W 2014 roku na ziemiach odległej Syberii powstał czteroosobowy zespół folk-rockowy. Zafascynowana dawną Skandynawią i zainspirowana pieśniami Eddy Starszej formacja przeobraziła się w projekt folkowo-ambientowy, znany nam jako Nytt Land. Po dwóch dość udanych albumach ich autorstwa światło dzienne ujrzała kolejna, trzecia już płyta – Skopun
A co na niej słychać?

Grupa w swoim projekcie wykorzystuje ręcznie wykonane instrumenty ludowe. To pomaga jej uchwycić specyfikę dawnej muzyki skandynawskiej. Każdy kolejny dźwięk rogu, harfy, bębnów czy fletu wprowadza nas w specyficzny dla tego rodzaju twórczości klimat. Czuć tu wyraźne inspiracje Wardruną. Formacja w podobny sposób łączy muzykę z dźwiękami natury, wykorzystując w ścieżkach dźwiękowych odgłosy burzy, śpiewu ptaków czy deszczu.

Genialną oprawę instrumentalną (harfa żydowska, różne rodzaje fletów – w tym flet irlandzki, tamburyno, bęben obręczowy) wzbogacają swoim głosem Anatoly i Nataly. Wykorzystują oni w swoich partiach archaiczne techniki wokalne.Wszystkie pieśni wykonywane są w oryginalnym języku staroislandzkim.

Na warsztacie Nytt Land znalazła się pierwsza pieśń Eddy Starszej. Utwór Ask veit ek standa otwiera płytę, przybliżając majestat Świętego Drzewa. Kolejny przedstawia chaos panujący w Światach, zanim Asowie objęli nad nimi panowanie. Trzecia pieśń składa się z cząstek czterech strof Voluspy, które opowiadają o skandynawskiej idei powstania człowieka, pochodzeniu Norn i rolach, jakie odgrywały w życiu mieszkańców Midgardu. Tytułowy Skopun jest w całości instrumentalny, podobnie jak Bifröst. W pewnym momencie przyozdabia wokalny talent Rosjanki. W szóstej pieśni Bogowie układają porządek Światów. W ostatniej Odyn uczy się zaklęć i zdobywa wiedzę od Bölthora, by przekazać ją ludzkości.

Skopun dobrze spełnia swoją rolę – jest odzwierciedleniem talentu i fascynacji artystów dawną muzyką skandynawską. Udało im się zachować jej unikalne brzmienie i podniosły, typowo rytualny ton. Zabrakło tu jednak elementu zaskoczenia, spontanicznego uderzenia w bębny albo okrzyku. Mało odczuwalne są zmiany rytmu w utworach. Być może jest to kwestia sporna, bo przecież Edda to nie przaśne zwrotki o piciu i tańcu, do których można byłoby bardziej zaszaleć, grając na flecie; dwa instrumentalne utwory mogły jednak zostać inaczej zaaranżowane, przydałoby im się więcej energii – na pewno taki potencjał ma tytułowy Skopun. Tak czy inaczej jest to album zdecydowanie wart zainteresowania – z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom muzyki nordyckiej oraz osobom, które dopiero wkraczają w świat wikingów.

8/10