betale egenkaptial med forbrukslån | billig lån | refinansiere kredittkortgjeld

Jonne Järvelä wraca do korzeni. Frontman takich zespołów jak Shamaani Duo, Shaman, a w końcu tak dobrze znanego wszystkim Korpiklaani podjął kolejną próbę wyrażania swojego innego muzycznego ja. Czy fińskie danie bez przypraw w postaci ciężkich gitarowych riffów okaże się strawne?

Słuchając po raz pierwszy Viuluni lalua soutaa, musiałem aż sprawdzić, czy właściwą płytę włożyłem do odbiornika: pierwsze dźwięki brzmią tak różnie od tego, czego spodziewałem się po singlach, po Jonne, czy w ogóle po Finach! Brzmią dla mnie jakoś latynosko, a z pewnością świeżo i zaskakująco. Kawałek się rozkręca i powoli wprowadza nas w muzyczną podróż, na jaką zaprasza Jonne i spółka. Już tutaj słyszymy osławiony joik artysty oraz dźwięki kantele. Utwór jest o tym, jaką radość sprawia nam muzyka, oraz o tańcu, który uwalnia nas od wszelkich rozterek. W drugim, o tempo szybszym utworze, słyszymy doskonały żeński wokal Natalie Koskinen. Trzeci  utwór na krążku – Ämmänkuolema  – to powrót do typowej dla fińskiej muzyki folkowej refleksji, zadumy oraz niemałej dawki epickości. Kolejne dwa utwory na płycie to wcześniej już wypuszczone single, czyli Kuku käki (Kukułka)  oraz Metsään on iäksi mieli (Zawsze chciałbym być w lesie). Oba kawałki są raczej spokojne; jak dla mnie tworzą trzon tego, czym ta płyta jest. Jeśli się komuś spodobają, to znaczy, że ta płyta jest dla niego/niej. Swoją drogą warto zauważyć trafny dobór singli. Szósty już na trackliście utwór magicznie przenosi nas do fińskiego pubu po godzinie 20, gdzie podchmieleni goście tańczą tak uwielbiane przez Finów tango. Kawałek aż ocieka smutkiem, refleksyjnym nastrojem i już wyżej przeze mnie wspomnianą epickością. Od skoku z klifu ratuje nas kolejny kawałek Leppäyön löyly, który – jak sama nazwa wskazuje – będzie o przyjemnościach korzystania z sauny, a dokładniej o rzucaniu pary wodnej na piec w prawdziwej (opalanej drewnem) fińskiej saunie. Słuchając najnowszego wydawnictwa Jonne, można się przyzwyczaić, że po żywszej piosence przychodzi czas na refleksję: Joki, czyli rzeka, opowiada w skrócie o duszy człowieka uwięzionego w lesie. Pięknie skomponowany utwór, najlepszy na płycie, jeśli ktoś lubi poruszające niespokojną strunę w sercu kawałki. Na koniec jedyna piosenka po angielsku, czyli The Boxer (Simon and Garfunkel cover). Utwór świetnie domyka podróż, w jaką wyprawił nas Jonne. Właśnie podróż, gdyż dzięki tej mieszance muzyki akustycznej, fińskiego folku oraz naprawdę dobrego rocka przenosimy się gdzieś daleko na północ, aż do rodzinnego miasta Jonnego – Lahti.

Co mogę napisać na koniec? Każdy utwór jest bardzo dopracowany oraz dzięki dużej liczbie zaproszonych gości zachwyca swoją różnorodnością. Aż chciałoby się, żeby ta duchowa podróż trwała odrobinę dłużej niż nieco ponad 40 minut. Myślę, że album spodoba się tym fanom Korpiklaani, którzy oprócz cięższych dźwięków czasem poszukują czegoś lżejszego. Jestem stronniczy, bo uwielbiam wszystkie projekty Jonne, moja ocena to 9/10.

Jonne Järvelä takes us on a journey back to his roots. The frontman of Shamaani Duo, Shaman and, last but not least, well-known all over the world band Korpiklaani attempts to express his different musical preferences. Will the Finnish course taste all the same without the seasoning of heavy metal riffs?

While listening to Viuluni lalua soutaa, you might get an impression that you are listening to a wrong CD. The first sounds are so different from what could be expected judging by singles, Jonne or even the Finns in general! They strike me as if they were some kind of Latin music: they sound surprising and refreshing, for sure. The track calmly invites us for the musical adventure, which was prepared by Jonne & co. In this very track we can hear Finnish kantele and famous Jonne’s joik. The song is about the joy brought by the music and how the music makes you dance and feel joyful and careless. In the second track the pace is quicker and we can hear perfect female vocals performed by Natalie Koskinen. The third track – Ämmänkuolema – resembles traditional Finnish folk music very much: it is full of reflection and epic. The next two songs are two singles released prior to the album. I would dare to say that they are the very core of the album – really tranquil and full of spirit. If you like them both, the album is definitely for you. And vice versa. The sixth track takes us on a magical journey to a Finnish pub after 8 p.m., where the already drunk Finns dance their beloved tango. The song is full of sorrow, reflection and, as mentioned above, epic. The rescue from suicidal thoughts comes with the next track Leppäyön löyly. As the title suggests, it is about the pleasure of using a sauna and – more accurately speaking – throwing water on the stove. While listening to Jonne’s album, you can get used to the time for reflection  that comes after each happy, fast song. Joki – the river – tells a story of a ghost of a man imprisoned in the forest. It is a perfect song, the best on the entire album, if you are into the songs that are touching the soft spot in your heart. The last song is in the same time the only one in English – The Boxer (Simon and Garfunkel cover). The track is a great ending of the extraordinary album. The journey through the acoustic sounds, the Finnish folk and a very good rock takes us far north to Jonne’s home town – Lahti.

What more can I add? Every piece of this album is a masterpiece, which overwhelms the listener with the variety of sounds. You will crave for the experience to last a bit longer than about 40 minutes. I guess that the album should satisfy all the Korpiklaani fans that sometimes seek for a relief from heavy sounds. Though I know I am a bit partial, because I am a big Jonne fan, I will give this album 9 points out of 10.