Białoruski Litvintroll ostatecznie doczekał się drugiego pełnowymiarowego albumu. Apetyt nań podsycały zaprezentowane już kawał czasu temu utwory promocyjne, w tym adaptacja polskiej piosenki ludowej – „Lipki”. Teraz płyta kręci się w moim odtwarzaczu i przyznać trzeba, że zespół jakby dojrzał. Nie, żeby wcześniej było z nim coś nie tak, ale teraz pobrzmiewa w ich muzyce o wiele bardziej zauważalna nuta powagi, jeśli można tak to określić. Być może wpływ na to miały tragiczne wydarzenia w zespole (śmierć jednego z muzyków), może to po prostu wynik większego doświadczenia i obycia, nie wiem. Fakt jest jednak faktem, i jak dla mnie jest to fakt zdecydowanie na plus.

czornaja panna

Album otwiera świetny, i chyba najlepszy z całego materiału, „Da siabra”, w którym, mimo pijacko-biesiadnego tekstu (jedynego takiego na płycie), wybrzmiewa jakaś ulotna melancholia. Czy utwór był kierowany do zmarłego przyjaciela? Być może. Zresztą, ten duch melancholii unosi się nad wszystkimi utworami, nawet „Lipka” (świetnie zresztą wykonana, chociaż ja osobiście wolę jej nieco dynamiczniejsze interpretacje) ma w sobie jakiś smutek i zadumę, nie mówiąc już o utworze tytułowym. Utwory niby bywają szybkie, ale słychać w nich jakąś dostojność w miejsce przaśności, a ponadto muzycy popuścili wodze wyobraźni i w paru miejscach postanowili sobie poeksperymentować m.in. z elektronicznymi wtrętami, co zdumiewająco dobrze komponuje się z obraną stylistyką. Dodatkowo z muzyką zawartą na albumie świetnie komponuje się oprawa graficzna płyty, która podkreśla jego nieco melancholijny wydźwięk. Wcale interesująco wypadają teksty przełamujące nieco kanon, a które tym łatwiej polskiemu słuchaczowi zrozumieć, że w książeczce postanowiono zapisać je łacinką z polskimi znakami.

Wady? Cóż, niektóre utwory z początku wydają się być podobne do siebie i bywa że wkrada się w nie monotonia, chociaż to akurat wynika ze stylu Białorusinów, a wrażenie mija jednak po kilku przesłuchaniach. Reszta to już kwestia gustu, bo prawdopodobnie nie do każdego ten materiał trafi. Z drugiej jednak strony, płyta zawiera bardzo solidne „hity”, które pewnie zdobędą niemałą popularność, nie mówiąc już o ich potencjale koncertowym. Ja osobiście płytę polecam, a podobno to mi się nic nie podoba.

Ocena: 8/10