Jakiś czas temu moje nie do końca normalne receptory mózgowe doznały ataku myśli, których główny sens skupił się wokół szeroko rozumianego zagadnienia „sfery uczuciowej”. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Podejrzewam, że głównej mierze idzie o kwestie związane z posiadaniem przeze mnie – nazwijmy to łagodnie – dość złożonej osobowości… Faktem jest jednak, że dokładnie w tym samym momencie, w którym mój mózg przeżywał gwałtowne, egzaltowane zawirowania, chińskie głośniki podłączone do mojego przedpotopowego laptopa cierpiały swoistą gehennę (bądź też doznawały orgazmu, zależy czy im pasuje taka muza czy nie. Właściwie nigdy ich o to nie pytałem.), serwowanej im przez kolejne numery z Korven Kuningas Korpiklaani. Kapela to zacna, podobnie jak i sam album. Jednakże nie o walory rzeczonych dźwięków się tu rozchodzi, a o ten pozornie nic nie znaczący splot wydarzeń, który zmusił mnie do wzięcia się za niniejszy tekst. Folk metal i uczucie. Czy to aby w ogóle możliwe?

Z punktu widzenia przeciętnego zjadacza tej niewątpliwe wspaniałej (być może i w zbyt podniosłe tony uderzam, ale trzeba trochę serc pokrzepić, nie?) odmiany metalu – tak. Wszak dużo mamy numerów, które zarówno pod względem tekstowym jak i muzycznym potrafią trafić w często wyszukane serca fanów, jednocześnie wywołując w nich określone reakcje takie jak płacz, śmiech czy politowanie, jeśli kapela jest bardziej żenująca niż głęboka. Ja jednak staram się dulczeć (beczka piwa dla śmiertelnika, który kojarzy te niesłusznie zapomniane, piękne słowo) w problem dużo bardziej złożony, niż tylko lament za zmarłymi wojownikami siedmiu mórz i oceanów albo strach wywołany opowieściami o zaginionych potworach z bagien. Miłość, ludziska drogie! Czy zwykły, przeciętny folk metalowiec jest w stanie zachęcić do siebie którąś z pięknych białogłowych nie związanych z jego gatunkiem? Bo to, że folk metalówy da się przyciągnąć jest raczej oczywiste. Zbliżone kręgi zainteresowań robią swoje. Umówmy się jednak, że każdy samiec, niezależnie od preferowanej przynależności subkulturowej, pragnie czegoś więcej niż tylko narwanej buntowniczki bawiącej się w panią lasu. Ja nie mówię, że te od folku są jakieś gorsze, skądże znowu. Sam znam kilka całkiem niezłych. Ale takie gorące brunetki jak choćby Megan Fox, słodkie panny z sąsiedztwa w rodzaju Jennifer Love Hewitt czy uwodzicielskie blondynki pokroju Cameron Diaz też dają radę, mam rację? Spróbujmy więc przeanalizować szanse typowego folk metalowca w starciu z tą najwyższą już formą płci żeńskiej, o której mamy pewność, że na samą myśl o niej połowa samców pod prysznicem użyje rąk do pomocy nie tylko przy myciu bicepsów, jakie by tam one nie były.

Na początek weźmy wygląd. W kontekście podrywu i flirtu ponoć całkiem ważna cecha. W sumie zależy od dziewczęcia; jedne wolą inteligentnych kujonów bez specjalnych powabów zewnętrznych, inne z kolei lubują się w wymuskanych lalusiach z kępką trawy we łbie. Jednakże niezależnie od tego, jakim typem mężczyzny jesteśmy, kultura i podstawowe zasady higieniczno–zdrowotne nakazują zachowania przynajmniej tych dwóch, trzech kąpieli tygodniowo, wyszczotkowanych zębów i użycia jakiegokolwiek zapachu, może być nawet malinowa woda toaletowa. Ważne, że jest. Jak sami widzicie, typowy folk metalowiec już na samym starcie ma cokolwiek przerąbane. No, bo jak to tak: on, zatwardziały nonkonformista, któremu czas zatrzymał się na epoce w której księżniczki były piękne, a smoki latały wysoko, ma zniżyć się do użycia tak haniebnie postępowych wynalazków jak prysznic czy wanna?! Thor się będzie w Valhalli przewracać! Żadna białogłowa nie jest warta tego poświęcenia. Załóżmy jednak – co jest całkiem prawdopodobne – że takiż folk metalowiec połapie się w końcu, że król Artur – o ile kiedykolwiek istniał – już dawno nie zasiada na Kamelocie a współczesne panny oczekują mężczyzn raczej bez pająków we włosach. Wtedy, mimo iż z pewnością nie będzie mu łatwo, najprawdopodobniej wejdzie do wanny i dotknie tej zdradzieckiej gąbki. Pierwszy krok na drodze ku Megan Fox mamy za sobą.

