Najnowszy album Myrkgrav ujrzał światło dzienne 26 października 2016 roku. Czy w ciągu dziesięciu lat od wydania debiutu wiele się zmieniło? Jeśli tak, czy są to dobre zmiany…?

Płytę Takk Og Farvel Tida Er Blitt Ei Annen (czyli ,,Dziękuję i żegnam, czasy się zmieniły”) trudno opisać w sposób bezstronny. To nie tylko kontynuacja, ale również podróż w czasie w historii Myrkgrav, ponieważ słuchacz usłyszy także utwory z poprzednich albumów. Jeśli jesteś do tej pory nie miałeś do czynienia z twórczością Myrkgrav – nadszedł czas, aby się z nią zapoznać.

Każdy tu znajdzie coś dla siebie. Dla miłośników folku instrumentalne pieśni będą zdecydowanie milsze dla ucha, podczas gdy miłośników czarnego i skrajnego metalu ucieszą ostrzejsze piosenki. Jest to jeden z aspektów, które naprawdę lubię w muzyce Myrkgrav, przy czym należy dodać do tego jedną rzecz, wielką chlubę Mr. Jensena: równowagę. Linie wokalne są niesamowite, czyste tradycyjne wokale ludowe połączono z ekstremalnymi technikami; na albumie usłyszymy kilku gości – są to Olav Luksengård Mjelva (hardanger fiddle), Erlend Antonsen (bass guitar) i Bernt Fjellestad (czysty śpiew “Sjuguttmyra”).

W istocie jest to kontynuacja wydanego w 2006 roku albumu Trollskau  Skrømt Og Kølabrenning, ale nie trzeba dodawać, że wiele może się zdarzyć za dziesięć lat, nieprawdaż? Mimo to Takk Og Farvel Tida Er Blitt Ei Annen prezentuje widoczny progres w porównaniu z tym, co pokazano na debiutanckim albumie: właściwy folklor  zakorzeniony w bardziej mrocznej części ekstremalnych gatunków metalowych. Płyta jest jedyna w swoim rodzaju: zrównoważona i zróżnicowana, łącząca (w odpowiednich proporcjach!) ciężkie, progresywne i nastrojowe klimaty. Nie oszczędza motywów ludowych, nieco przypominających unikalny styl norweskiego zespołu Windir. Fakt, iż została skomponowana oraz wyprodukowana przez jednego człowieka moim zdaniem tylko podnosi jej wartość.

9/10