Po ponad pięciu latach oczekiwania, z pomocą Century Media Records, Moonsorrow wydaje prawdopodobnie jeden z najlepszych krążków folkmetalowych – Jumalten Aika. Chętnie podzielę się z wami moją opinią na temat tej płyty.

Pierwszy utwór – Jumalten Aika; rozpoczyna się spokojnym motywem, który z czasem robi się coraz mocniejszy – pozwala to świetnie wprowadzić słuchacza w klimat albumu; chwilę potem wchodzą gitary, perkusja oraz wokal. Moją pierwszą myślą był fakt, że Finowie, dodając do swoich utworów więcej wstawek blackmetalowych, wiedzieli, co robią; łącząc chóry oraz świetne klawisze z ciężkim wokalem i gitarami, świetnie balansują między ciężarem a epickością w swojej twórczości. Flety czy też ludowe przyśpiewki są wszechobecne na tym albumie. Jednak pomimo nacisku na aspekty ludowe w ich muzyce, zauważalna jest również „gęsta” atmosfera, podobnie jak na wcześniejszych krążkach formacji. Muzyka jest epicka i ciężka jednocześnie.  Po odsłuchaniu pierwszej piosenki nabrałem pewności, że wszelkie moje obawy związane z tym krążkiem były błędne. Pełen entuzjazmu odtworzyłem kolejny utwór.

Moonsorrow-2016-Photo-by-Mikael-Karlbom-e1456809282983

Piosenkę Ruttolehto incl. Päivättömän päivän kansa rozpoczynają epickie chóry w wykonaniu całego zespołu. Myślałem że Jumalten Aika będzie najlepszym utworem na albumie. Myliłem się, nie mam zielonego pojęcia, która kompozycja jest najlepsza; każdy song się czymś wyróżnia i zasługuje na tytuł opus magnum tej płyty. Suden Tunti ma najszybsze tempo ze wszystkich piosenek na albumie, ale nie da się powiedzieć, że jest to szybki utwór. Szczególnie chciałbym pochwalić ostatnią pieśń: Ihmisen aika (Kumarrus pimeyteen) może uchodzić za podsumowanie całego krążka – sprawia wrażenie, jakby łączyła wszystkie utwory z płyty w jedną pieśń, co sprawia, że dzieło wydaje się kompletne.

Album nie poleciłbym osobom, które nie słuchały wcześniej Moonsorrow. Nie jest to prosta muzyka, czas piosenek oraz ich ciężar potrafią przytłoczyć niejednego fana takich brzmień. Tak jak wcześniej wspomniałem, w porównaniu do Varjoina kuljemme kuolleiden maassa pojawia się tu znacznie więcej folkowych wstawek. Za te motywy należy podziękować panu Henriemu Sorvali, który jest jednym z założycieli zespołu. Gdybym musiał podać największą zaletę, jeżeli chodzi o grę pod względem technicznym, wspomniałbym o perkusiście – Marko „Barona” Tarvonena po prostu wie, co robi. Za takie zmiany tempa, jakie wykonuje, powinni przyznawać nagrody, są po prostu perfekcyjne, w jednym momencie jest obecna ledwie słyszalna perkusja, a dosłownie sekundę później – ciężka oraz szybka. Warte uwagi są również partie basu. Jest on o wiele bardziej „intensywny” w porównaniu do poprzednich albumów zespołu; moim zdaniem to właśnie partie basu w wykonaniu Villego Sorvali nadają ciężaru całej płycie. Do gry gitar również nie mam najmniejszych zastrzeżeń; Cały czas zmieniające się kompozycje i skomplikowane riffy to tylko niewielka część tego, za co należą się gitarzystom ogromne brawa. Instrumenty klawiszowe w wykonaniu Markusa Eurén są bardzo klimatyczne, nadają utworom atmosferę niepokoju. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tego albumu, to  klawisze. Czasami są za cicho, wolałbym, żeby w niektórych momentach to one właśnie były na pierwszym planie. Wokal – w porównaniu do poprzednich krążków Moonsorrow – nie przeszedł większej metamorfozy; cały czas trzyma bardzo dobry poziom; nie usłyszymy jednak na tym albumie dużo czystego śpiewu. Liryki piosenek na tym albumie są napisane wyłącznie w języku fińskim. Traktują one o powstaniu świata ludzi i o konsekwencjach tego zjawiska.

Moonsorrow jest od dawna jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów folkmetalowych, a Jumalten Aika na pewno wzmocni jego pozycję. Jestem pewien, że ten album na pewno znajdzie niemałą rzeszę oddanych fanów. Jeszcze zostało kilka miesięcy do końca roku, ale myślę, że jest to jeden z poważniejszych kandydatów na najlepszą płytę folkmetalową tego roku.

10/10