Blackmore’s Night – Dancer and the Moon- 6.5/10

 

Zespół Ritchiego Blackmore’a i jego żony Candice Night, który od lat godnie reprezentuje folk rockową scenę. Niestety album ten jest ubogi, zagrany bez polotu, ratują go tylko niezłe miejscami solówki Blackmore’a. Ciężko tu znaleźć energię goszczącą na pierwszych dziełach z lat 90.

Fejd – Nagelfar – 7.5/10

 

Fejd to jeden z zespołów, które nie używają elektrycznych gitar w swojej muzyce, a jednak zaliczany jest do grona mocniejszych kapel. Szybkość i werwa wygrywanych melodii sprawiają, iż niemal czuć moc brakujących gitar. Atutem zespołu jest charakterystyczny, przejmujący, czysty wokal. Sam album nie różni się zbytnio od poprzednich w dorobku Fejd.

Netherfell – Okryte Zapomnieniem EP – 7.6/10

 

Obiecujący debiut polskiego zespołu o którym warto wspomnieć. W końcu ktoś pomyślał o stworzeniu projektu łączącego „nowe gatunki” jak melodyjny death metal z folkiem. Jak sam zespół twierdzi „w swojej muzyce zawierają elementy muzyki dawnej oraz folkowej (słowiańskiej, celtyckiej, germańskiej i innych) przy wykorzystaniu tradycyjnych instrumentów takich jak dudy, gęśla, tin whistle czy bałałajka, łącząc to wszystko z melodic death metalem a także muzyką symfoniczną.”

Amon Amarth – Deceiver of the Gods 8/10

 

Kolejny, solidny album szwedzkich wikingów. Zespołowi można zarzucić powtarzalność i oklepanie, jednak płyta nadrabia nienagannym wykonaniem, jakością nagrań, idealnym growlem – Szwedzi prawdopodobnie dążą do stworzenia perfekcyjnie dopracowanego albumu. Niestety „Deceiver of the Gods” nie jest aż tak przebojowy jak poprzedni „Surtur Rising”, gdzie było więcej zapadających w pamięć melodii.

Orphaned Land – All Is One – 8.1/10

 

Najbardziej nietypowy album w zestawieniu, na którym usłyszeć można połączenie progresywnego metalu z orientalnym folkiem. Niezwykle oryginalna, ambitna muzyka i pomimo miejscowej kiczowatości, połączenie wychodzi zadziwiająco dobrze.

Suidakra – Eternal Defiance – 8.4/10

Kolejna płyta od niemieckich metalowców cechujących się niebywałą konsekwencją (to już 11 album zespołu). Mimo, że nagrywają tak dużo, ich dzieła wciąż trzymają poziom. Muzycznie jest to melodyjny death metal w stylu Ensiferum bądź Eluveitie, fanom wymienionych kapel zapoznanie się z tym albumem jest jak najbardziej wskazane.

Månegarm – Legions Of The North – 9/10

Jeden z najbardziej oczekiwanych albumów tego roku. Można powiedzieć, że Szwedzi spełnili oczekiwania, mimo zmiany języka wykonywanych utworów na angielski. Szybkie black metalowe utwory poprzeplatane skrzypcowymi melodiami nie mogą się nie podobać.

Summoning – Old Mornings Dawn – 9.5/10

Od 2006 roku fani czekali na następcę „Oath Bound”… i nie powinni być zawiedzeni! Muzycy Summoning wprowadzili do swojego repertuaru jeszcze więcej folkowych wstawek, co sprawia, że album jest mocno chwytliwy. Już po pierwszym przesłuchaniu można ocenić płytę na arcydzieło. Atmosfera i klimat „Old Mornings Dawn” dosłownie przenosi w głąb Śródziemia J.R.R. Tolkiena, od którego artyści zaczerpnęli inspiracje do stworzenia tej wspaniałej muzyki.