Młody, litewski zespół, który ma w swoim dorobku sukcesy takie jak wystąpienie na Wacken Open Air – Juodvarnis, doczekał się wydania drugiego krążka. Po przesłuchaniu pierwszego albumu formacji miałem wysokie oczekiwania wobec ich nowego materiału. Niestety, w porównaniu z Šauksmai iš praeities, nowa płyta bandu wypada raczej średnio.

Po odsłuchaniu pierwszego utworu – Amžinybė nelaukia tavęs, byłem wykończony. Miałem wrażenie, jakby to był ostatni utwór na krążku. Nie powiem jednak, że piosenka ta mi się nie podobała; wręcz przeciwnie, bardzo mi przypadła do gustu. Uważam jednak, że nie powinna ona otwierać płyty. Słyszalny był progres względem debiutanckiego dzieła Litwinów. Jest on o wiele cięższy i dojrzalszy. Niemniej jednak, po odsłuchaniu pierwszej piosenki, musiałem sobie zrobić krótką przerwę na odpoczynek; potem wróciłem i zacząłem słuchać od nowa.

Po przesłuchaniu Amžinybė nelaukia tavęs nadszedł czas na drugi utwór na krążku – Pabudimas. Poza świetnym intrem, nie znalazłem w tej piosence nic, co pozwoliłoby mi ją zapamiętać. Dalej niestety było tylko gorzej. Pierwsza połowa albumu bardzo mi się podobała, jednak druga stała się już nużąca, niektóre motywy wydawały mi się wręcz wstawione na siłę. Podczas słuchania piosenki zapominałem, jak brzmiała poprzednia; daje to dziwny efekt, jakby cały krążek był jedną wielką suitą. Ieškojimas chyba najbardziej przypadł mi do gustu, a to z powodu świetnej gry perkusji, cały czas eksperymentującej ze zmianami tempa,  co świetnie urozmaiciło rytm utworu. Nie jest to jednak wyjątek, kiedy podobała mi się gra Gediminasa Tumėnas.

Gdybym miał jednym słowem opisać liryki piosenek będących na Mirusio žmogaus kelionė –  określiłby je jako intrygujące. Wszystkie teksty poruszają tematy dotyczące człowieka, szukania miejsca na świecie, kłamstwa oraz dowiadywania się prawdy o sobie. Niestety, o ile do samych tekstów nie mam zastrzeżeń, nie podobała mi się barwa wokalisty. Jest to czysty wokal, najczęściej operujący niskimi tonami. Ma to swój urok, jednak w muzyce, jaką gra Juodvarnis, wolałbym usłyszeć growl. Mimo to nie mam większych uwag, jeżeli chodzi o grę pozostałych muzyków. Najlepiej moim zdaniem wypadł perkusista, który grał dość skomplikowane kompozycje i świetnie trzymał rytm. Podobała mi się również gra gitarzystów, fajnie łączyli wiele gatunków muzycznych w spójną całość.

Wydawnictwo Mirusio žmogaus kelionė nie jest niczym wielkim. Wydanie posiada jedynie płytę oraz książeczkę z tekstami utworów. Arty, wykonane przez Snovonne „Sno” Drake obecne na stronach z lirykami są bardzo przyjemne dla oka. Chciałbym, żeby zespół utrzymał kontakt z tym artystą, gdyż wszystkie szkice fantastycznie oddają klimat całego krążka.

12985469_978123042235667_2496506613708655317_n

 

Trudno jest mi ocenić najnowsze dzieło Litwinów. Pierwsza połowa jest tym, co w pagan metalu lubię najbardziej, jednak późniejsze utwory zepsuły mi całokształt krążka. Mam nadzieję, że Juodvarnis wyciągnie wnioski z popełnionych błędów na Mirusio žmogaus kelionė i następny album będzie o wiele lepszy.