Pogański świat mitów i wierzeń po raz kolejny zawitał w nasze progi. Powstały w 2003 roku zespół The Moon And The Nightspirit powraca z nową płytą. Tym razem opowiada ona o mistycznych istotach i odwiecznym związku człowieka z naturą.

Krążek Holdrejtek jest piątym w dorobku węgierskiego duetu. Składa się z 9 utworów, co jest tradycją wśród płyt wydanych przez The Moon And The Nightspirit (jedynie Mohalepte wydany w 2011 roku wyróżnia się posiadaniem 8 kawałków). I w tym miejscu, zgodnie z teorią, iż najlepiej zapamiętuje się to co na początku i na końcu, należy powiedzieć: tego krążka trzeba słuchać od początku do końca, w kolejności ustalonej przez artystów. Klimat płyty budowany jest już od pierwszej piosenki – zarazem muzyką jak i dźwiękami dzikiej przyrody. Słuchanie jej inaczej niż w całości mija się z celem i nie daje pełnego poglądu na pracę, jaka została nad nim wykonana.

Przyznam szczerze, że tylko w przypadku dwóch piosenek dotarłem do tłumaczenia tekstów zawartych na płytach (całość nagrywana jest w języku węgierskim). Zostały one napisane z poetyckim zacięciem i nawiązują do charakteru wydawnictwa. W tym miejscu jednak należy się zatrzymać. Wbrew pozorom nie potrzeba rozumieć zdań, by poczuć niezwykłą, magiczną atmosferę przepełnioną istotami nie z tego świata. Nie czytając nawet słowa zapowiedzi, człowiek słuchający Holdrejtek pierwszy raz bez problemu będzie wstanie poczuć mistyczną energię płynącą z głośników.

Każda melodia znajdująca się na płycie jest inna. Na przestrzeni pojedynczych piosenek również nie odczuwa się znużenia. Dokładnie widać, gdzie kończy się i zaczyna każdy utwór. Inna sprawa, że piosenki przechodzą z jednej w drugą płynnie, manipulując emocjami słuchacza. Mnogość instrumentów jest w tym wypadku celowa. Nie odczuwa się braku przygotowania czy „wciskania” na siłę dodatkowych dźwięków.

TheMoonAndTheNightspirit_pic1

Na opis okładki planuję poświęcić cały akapit. Często zespoły same tworzą kompozycje muzyczne. A ile grup może pochwalić się stworzeniem własnej okładki? I nie mówimy tu o zdjęciu drzewa w sepii z doklejonym logo. Grafika płyty Holdrejtek to prawdziwy majstersztyk pełen detali, odnoszący się nie tylko do zespołu, lecz również tematyki płyty. Obrazek tak przypadł mi do gustu, że gdybym tylko miał możliwość, powiesiłbym go na ścianie w formacie metr na metr.

Przyszedł czas na parę słów krytyki. Pogłos nadany wokalowi w niektórych momentach zbyt się wybija, pozostawiając trochę sztuczny efekt. Nie przeszkadza to przesadnie, acz czasem drażni uszy. No i trzeba pamiętać, że płyta ma dość poważny, spokojny ton, momentami lekko depresyjny, więc nie pasuje raczej na huczne przyjęcia czy jako motywacja do treningów. Na szczęście „smutniejsze” momenty wyrównywane są zazwyczaj przyjemniejszymi melodiami.

Gdy szedłem rano pustą alejką, a na drzewach leżał świeży puch, puściłem Holdrejtek w słuchawkach. Z prostej drogi do pracy przeniosłem się w świat pełen magii i mistycznych istot. Przekonałem się wtedy, jaką potęgę niesie ze sobą muzyka. Zdecydowanie jest to najlepsza płyta The Moon And The Nightspirit, godna polecenia każdemu fanowi medieval folku.

Ocena płyty: 8.5/10