Premiera Blodsvept – najnowszego albumu Finntrolla, elektryzowała wielu fanów szalonych trolli z Finlandii. Teraz, kiedy zapoznaliśmy się już z nowym wydawnictwem, trzeba przyznać, że wzbudza ono wiele dyskusji. Niektórzy uważają album za bardzo dobry, chwalą zespól, że nie bał się eksperymentować i bawić muzyką, a każda kolejna płyta jest inna, ale z drugiej strony to, co dla niektórych jest zaletą, dla innych wadą się staje. Słychać też i głosy, że Blodsvept jest zbyt dziwny, Finntroll może kiedyś przesadzić i przekombinować, a na albumie brakuje klimatu z poprzednich krążków. Jednak nie będziemy teraz zajmować się oceną płyty, bo na to przyjdzie jeszcze czas. Pora, więc na parę informacji odnośnie samego Blodsvept, procesu tworzenia, nadchodzących koncertów i pozamuzycznych ciekawostek związanych z Finntrollem, które można odnaleźć w wywiadach dawanych przez muzyków przy okazji promocji nowego wydawnictwa.

Utwory do samego albumu zaczęto komponować już w lipcu zeszłego roku. Pierwsze pomysły na piosenki były dziełem Trollhorna. Wpadł on na parę koncepcji, które zespół mógłby wykorzystać na nowym albumie. Panowie posłuchali tego, co klawiszowiec skomponował, jednak nie wszystkim się to od razu spodobało – w brzmieniu zbyt mocno przypominało Nifelvind. Trollhorn zabrał się za układanie nowych piosenek, a wśród nich znalazła się jedna, szczególna, która dała początek całej koncepcji na nowy album. Piosenka Blodsvept zrobiła piorunujące wrażenie na reszcie zespołu, więc muzycy postanowili pójść jej tropem i zaaranżować całą resztę kompozycji tak, by pasowały do Blodsvept. Ta piosenka nakreśliła cały obraz płyty i wskazała Finntrollowi kierunek, w jakim chciał podążyć nagrywając nowy album. „Gdy usiedliśmy i zaczęliśmy pisać piosenki, powstawały one bardzo szybko. Tak samo jest z każdym albumem Finntrolla; musimy znaleźć wątek, który będzie zachowany na całym albumie. Po stworzeniu dwóch pierwszych piosenek wszyscy stwierdzili <<Niee, to jest zbyt przeciętne/średnie…>> , ale kiedy zrobiliśmy Blodsvept , otworzyła się przed nami zupełnie nowa perspektywa. Ten utwór stał się dla nas wszystkich inspiracją przy tworzeniu nowego albumu. Znowu odnaleźliśmy naszą iskrę.” – tak proces twórczy podsumował wokalista Finntrolla.

Na nagranie krążka Finowie mieli 10 dni mniej w studiu niż przy Nifelvind, na dodatek nie obyło się także bez problemów technicznych. Kiedy już prawie nagrano większość gitar, pewnego dnia na przybyłych do studia muzyków czekała niemiła niespodzianka. Okazało się, że 8 zarejestrowanych wcześniej partii gitarowych zniknęło z komputera i trzeba było nagrywać je od początku. Po tym wypadku, muzycy mieli tylko półtorej dnia na ponowne zarejestrowanie gitar do Blodsvept. Potem były problemy ze strojeniem, a na końcu z miksowaniem. Jednak dzielni Finowie poradzili sobie ze wszystkimi technicznymi trudnościami i nagrali nowy album w wyznaczonym czasie.

