Kilka dni temu w warszawskim klubie Fugazi odbyły się Jare Gody – początek wiosny. Tego dnia wystąpiły dawno już niewidziane przez stołeczną publiczność Leśne Licho oraz Diaboł Boruta. Nie zabrakło również jednego z najbardziej rozpoznawalnych zespołu polskiej sceny folkmetalowej – Radogosta. Czy warto było przyjść na ten koncert? Jeśli chcecie poznać odpowiedź, zapraszam do przeczytania tego tekstu.

12792148_1008071535906448_1238664689022522197_o

Pierwszy zespół owego wieczoru – Leśne Licho, rozpoczął swój występ mniej więcej godzinę po otwarciu bram. Warto dodać, że to był pierwszy koncert formacji od czasu wydania swojego pierwszego albumu – Pieśni Starego Lasu (recenzja albumu). Od samego początku na występie było sporo osób, lecz pod sceną na początku świeciło pustkami; publiczność jednak nie dała się długo prosić i już po chwili pod estradą wrzało. Formacja od samego początku miała świetny kontakt z widownią, szczegółowo opisując każdą piosenkę. Leśne Licho zagrało większość utworów ze swojej pierwszej płyty – niesamowicie pozytywnym w odbiorze utworem był numer Król Górktóry został zagrany dwa razy. Widownia miała okazję usłyszeć również nowy kawałek pt. Żółte Kwiaty. Na dużą pochwałę zasługuje duet kobiecy w wykonaniu dwóch pięknych kobiet – Agnieszki oraz Oli. Na występie Leśnego Licha było świetnie, to był jeden z tych koncertów, które mogłyby w ogóle się nie kończyć, ale niestety nic nie trwa wiecznie. Pozostało mi tylko czekać na kolejny zespół.

123

Niedługo po występie Leśnego Licha na scenie pojawiła się kapela z Rzeszowa – Diaboł Boruta. Już na samym początku zespół pokazał, że potrafi świetnie balansować między ciężarem a melodią. Standardowo, na początku pod sceną widniały pustki, dopiero z czasem widownia zaczęła być bardziej skłonna do śpiewów i tańców. Wokalista i jednocześnie basista kapeli – Paweł, miał niesamowity kontakt z publicznością, cały czas zabawiając ją przeróżnymi opowieściami oraz wznosząc toasty za publiczność. Będąc w temacie Pawła, nie da się nie wspomnieć o jego butach, przypominających wilcze łapy. Na koniec koncertu kapela uraczyła nas coverem legendarnego zespołu Korpiklaani – Vodka. Występ zespołu był świetny, powiedziałbym nawet, że na żywo wypadają lepiej, niż w studiu. Żałowałem, że Diaboł Boruta skończył swój występ, ale wiedziałem też, że za chwilę na scenę wskoczy gwiazda tego wieczoru.

WP_20160320_20_30_22_Pro

Ostatnią kapelą, jaka wystąpiła tego dnia, był znany i uwielbiany przez wszystkich Radogost. Niestety, na występie zabrakło perkusisty zespołu, bębny musiały być puszczane z playbacku. Nie przeszkodziło to jednak muzykom w zagraniu świetnego koncertu. Od samego początku publiczność tańczyła, śpiewała razem z zespołem, nie zabrakło również porządnego kotła. Radogost (jak wszystkie pozostałe zespoły tego wieczoru) miał świetny kontakt z widownią, opowiadając kawały, namawiając do śpiewów i tańców. Setlista była bardzo zróżnicowana, zostały zagrane piosenki z każdego albumu, niestety, z powodu braku perkusisty, Radogost nie miał zaplanowanej listy utworów. Zostały zagrane utwory starsze, jak Klnijmy się na Słońce czy Dar Czarnego Lichaale też piosenki nowsze, mniej znane publiczności typu AnankeJedyne zastrzeżenie, jakie mam do tego występu, dotyczyło jego długości, zespół grał stanowczo za krótko (albo po prostu tak szybko mi ten koncert zleciał).

WP_20160320_22_31_46_Pro

Na Jarych Godach w Warszawie bawiłem się wyśmienicie, perfekcyjne zespoły, świetna publiczność, dobry klub – ogólnie wszystko. Jedyną wadą tego eventu był jego koniec. Więcej takich koncertów, mam nadzieję, że będę miał jeszcze niejedną okazję brać udział w tak niesamowitym wydarzeniu.