billig lån lav rente | lån på dagen | søke forbrukslån med betalingsanmerkning

Jeszcze przed premierą mieliśmy szansę usłyszeć nowy krążek zespołu Steignyr Tales of a Forgotten Hero. Jest to drugi LP dość młodego, bo ledwo dwuletniego, katalońskiego zespołu. Czy intensywne tempo pracy wyszło im na dobre?

Pierwszym, choć dla większości niezbyt istotnym elementem, o którym chcę wspomnieć, jest okładka płyty. Grafikę wykonano starannie, logo obowiązujące od The Legend pozostało niezmienione, a klimat płyty, przynajmniej moim zdaniem, oddano należycie. Jedynym mankamentem, do którego można by się przyczepić, jest niezbyt widoczny tytuł albumu. Można na to przymknąć oko, gdyż nie psuje to ogólnego wrażenia.

Przechodząc do istotniejszych elementów, trzeba zacząć od tego, iż tylko siedem z dwunastu kawałków umieszczonych na krążku to metal, pozostałe zaś przywodzą na myśl twórczość orkiestry Two Steps From Hell. Te niezwykle ciekawie przygotowane kawałki nie zawierają wokalu (nie licząc utworu Wind Of Revenge, w którym to śpiewa Hytharia), lecz zręcznie wprowadzone chóry brzmiące niczym soundtrack z hollywoodzkiego filmu. Nie twierdzę, że umniejsza to ich wartość, acz fani mocniejszego brzmienia niekoniecznie muszą się zachwycić.

Głównym hasłem Tales of a Forgotten Hero mogłaby być „mnogość”. Nie chodzi tu jednak o ilość kawałków (aczkolwiek w XXI wieku nie ma co narzekać na 49 minut muzyki), a o niebywałą jak na jeden krążek ilość wykorzystanych instrumentów oraz rodzajów wokalu. O ile skrzypce, flety, akordeon i inne nadające klimat instrumenty brzmią naprawdę profesjonalnie i niezwykle do siebie pasują, o tyle nie przekonały mnie liczne manipulacje głosem brzmiące trochę sztucznie, wręcz wymuszenie.

Poziom utworów jest mniej więcej równy. Ciężko byłoby wytypować jeden, który z pewnością można polecić jako ten wybitny, jednak działa to też w drugą stronę: nie znajdzie się na krążku piosenka słaba, której nie dałoby się zdzierżyć.

Może Tales of a Forgotten Hero nigdy nie trafi do kanonu muzyki folk metalowej, jednak jest to płyta przyjemna w odbiorze, nadająca się zarówno do pogo jak i rytmicznego, spokojnego machania głową w zaciszu własnego domostwa.

6.5 / 10

Jeszcze przed premierą mieliśmy szansę usłyszeć nowy krążek zespołu Steignyr Tales of a Forgotten Hero. Jest to drugi LP dość młodego, bo ledwo dwuletniego, katalońskiego zespołu. Czy intensywne tempo pracy wyszło im na dobre?

Pierwszym, choć dla większości niezbyt istotnym elementem, o którym chcę wspomnieć, jest okładka płyty. Grafikę wykonano starannie, logo obowiązujące od The Legend pozostało niezmienione, a klimat płyty, przynajmniej moim zdaniem, oddano należycie. Jedynym mankamentem, do którego można by się przyczepić, jest niezbyt widoczny tytuł albumu. Można na to przymknąć oko, gdyż nie psuje to ogólnego wrażenia.

Przechodząc do istotniejszych elementów, trzeba zacząć od tego, iż tylko siedem z dwunastu kawałków umieszczonych na krążku to metal, pozostałe zaś przywodzą na myśl twórczość orkiestry Two Steps From Hell. Te niezwykle ciekawie przygotowane kawałki nie zawierają wokalu (nie licząc utworu Wind Of Revenge, w którym to śpiewa Hytharia), lecz zręcznie wprowadzone chóry brzmiące niczym soundtrack z hollywoodzkiego filmu. Nie twierdzę, że umniejsza to ich wartość, acz fani mocniejszego brzmienia niekoniecznie muszą się zachwycić.

Głównym hasłem Tales of a Forgotten Hero mogłaby być „mnogość”. Nie chodzi tu jednak o ilość kawałków (aczkolwiek w XXI wieku nie ma co narzekać na 49 minut muzyki), a o niebywałą jak na jeden krążek ilość wykorzystanych instrumentów oraz rodzajów wokalu. O ile skrzypce, flety, akordeon i inne nadające klimat instrumenty brzmią naprawdę profesjonalnie i niezwykle do siebie pasują, o tyle nie przekonały mnie liczne manipulacje głosem brzmiące trochę sztucznie, wręcz wymuszenie.

Poziom utworów jest mniej więcej równy. Ciężko byłoby wytypować jeden, który z pewnością można polecić jako ten wybitny, jednak działa to też w drugą stronę: nie znajdzie się na krążku piosenka słaba, której nie dałoby się zdzierżyć.

Może Tales of a Forgotten Hero nigdy nie trafi do kanonu muzyki folk metalowej, jednak jest to płyta przyjemna w odbiorze, nadająca się zarówno do pogo jak i rytmicznego, spokojnego machania głową w zaciszu własnego domostwa.

6.5 / 10