Rosyjska scena folk metalowa rozwija się ostatnio bardzo prężnie. Wciąż jednak niewielu zespołom ze wschodu udaje się przebić do świadomości fanów gatunku w Polsce oraz na zachodzie. Wyjątkowy pod tym względem jest z pewnością jest zespół GRAI, który nasz kraj odwiedzał dwa lata z rzędu podczas jesiennych tras koncertowych.

„Wyjątkowy” będzie tutaj słowem kluczowym, bowiem tylko podobnym epitetem można opisać progres, jaki grupa wykonała w przeciągu zaledwie roku. O tym, że zespół rozwinął się pod kątem występów na żywo, autor recenzji może poświadczyć, obejrzawszy przybyszy z odległego Tatarstanu trzykrotnie w 2013 roku i tyleż samo razy rok później. Przejdźmy jednak do meritum, czyli progresu w kontekście wydawniczym.

Płyta Mlada, bo to o niej będzie mowa, przebija swoje poprzedniczki pod każdym względem, zaczynając od niecodziennych aranżacji i bogactwa melodii, na dopracowanym, potężnym brzmieniu kończąc. Zwłaszcza ten ostatni element jest zauważalny już od pierwszych dźwięków otwierającego utworu Beard. Na przód bardzo wyraźnie wysunięto gitarę basową, jej jasna barwa oraz technika gry natychmiast przywodzą na myśl estońskie Metsatöll. GRAI ewidentnie postawił na nowocześniejsze granie niż na poprzednich albumach.


grai

Możliwe, że dużą rolę odegrał tu nowy perkusista grupy, bowiem to sekcja rytmiczna dokonała największej przemiany. O zemle rodnoi z 2011 roku wyróżniały głównie wspaniałe melodie grane na flecie poprzecznym oraz subtelniejsze, niż chociażby w przypadku Arkony, białe zaśpiewy wokalistek. Sekcja rytmiczna nie wyróżniała się jednak niczym ciekawym, dominowały proste aranżacje zahaczające o tradycyjny power/heavy metal czy thrash. Granie jakby bez przekonania, wręcz miałkie w porównaniu z tym co zespół przedstawił na najnowszym albumie. Jeśli już mowa o rodakach GRAI – Arkonie, można zaryzykować stwierdzenie, że GRAI wykonał z albumu na album progres podobny do tego, jaki Mashy i spółce zajął nagranie trzech albumów (od czasów Vozrozhdenie do Goi Rode Goi).

Jednak nie tylko sekcja rytmiczna zrobiła postępy. Czyste wokalizy są o bardziej zadziorne, a miejscami patetyczne, co niektórym może niespecjalnie się spodoba, z całą jednak pewnością GRAI całościowo brzmi dzięki temu znacznie bardziej spójnie. Nie widać już tak bardzo kontrastu, który mógł nieco razić w przypadku dotychczasowej twórczości grupy, gdzie delikatne, spokojne wokalizy czasami kłóciły się ze stricte metalowymi aranżacjami.

Na uwagę zasługuje również rozbudowanie instrumentarium. Oprócz fletu poprzecznego, który dominował na poprzednich albumach, na Mlada słychać również drewniane ludowe piszczałki (do czego nawet nawiązuje okładka) oraz drumlę.

Podsumowując, najnowsze dzieło Rosjan można z czystym sercem polecić fanom Arkony i jej podobnych zespołów, ale także każdemu fanowi folk metalu. Pod jednym tylko warunkiem – trzeba dobrze znosić większą dawkę żeńskich ludowych zaśpiewów (na nich bowiem od zawsze bazowała muzyka zespołu). Mamy tutaj wszystko co najlepsze w folk metalu, świetne, skoczne melodie, tradycyjne instrumentarium, a wszystko to idealnie współgrające z warstwą metalową. Miejmy nadzieję, że zespół utrzyma taką tendencję wzrostową w przyszłości. Jeśli tak się stanie, z pewnością będzie mógł kiedyś równać się z gigantami sceny folk metalowej.

Subiektywna ocena autora: 8.5/10

  • fishboner

    Świetny zespół! Warto śledzić ich poczynania.