A teraz parę słów o brzmieniu Blodsvept

Sami muzycy chcieli, by był to album inny, wyróżniający się na tle pozostałych. Na Blodsvept miało być dużo więcej zabawy dźwiękiem, niż na poprzednich wydawnictwach zespołu. A na potwierdzenie tego mamy nieco żartobliwy komentarz Vretha do piosenki pt. Mordminnen: „Ona jest w jakiś sposób dziwaczna, jakby Marilyn Manson zaczął grać jazz, albo coś takiego”. Natomiast w jednym z wywiadów odnośnie nowego wydawnictwa Routa powiedział: „Cóż, chcieliśmy stworzyć album prostszy, pokazujący bardziej rockowo–punkowe podejście do muzyki. Nadal jest dużo folkowych elementów, ale nie próbowaliśmy być folk metalowym zespołem. Uważamy, że przyporządkowywanie zespołu do określonego gatunku nie jest dobrą rzeczą. Wielu fanów może odwrócić się od ciebie tylko dlatego, że określasz swój zespół jako np. folk metalowy”. Mikael Karlbom zapytany o to, do którego z wcześniejszych albumów najbardziej pasuje Blodsvept odpowiedział: „Powiedziałbym, że to jest coś jakby kontynuacja Nifelvind, ale bardziej rockowa i punkowa, bo nie chcieliśmy budować na tym albumie dramatyzmu, rozległych muzycznych krajobrazów, czy czegoś w tym stylu. Ale gdyby przejść do piosenek, doznania są dość podobne, jak przy Nifelvind”.

Co do samych występów Finntrolla…

Wybierając się na koncert zespołu możemy spodziewać się każdej z nowo nagranych piosenek. Blodsvept jest pierwszym, od dłuższego czasu albumem Finntrolla, który bez wielkich utrudnień, może być w całości zagrany na koncercie. Dodatkową zachęta dla fanów kapeli może być fakt, iż muzycy deklarują, że przy okazji każdego koncertu, jeśli znajdą choć trochę wolnego czasu, lubią wmieszać się w festiwalowy tłum i wraz z fanami słuchać innych zespołów (Finowie zagrają 20 czerwca na Metalfeście w Jaworznie – przyp. red.). Jeśli chodzi o sceniczną stylizację Finntrolla… Już chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się do specyficznych czarnych kiltów, które panowie zwykli przyodziewać na koncertach. Jednak, jak możemy przeczytać w jednym z wywiadów, muzycy chcą skończyć z „czarnymi spódnicami”, gdyż zbyt wiele kapel wykorzystuje ten pomysł i nie jest to już niczym wyróżniający się ubiór, choć niewątpliwie wygodny…

Tourowe historie…

Finom zdarzają się i mniej, i bardziej przyjemne historie związane z trasami koncertowymi, a o jednej z tych, którą bez wątpienia należałoby zaliczyć w poczet tych mniej przyjemnych, opowiada Nam Vreth: „Pewnego razu, gdy byliśmy w Ameryce, aresztowano nas w Teksasie. Spędziliśmy cały dzień w teksańskim więzieniu. Nie zadzieraj z Teksasem! Były jakieś podejrzenia o narkotyki w autobusie. Właściwie to zatrzymali nas, bo myśleli, że przemycamy przez granicę ludzi z Meksyku. Chyba coś do nas mieli, bo zaczęli szukać w autobusie narkotyków.  To był dzień wolny i zależało nam na tym, żeby gdzieś wyjść, coś zjeść, wyprać, pooglądać TV, nic nie robić; zamiast tego spędziliśmy cały dzień w więzieniu. To był koszmar”.

Muzycy poza Finntrollem 

Mathias Lillmåns jest z wykształcenia inżynierem dźwięku. W czasie wolnym Virta i Vreth uwielbiają grać w golfa. Oprócz Finntrolla, Lillmåns gra także w black metalowym The Iniquity Descent oraz nagrywa z Bobem Malmströmem. Skrymer na co dzień pracuje jako projektant dla firmy designerskiej, projektuje też okładki dla swojego zespołu. Beast Dominator gra w alternatywno folkowym Mamyth i hoduje konie. Natomiast Trollhorn jest nauczycielem muzyki.

A jeśli chcecie przeczytać wywiady z muzykami Finntrolla w całości – tutaj znajdziecie linki: wywiad pierwszy, drugi i trzeci.