalizowania naszego projektu została jeszcze długa droga. Po nakręceniu materiału będziemy musieli go edytować, zajmie nam to kilka miesięcy; potem trzeba zrobić fizyczne wydanie i wysłać je. Chcielibyśmy urządzić jakąś imprezę z okazji premiery filmu, może nawet z udziałem samego Moonsorrow, ale jest to bardzo skomplikowane, ponieważ osoby odpowiedzialne za projekt mieszkają w różnych krajach… Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na chwilę obecną mamy jeden główny cel: zrobić niesamowity film dokumentalny!

Dziękuję za wywiad, powodzenia w przyszłości!

Wy też jeszcze możecie wspomóc Home of the Wind w kampanii crowdfundingu, wpłacając dowolną kwotę tutaj.
Liczymy na wasze wsparcie!