Niedawno swą premierę miał debiutancki singiel młodego zespołu Berserker z Wilna. Natknęliśmy się na niego i zaczęliśmy słuchać. Spodobało nam się! Udostępniliśmy utwór na naszym profilu na FB, by czytelnicy mogli się z nim zapoznać. Wasza reakcja była równie pozytywna, jak nasza. Wówczas stało się oczywiste: trzeba przyjrzeć się temu zespołowi dokładniej.

Napisałem do grupy, by dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Berserker ma już niemal sześcioletnią historię. Ostatnio zespół skupił się na przygotowaniu starannie wyselekcjonowanego materiału, który miałby się stać ich debiutanckim krążkiem. Album jest już nagrany, wstępnie zmiksowany, zatytułowany. Obecnie rozpoczęły się poszukiwania wytwórni, która go wyda. Nie musicie jednak czekać ani chwili dłużej na wieści, czego można spodziewać się po Berserkerze i albumie Dark Worlds Collide. Miałem ogromną przyjemność go przesłuchać i z chęcią podzielę się z naszymi czytelnikami moimi spostrzeżeniami.

Dark Worlds Collide
1. Intro
2. Dark Worlds Collide
3. Warhell
4. Madness Machine
5. Day That Human Died
6. Wolf
7. Prelude
8. Viking Ship
9. Mūšis Už Žemę

Czas całkowity to prawie 44 minuty. Przy dwóch bardzo krótkich kompozycjach (Intro, Prelude), na pozostałe przypada dość pokaźna długość (np. Wolf trwa 7:53), dzięki czemu albumu słucha się przyjemnie i bez odczucia niedosytu. Jak już wspomniałem, krążek jest dopiero wstępnie zmiksowany, co jednak nie znaczy, że jest pod tym względem niegotowy. Jest to zdecydowanie dobrze wykonany miks, który należy tylko subtelnie podszlifować. Mając na względzie te poprawki, mające jeszcze nastąpić, postaram się podejść do kwestii z właściwą dozą wyrozumiałości.

Album otwiera wspaniałe Intro dokładnie w takim stylu, jak lubię najbardziej. Jest to krótki utwór symfoniczny z bardzo głęboko brzmiącymi, nadającymi wszystkiemu rytmu bębnami, który progresywnie rozwija się w rozbudowaną orkiestrację. Jeśli jesteś wielbicielem muzyki filmowej, zakochasz się w tym albumie już po pierwszych sekundach. Cieszę się, że nie zacząłem albumu słuchać od początku, lecz najpierw zapoznałem się z kompozycjami nr 4, 6 oraz 9, gdyż dzięki temu moja ocena całości staje się niewątpliwie bardziej wiarygodna niż byłaby, gdybym od razu słuchał od początku.

Intro płynnie przechodzi w tworzący z nim integralną całość utwór tytułowy Dark Worlds Collide. Absolutnie wielbię pracę perkusji na przestrzeni tej właśnie tranzycji, choć przyznaję, że w pewnym momencie, nieco głębiej w utworze, talerze zdają się być trochę zbyt głośne. Ważną częścią piosenki jest partia fletu poprzecznego, która nadaje wokalom odpowiedniej głębi. Skoro już jestem przy wokalu, przedstawię moją opinię na ten temat. Na albumie słyszymy przede wszystkim głos kobiecy, a czasami także męski growl. O śpiewie wokalistki mogę powiedzieć, że jest nietypowy. Słyszymy dość rzadko spotykaną, niezwykle głęboką, raczej niską, czystą barwę głosu. Podoba mi się. Drobnym minusem jest wymowa. Jako że większość tekstów jest w języku angielskim, oczekiwać można łatwych do zrozumienia słów. Często jednak tak nie jest, gdyż wokalistka ma pewien akcent, dość skutecznie utrudniający zrozumienie niektórych fragmentów. Nie dotyczy to wokalu męskiego, który ma oczekiwaną dykcję. To tylko drobna wada, jednak myślę, że należało o tym wspomnieć. W utworach bogate tło tworzą keyboardy, a wszystko zwieńczają dobre, pasujące do klimatu poszczególnych utworów solówki gitarowe. Tak jest także w Dark Worlds Collide, które ma jedną z najbardziej efektownych partii solowych.

Jak łatwo odczytać z tytułu, Warhell nie opowiada raczej o niczym przyjemnym. Utwór rozpoczynają odgłosy strzelaniny i wybuchów, do których dołącza się werbel, nadając wszystkiemu wojennego klimatu. Trzeba przyznać, że Berserker umie muzyką zobrazować tekst, co zresztą powtórzyć mogę jeszcze przy kilku piosenkach z albumu. Niejeden zespół mógłby się od nich uczyć tej sztuki. W końcu utwór rozkręca się do żwawego tempa. Główny riff prowadzi flet poprzeczny, mający także solówkę, a ogromną pracę wykonuje również gitara, świetnie podkreślająca klimat utworu.

