Sięgając po album hiszpańskiego zespołu Metal Cambra tak naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać. Niby państwo z którego wywodzi się jeden z prekursorów gatunku (Mägo de Oz), jednak grupy z tego kraju wydają mi się dość egzotycznymi reprezentantami metalu..

Hiszpanie przygotowując „Concertual” starannie i szczegółowo zajęli się oprawą graficzną krążka. Obrazy zdobiące okładkę przypominają dzieła surrealistyczne – prezentuje się to całkiem estetycznie.

Przechodząc do warstwy muzycznej.. „Concertual” to oryginalny, instrumentalny majstersztyk, wykonany z nienaganną precyzją. Brak wokalu kompletnie nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności ze słuchania krążka. 4 utwory na które składa się EP (szkoda, że tylko EP..) – Panthalassa, Vents Alisis, Nao, Caribdis zawierają w sobie muzyczną mieszankę gitarowego grania i przeróżnych instrumentów od fortepianu do fletu i dud. Ciężko jest tak naprawdę sklasyfikować gatunek tej muzyki, przewija się tutaj rock, klasyka, folk, blues, metal.. 4 utwory mogłyby być tak naprawdę jednym, prawie 30 minutowym dziełem, bowiem od początku do końca albumu następuje nieustanna progresja i ewolucja dźwięków. Panthalassa spokojne, wprowadzające intro, Vents Alisis jest tak naprawdę drugim wstępem do następnych utworów, powoli zalewa nas coraz większa fala instrumentów. Nao, z kolei to w końcu regularny utwór z gitarowymi riffami, skrzypcami, dudami. Na koniec epicki, prawie 13-nasto minutowy utwór Caribdis z wybuchowymi gitarowymi solówkami, gdzie co paręnaście sekund słyszymy różnorodne instrumenty z wciągającymi melodiami.

Inspiracją dla ośmiu muzyków (!) było.. morze, co w sumie widać na okładce albumu. Zespół twierdzi, że muzyka na tej płycie to podróż poprzez różnorodne koncepcje postrzegania morskiej głębi.

Concertual” tak naprawdę idealnie nadaje się do relaksu i przysłowiowej, hiszpańskiej sjesty, polecam każdemu kto uwielbia nieszablonowe gitarowe granie z odrobiną wybuchowej mieszanki.