Krakowski Open Access w 2015 roku za sprawą EP-ki Over a Mountain Peak skutecznie przykuł uwagę miłośników folk metalu w Polsce. Teraz wraca z nową wokalistką – Malwiną, nową perkusistką oraz debiutanckim albumem wydanym 18 lutego przez Art of the Night Productions. Zespół sam siebie określa mianem grupy folkowej oraz powermetalowym.

Toward the Wilderness, bo tak jest zatytułowany longplay, to mieszanka dynamicznych, a zarazem melodyjnych brzmień, co słychać już na samym początku. Mam tu na myśli numer otwierający, czyli Call of Arms, jedyną polskojęzyczną piosenkę na owym albumie – Płomień życia, a także Chant of the Forest oraz In the Moonlight. Divided Water’s Tide. Odrobinę zawiodłem się na Lost in Tears; jej skoczna końcówka zepsuła moim zdaniem ciekawą balladę. Zresztą balladę z prawdziwego zdarzenia znajdziemy tu tylko jedną – jest to My Way, utwór niezwykle klimatyczny, wręcz magiczny. Moją uwagę przykuła również kompozycja Hunger, okraszona czarownymi dźwiękami skrzypiec, fletu i gitary akustycznej, jednak późniejsza zmiana tempa szybko i brutalnie przywołała mnie do rzeczywistości. Zwieńczeniem albumu jest skoczny utwór When the Wild Things Are Gone.

Podsumowując – na płycie mamy do czynienia z ciekawą fuzją muzycznych gatunków. Piosenki bardziej energetyczne, gdzie skrzypce oraz riffy gitary rytmicznej grają główną rolę, można śmiało określić folk/ powermetalowymi… z przewagą power metalu. Czuć inspiracje zespołami takimi jak Arch Enemy, Powerwolf i Nightwish. Słuchając utworu My Way oraz intrygujących partii gitarowych, jak i samego wstępu w piosence Glow of the Moon, nasuwają mi się skojarzenia z gothic/epic metalem. Zresztą wrażenie to potęguje sam wokal Malwiny, który jest bardzo podobny, jeśli nie identyczny, jak głos jak Simone Simons z zespołu Epica. Na uwagę zasługują zabiegi zastosowane w In the Moonlight, Glow of the Moon oraz Hunger, do których wpleciono fragmenty ewidentnie taneczne. Moim zdaniem tych „przebojowych” kompozycji jest nieco za dużo, przez co można odnieść wrażenie, że album jest monotonny.Tak czy inaczej widać, iż zespół zrobił ogromny progres muzyczny. Album na pewno jest wart przesłuchania, gdyż jak dla mnie nie można go wpisać bezpośrednio w żaden nurt muzyczny, co stanowi jego wielką zaletę.

8/10