Madness Machine rozpoczyna się od razu pełnym instrumentarium. Jest to piosenka o dość specyficznym, szybkim refrenie. Wyczuć można raczej surowy charakter tej kompozycji, przez co niekoniecznie spodoba się wszystkim jako utwór sam w sobie, jednak jako integralna część albumu spisuje się bardzo dobrze, właśnie tego było tutaj trzeba, by stworzyć wypełnienie pomiędzy Warhell i piosenką…

Day That Human Died. Jest to kolejna dość specyficzna kompozycja. Wstęp jest bardzo w stylu melo-power metalowym. Później wchodzi zwrotka, która – przynajmniej mi – przywodzi na myśl takie swojskie, sielskie klimaty ubrane w mocną, rockową otoczkę. Refren jest growlowany, szybki, typowy raczej dla melo-death metalu. Najbardziej w tym wszystkim zaskakujące jest jednak to, że całość do siebie pasuje wspaniale. Nie odczuwam w tym żadnego dysonansu, w co trudno byłoby mi uwierzyć, gdybym czytał kilka moich wcześniejszych zdań bez znajomości utworu. Troszkę nie podoba mi się zakończenie: piosenka jakby urywa się pojedynczym akordem, podczas gdy aż prosi się o powtórzenie motywu instrumentalnego obecnego czy to we wstępie, czy w refrenie, zanim ten urywający akord nastąpi. Oczywiście, to tylko moje odczucie i nie chcę tym kwestionować kompozycji, gdyż na pewno muzycy mieli konkretny powód nadania utworowi właśnie takiego zakończenia.

Po kilku mocnych, szybkich piosenkach potrzeba czegoś, co pozwoli nieco się oderwać, dając uszom odrobinę relaksu. Taki właśnie jest Wolf o charakterze powerballady. Gitara akustyczna, delikatna perkusja, flet poprzeczny, subtelniejsza linia wokalu i oczywiście znacznie spowolnione tempo – to krótka charakterystyka tej dość długiej, lecz nie nudzącej ani przez chwilę piosenki. To moja ulubiona kompozycja z albumu. Podoba mi się to, co w kończącym refrenie zrobił zespół: zmianie ulega rytm, a głos wokalistki jest zdublowany. Nawet jeśli komuś album grupy Berserker nie przypadnie do gustu, Wolf będzie zapewne stanowić wyjątek, gdyż obok tej piosenki trudno przejść obojętnie.

By nie wrzucić nas od razu na głębsze wody (dość dosłownie), zespół stworzył Prelude prowadzące do utworu Viking Ship. To krótki, delikatny utwór składający się głównie z szumu morza, dźwięku fal rozbijających się delikatnie o brzeg, grzmotów gdzieś w oddali, acz coraz bliżej. Całość, wraz z prostą partią keyboardu i gitary, stwarza pewne wrażenie ambientu. Prelude płynnie przechodzi we wspomniane Viking Ship. Po krótkim wstępie rozegranym między fletem, perkusją i basem, wchodzi bardzo żywa piosenka, w krótej realistycznie czuć tytułowy statek wikingów. Znów mogę powiedzieć, że zespół po mistrzowsku swą muzyką maluje tekst utworu, bo nawet wokalistka brzmi jak kapitan statku. Są tu też spokojniejsze fragmenty, które tylko potęgują dobry efekt stwarzany przez fantastyczny refren. Czuję, że będzie to jeden z największych hitów zespołu.

Na koniec zostaje Mūšis Už Žemę, znane już dobrze naszym czytelnikom. Ładny, spokojny wstęp z dużą rolą fletu przechodzi w żywą, rytmiczną piosenkę, która moim zdaniem doskonale podsumowuje album (wielki plus dla zespołu za wybranie właśnie tej kompozycji na singla promującego). Zdecydowanie, jest to jeden z najbardziej efektownych utworów, jakie ostatnio słyszałem i z ogromną przyjemnością powracam do niego codziennie. Myślę, że nie muszę precyzyjnie go opisywać, gdyż możecie posłuchać sami:

Jeśli czekasz na zespół, który wniesie na rynek folk metalu coś nowego i stanie się międzynarodową legendą tego gatunku, prawdopodobnie właśnie się doczekałeś. Tak dobrego materiału dawno nie słyszałem, a przecież jest to dopiero debiut litewskiej grupy. Widać, że długie lata kompletowania materiału, dojrzewania kompozycji i wkładanego wysiłku zaowocowały niezwykle dojrzałym i oryginalnym krążkiem. Nawet gdybym chciał porównać twórczość Berserkera do innych zespołów, nie umiem znaleźć żadnych analogii. Zespół komponuje bardzo oryginalnie, wyrażając w tym siebie, nie swoje inspiracje, co jest tak przecież rzadkie w dzisiejszej muzyce. Nawet Viking Ship o iście morskim klimacie pływa po zupełnie innych morzach niż Alestorm, o którym zapewne pomyśli sporo osób, czytając tę recenzję bez znajomości utworu. Zespół z Wilna osiągnie bardzo wiele, jeśli da radę na scenie powtórzyć to, co stworzył w studio. Dla mnie jest oczywiste, że rok 2015 będzie dla Berserkera wielki, a ich album trafi w tym czasie na tysiące półek na całym globie. Na mojej półce już jest miejsce gotowe na wspaniałe Dark Worlds Collide.

9 / 10