Kiedy miałem naście lat i dopiero odkrywałem różne paganowe i folkowe wynalazki, łykałem wszystko jak leci. Wówczas taki Paganland byłby dla mnie świetną kapelą i nie pozwoliłbym o niej złego słowa powiedzieć. Ale tamte czasy dawno temu odeszły w niebyt, a tymczasem ów Paganland wypuszcza swój pierwszy pełnowymiarowy album. Po, bagatela, blisko piętnastu latach.

Z muzyką Ukraińców sprawa jest bardzo prosta. Panowie grają solidnie z jednej strony, i kompletnie sztampowo z drugiej. Nie musi to być poczytane jako wada, bo nie trzeba silić się choćby na krztę oryginalności, ażeby osiągnąć dobry efekt. Jednak dla mnie takie granie to ekstraklasa, ale przeciętniactwa. Trochę irytują mnie wszędobylskie klawisze, imitujące folkowe melodyjki. I o ile przez pierwsze utwory da się to znieść, tak osiem dość podobnych do siebie piosenek, naładowanych tym klawiszowaniem, to dla mnie przesada. Poza tym drażni mnie brzmienie gitar, ale to już kwestia gustu. Na plus trzeba jednak zaliczyć fakt, że dominujące na płycie czyste wokale zrobione są bardzo przyzwoicie. Raz czy dwa, zabolały mnie co prawda uszy, ale generalnie efekt jest w porządku, w przeciwieństwie do niewyraźnych i po prostu marnych growli. Warto też odnotować fakt, że „wpływy folkowe” nie ograniczają się do dodania fletu z klawiszy – ktoś tu jednak wykazał się inwencją. No, a poza tym to wszystko jest tu na miejscu: wiadoma tematyka tekstów, bardzo charakterystyczny klimat, partie zarówno skoczne, jak i epickie. Chciałoby się powiedzieć: standard.

Szczerze mówiąc, nie ma tu się za bardzo o czym rozpisywać. Paganland kroczy szlakiem przetartym przez dziesiątki, a może setki podobnych zespołów. Nie proponuje niczego nowego, za to trzyma pewien poziom i pewnie niejednemu świeżemu „pagan metalowcowi” takie granie przypadnie do gustu. Bardziej doświadczeni amatorzy takich klimatów będą raczej znudzeni, chociaż nie ukrywam, że kilka utworów z tej płyty (np. „Shadows of the past” albo „Podolianka” – jak rozumiem interpretacja ludowej piosenki) czasem sobie włączam, bo jest na czym zawiesić ucho. Ale szału nie ma.

Ocena: 6/10