Dobra. Jeśli już udało nam się skłonić folk metalowca do poczynienia paru zmian w higienie cielesnej, trzeba by pomyśleć nad jakimś konkretnym ubiorem. Wydaje mi się, iż współczesne dziewczęcia nie mają jakichś zbytnio wygórowanych wymagań odzieżowych. Grunt, żeby było schludnie i niezbyt błazeńsko. Nie no, do jasnej cholery! Cały czas kłody pod nogi. Folk metalowiec od biedy mógł się jeszcze umyć, ale żeby porzucić swoje niedźwiedzie skóry, maski, średniowieczne trzewiki?! To jest nie do pomyślenia! Wiązałaby się to niemalże ze zdradą, swoistą folklorystyczną apostazją! Naprawdę ciężko jest wytrwać współczesnemu folk metalowcowi w tym zindustrializowanym, nadmiernie unowocześnianym świecie i nie zwariować. Czy dzisiejsze dziewczyny nie mają w sobie za grosz romantyzmu z jakichś ciemnych wieków przykładowo? Dlaczego wstyd im będzie pójść na randkę z prawdziwym, naturalnym wojownikiem ubranym jak jego szlachetni przodkowie goniący w puszczach za zwierzyną? Na Peruna, załamać się można. Kurde, ale to jednak tyłek Megan Fox jest. Dajcie no te dżinsy…

Tak więc wiemy już, że szanse przeciętnego folk metalowca szybują w górę po dokonaniu przez niego zmian w strukturach higieny cielesnej i ubioru, przerobieniu ich po prostu na bardziej (tfu!) współczesne. Właściwie w kontekście wyglądu nic więcej robić nie trzeba. Nawet folk metalowiec, umyty i odziany w schludne łachy może się takiej Megan Fox spodobać. Z tymże potem ją jeszcze trzeba przy sobie zatrzymać, a do tego potrzebna jest konkretna bajera… No, i w tym miejscu pojawia się chyba największa z wszystkich przeszkód. Oczywistym jest, że zasób flirciarskich zagrywek czy tekstów na umiejętne rozpoczęcie rozmowy jest w przypadku przeciętnego folk metalowca dość mocno ograniczony. Bo jakimi słowami będzie on w stanie zachęcić do siebie potencjalną zdobycz? „Hej, mała, jak lubisz piec dzika? Z bebechami czy bez?” Albo „Twoje włosy są piękne niczym gałęzie brzóz rosnących wokół łąk niedaleko Avalonu”. Nie jestem być może jakimś wybitnym ekspertem od spraw damsko-męskich, wydaje mi się jednak, że mało która to kupi. Dlatego też, żeby takiż folk metalowiec miał jakiekolwiek szanse na zaistnienie u płci przeciwnej musi odbyć przynajmniej podstawowy kurs mowy współczesnej i pojęć z zakresu komunikacji międzyludzkiej dwudziestego pierwszego wieku. Wtedy już można coś zacząć myśleć.

Podsumowując, jeśli o uczucia i relacje między płciowe idzie, w dzisiejszym świecie przeciętny folk metalowiec ma przerąbane jak balon w fabryce igieł. A bo to myć się trzeba, i ciuchy zmienić, i nauczyć się mówić… Masakra po prostu. Zachciało się tym dziewczynom wymagań, psia mać. Wiedzcie jednak, drogie panie, że folk metalowiec to w gruncie rzeczy bardzo miły, wart zachodu gość. Dysponuje odpowiednią dawką humoru, z pewnością zabierze na spacery w nietypowe miejsca, kupi jakiś wyszukany prezent, żebyście mogły poczuć się jak prawdziwe, dawne księżniczki. A to, że czasem zapomni odkręcić kran… Małe piwo. Niczym jest to w obliczu faktu, że będziecie miały u swego boku prawdziwego wojownika z krwi i kości.

  • Kvelertak

    Wspaniałe! Olśniewające! Zaskakująco komiczne i niebywale trafne!

    Nie. To jedna z największych kompromitacji jaką miałem okazję czytać. I nie dla samego autora, który, sądząc po sposobie wylewania z siebie tych durnych przemyśleń typowego zakompleksionego gimnazjalisty, jest najprawdopodobniej tak szurnięty, że uważa to za ARCYdzieło. Ten artykuł to kompromitacja dla całego serwisu FolkMetal.
    Dotychczas widziałem tę stronę jako internetową gazetę zrzeszającą grupę ludzi z doświadczeniem w muzyce jaką jest folk metal i pochodne. Ten artykuł stawia ją w świetle gimnazjalnego czasopisma dla kinder metali z problemami osobowościowymi.

    wersja tl;dr : To nawet nie jest śmieszne, to jest smutne. Totalna kompromitacja autora, ale przede wszystkim całego serwisu, oraz kogoś na górze, kto pozwolił ujrzeć temu ścierwu światło dzienne.

    Do całego zespołu FolkMetal: Zróbcie coś z tym, bo bardzo stracicie na jakości… A tej, na razie bardzo wysokiej, trochę szkoda zaprzepaścić takimi śmieciowymi artykułami.

