29 sierpnia młody, warszawski zespół Elforg wydał swoją debiutancką płytę Elforg. I tu zrobię coś, co zazwyczaj jest niedopuszczalne.

Na wstępie stwierdzę, że ta płyta jest dobra. Po prostu dobra. Nie wywołuje u mnie euforii, palpitacji serca czy gęsiej skórki. Słuchając jej, nie wzdycham za opisanym światem. Jest przyzwoita. Tak po prostu. Nie mam zamiaru jednak pominąć motywacji swojej tezy.

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że płyta Elforg nie jest typowym, wesołym folk metalem. Muzyka, jaką usłyszymy na płycie, jest cięższa, bardziej melancholijna niż szeroko znani Korpiklaani czy humorystyczny Alestorm. Klimatyczne, czasem wręcz brzmiące jak wyciągnięte z wnętrza horroru skrzypce, mocne gitarowe riffy oraz wokal płynnie przechodzący z przyjemnego, melodyjnego śpiewania do twardego growlu – mimo swej harmonijnej całości – mogą działać negatywnie na emocje, tym bardziej podczas zbliżających się jesiennych, deszczowych dni.

elfrog

Tematyka również nie należy do tej z serii radosnych i humorystycznych. „Topór rozciął skroń pozbawiając życia” to tylko jeden z licznych przykładów. Swoją drogą, teksty są nieskomplikowane, pisane niezbyt trudnym językiem, czasem wręcz za prostym. Wiem, że nie wymaga się od folk metalu przenikliwości godnej renesansowych poetów, jednak w tym wypadku nie za bardzo się popisali.

Płyta jest melodycznie różnorodna, jeżeli chodzi o porównywanie utworów między sobą. Niestety, na poziomie pojedynczych piosenek nie ma co liczyć na mnogie przejścia i częste zmiany. Co prawda, utworów słucha się przyjemnie, jednak nie są przesadnie „błyskotliwe”.

Na wybitną pochwałę zasługuje wokalista. Jak na jedną płytę przedstawił dużą ilość stylów i szeroką gamę umiejętności. Moim zadaniem najlepszym przykładem jego zdolności jest piosenka Through Darkness, podczas której można usłyszeć głęboki, męski głos – charakterystyczny chociażby dla Marilyna Mansona czy świętej pamięci Petera Steele’a z Type O Negative – oraz mocny, acz zrozumiały dla przeciętnego człowieka growl.

Płyta Elforg jest – tak jak powiedziałem na początku – ogólnie w porządku. Nie jest to mistyczne dzieło, którego zaistnienie na rynku fonograficznym spowoduje zerowanie kalendarza i utworzenie święta narodowego, jednak za swoją cenę (koszt płyty to 30 zł) jak najbardziej do posłuchania.

Ocena: 6/10

  • Agnieszka Chabera

    Mam wrażenie,że autor ograniczył się do przesłuchania kawałków na yt. Negatywne emocje? „Tematyka również nie należy do tej z serii radosnych i humorystycznych”. Podam kilka przykładów:
    „W lesie nie szkodząc zyskasz ogromnie.Leszy przewodnik pomorze tobie. W postaci sowy, niedźwiedzia bądź wilka wyprawę ułatwi, sposobów zna kilka.”
    „True beauty they will find here, hidden from the world. Land untouched by hand of those who destroy all.”
    ” he sat on the vast, mighty fields. Finally a place where he could be free. No more thinking, the dreams were fullfield.”
    „C’mon lets dance around the fire. Lets sing all night long. Let the feast never end. Let our songs gain on power.”
    Faktycznie, słuchając tych słów mam ochotę się pochlastać. Przykładów mogłabym podawać więcej i nie uważam, żeby teksty były banalne ( szczególnie te po angielsku).
    Nie, nie jestem nikim z zespołu, tylko osobą, która ma ich płytkę i nie znosi bubli, którym moim zdaniem jest ta recenzja. Dlaczego inne bardziej znane zespoły mają większą ulgę? Teksty chociażby Percivala nie są wybitne, a ich się tak nie podstawia pod krechę.
    Dlatego z mojej strony unlike

    • Silva

      Nie, nikim z zespołu, tylko dziewczyną wokalisty… 🙂

      Teksty faktycznie nie stoją na zbyt wysokim poziomie. Po pierwszym z przytoczonych przez Ciebie cytatów też miałam ochotę się pochlastać. Z zażenowania, jak można publikować takie rymy 😉
      Ale to tylko tekst. Wielkiego znaczenia jednak nie ma. Korpiklaani też wysoko nie stoją tekstami (choćby refren „God of Wind”), a osiągnęli poziom mistrza.

      Banał? Przesłanie nie, nie jest banalne. A słowa, w jakie je ujęto, już, niestety, tak.

      Niemniej mi płyta się ogólnie podoba.

      • Agnieszka Chabera

        To, że jestem jego dziewczyną nie skreśla mnie z tego, że mogę się w temacie wypowiedzieć 😉 a autor nawiązał do tego iż tematyka jest depresyjna, stąd te przykłady. Tak jak wspomniałaś i korpiklaani nie ma wybitnych tekstòw a także wiele innych znanych zespołòw za co sie do nich nie przyczepiają. Po prostu irytuje mnie takie zjawisko.