7 sierpnia tego roku miał premierę piąty album niemieckiej grupy folkmetalowej Nachtgeschrei, zatytułowany Staub und Schatten. Został on wydany przez wytwórnię Oblivion.  Od ukazania się ostatniej ich płyty (Aus Schwärzester Nacht) minęły dwa lata. Chcecie przekonać się, czy od tamtej pory coś zmieniło się w tym zespole na lepsze? Zapraszam do zapoznania się z  utworami, zaprezentowanymi na ich najnowszym krążku. 

vos

Pierwszy utwór pt. Monster rozpoczyna płytę bardzo melodyjnie; mamy tu kilkusekundową partię skrzypiec oraz cowbell. Nienagannie brzmiące dudy oraz lira korbowa, zgrana z gitarami oraz perkusją, to istny miód dla mych uszu. Kolejna piosenka – Das Nichts – różni się na początku od swej poprzedniczki jedynie wolniejszym tempem oraz mocniej zaakcentowaną gitarą basową. Pod koniec wyeksponowano również gitarę elektryczną, a na moment pojawia się też gitara akustyczna.

Die Wild Jagd.  Świetna praca gitar, jednorodne tempo, a lira korbowa „w punkt”.  Słychać tam także niezłe perkusyjne blasty. Kolejny utwór Staub und Schatten poza przyspieszoną stopą i wyrazistymi blastami nie wyróżnia się zbytnio od poprzednich kompozycji. Treść kawałka  natomiast odzwierciedlać może hasło: ciesz się życiem, póki możesz.

Lunas Laid to spokojna ballada; magiczna gitara akustyczna pomaga rozładować emocje, nagromadzone po wcześniejszych kompozycjach. Warto tu powiedzieć słowo o partiach liry, które sprawiają, iż podniosły i refleksyjny nastrój utworu zostaje zachowany, co moim zdaniem jest zdecydowanym plusem. Kompozycja  Kerberos  okazała się bardzo interesującym oraz budującym napięcie instrumentalnym intrem. Było to umiejętne wprowadzenie do siódmej piosenki, zatytułowanej Eden. Wspomniany wcześniej przeze mnie utwór rozpoczyna się mocną perkusją oraz dopasowanymi wstawkami liry korbowej. Tempo piosenki często się zmienia, co pozwala na wyłapanie kapitalnego instrumentu perkusyjnego, jakim jest cowbell.

Der Lentzte Tag to numer niejednolity.  Zgrabny początek – mocne bębny i gitara, później zmiana tempa. Lira korbowa wciąż obecna, ale już nie tak często jak wcześniej. Na uwagę zasługują nietuzinkowe breaki oraz niezłe „miotełki” perkusyjne. Fantastyczna praca basu oraz gitary elektrycznej – na szczególną uwagę zasługuje solo. Jak dla mnie taka – niezwykle zróżnicowana – konstrukcja piosenki świadczy o bardzo dużym doświadczeniu muzycznym zespołu. Dziewiąta piosenka pt. Verloren wprawia mnie ponownie w zaskoczenie – akordeon! Grupa nie przestaje mnie zadziwiać. Potem znowu szok, bowiem moje uszy wyłapują dudy. Połączenie, jakie dały te trzy instrumenty, jest po prostu genialne.

Bruder w cudowny sposób uspokaja moje emocje; to kolejna świetna ballada na tej płycie. Przedostania piosenka pt.  Leben für den Klang zaintrygowała mnie – uroku tu znów dodaje lira korbowa, dobrze też, że wyeksponowano linię basu. Bardzo intensywne werble w połączeniu z lirą oraz gitarami dają mi mocnego kopa pozytywnej energii. Zamykający płytę Schlaflos prezentuje spokojniejsze tempo, ale – poza rozbudowanym basem – niczym szczególnym mnie nie zadziwia.

Podsumowując, niemiecki Nachtgeschrei, wyciągając najlepsze elementy z poprzednich albumów, stworzył coś kapitalnego, a zarazem nietuzinkowego. Nieskazitelnie czysty, wyraźny wokal, dobre brzmienie gitar, wysmakowana lira korbowa, dudy i akordeon – to wszystko sprawia, że album brzmi rewelacyjnie. Widać, że kapela jest też bardziej „spójna”. Na najnowszym albumie pojawiają się naprawdę skomplikowane kompozycje (jak np. Verloren czy Eden), które podniosły zdecydowanie atrakcyjność owej płyty. Moje trzy ulubione kawałki z tego krążka to Monster, Verloren oraz Eden. Cały longplay jest w moich oczach bardzo melodyjny – zdecydowanie na plus. Perkusja – majstersztyk. Należy jeszcze dodać, że ta genialna muzyka została wzbogacona niebanalnymi tekstami, co sprawia, że  z każdym kolejnym przesłuchaniem kapelę tę odkrywa się jakby na nowo.  Ja osobiście serdecznie ją polecam i czekam na koncert tego zespołu w naszym kraju.

10/10