  • Nemesis

    a ja tam uważam, że kudłaci Vikingowie co mydła nie używają i pentagram olewają to idealni kandydaci na męża 😛 No bo co to za facet bez długich włosów???

    • En

      Czysty i schludny? Nie no, sama pochwalam długie włosu u mężczyzn, ale bez przesady… 😉

    • Kvelertak

      Czy autor naprawdę uważa, że ludzie się nie myją? Może w końcu wyjdzie z domu i się rozejrzy wśród ludzi. Tylko, wnioskując z artykułu (to bardzo pochlebne określenie dla tego chłamu), nie zapomni wziąć kąpieli.

  • Paweł Milczarek

    Jako sam zainteresowany (wszak autorem tegoż chłamu jestem) mimo wszystko stwierdzam, że Megan Fox bardziej spodoba się umyty folk metalowiec niż ten brudny. Z resztą nawet mnie, który z domu nie wychodzi bardziej odpowiada umyty. A teraz przepraszam, muszę iść jeszcze wziąć prysznic i pomówić z moimi ziomkami – gimbusami ze studiów. I stworzyć jakieś kolejne ścierwo na inną stronę, do gazety, szykowanego zbioru opowiadań…

    • Kvelertak

      Bardzo trafnie określiłeś twory, które wypluwasz na stronę. 🙂

      • gal anonim

        Panie Kvelertak, podaj mi chłopie jeden argument za tym, że ten tekst jest słaby. Na kilometr widać, że jest to tekst przy którym czytelnik ma się usmiechnac, wiadomo przecie, że każdy roli metalowiec się myje. No chyba, że skoro masz o to taki był dópy to Ty się nie myjesz, nie wiem, nie wnikam. Zluzuj stringi…

        • Ambiorix

          Ja zaś nie widzę sensu wrzucać na tego typu portal takie głupoty. Z założenia jest to portal propagujący folk metal. Czy to odpowiednie miejsce by dawać rady „jak zdobyć tyłek Megan Fox”? Folk Metal jest ambitną muzyką, więc kiedy widzę tego typu portal, spodziewam się ambitnych reportaży. Nie wiem, co redaktor naczelny chce udowodnić, dając komuś takiemu jak autor tego „czegoś” możliwość wypowiedzenia się. Jeden z bardziej żałośniejszych i nieprzemyślanych reportaży. Kto powiedział, że folk metalowiec to od razu brudny wiking? A może przesadnie dbający o higienę Gal? Ponadto… Brzozy w Avalonie? Serio, nie można było bardziej się wysilić i „brzozę” zastąpić „jabłonią”? Reportaż świadczy o bardzo powierzchownej wiedzy „redaktora”.

  • Waleczny

    Na Odyna! Czy jako folk metalowiec winienem non stop chodzić w niedźwiedziej skórze i dbać o higienę raz na jeden księżyc? Panie Milczarek nie lubię zbytnio hejtować, ale to pan zaczął hejt stawiając jasno że folk metalowiec to według pana brudas bez kultury osobistej. Pozdrawiam folk metalówy i Megan Fox…

  • Gabriela Grzanka

    Jak najbardziej jest zrozumiałe, że folk metalowce mają trudniej. Cóż dla Cameron lub Megan to faktycznie trzeba czegoś więcej niż wyjątkowej, barwnej, folkowej osobowości. Faktycznie, one pewnie w życiu dzika nie piekly, a włosy jak brzozy z Avalonu to żaden komplement. Faktycznie dla takiej laski trzeba się umyć, wcisnąć w jakieś „ładne” ciuszki i wziąć parę lekcji „współczesnego”. Jako kobieta zgadam się – zadziała. Bo która nie lubi pachnącego? Nawet jak mówi ze nie lubi to lubi. Jednak… po co komu tyłek Fox ? Skoro wiele lepszych i nie trzeba tracić dla nich twarzy, wiary i całej reszty ? :3

    • Paweł Milczarek

      Widzisz, Kvelertak. Ja już jedną poderwałem. A ty?

      • Roza

        Doprawdy żałosne, koleżko. Jeśli sądzisz, że ją poderwałeś to jesteś w wielkim błędzie. Dziewczyna wyraziła tylko swoją opinię dotyczącą postu. Jeśli naprawę uznajesz to za podryw, to niestety w przyszłości będziesz łatwo dawał łamać sobie serduszko i co ważniejsze ego, które sądząc po twojej reakcji na komentarze jest straszne kruche…

        • Gabriela Grzanka

          Hahaha roza co za bulwers 😀 czyżby zazdrość? 😀 nie rozumiem jak można być takim sztywniakiem ^-^

          • Paweł Milczarek

            Czyż nie?

          • Heidrunn

            Wydaje mi się, że jest różnica między sztywniakiem, a poważnym człowiekiem, o czym świadczy chociażby nie nadużywanie emotikonek 😉

    • En

      Czy to jest strona o folk metalu, czy podrywaniu dziewczyn? Chyba sie pogubilam.