Z niecierpliwością wyczekuję nowego krążka Ensiferum. Aby choć trochę umilić sobie czekanie, postanowiłam odświeżyć sobie ich ostatni, wydany już ponad 2 lata temu, album zatytułowany Unsung Heroes.

01. Symbols
02. In My Sword I Trust
03. Unsung Heroes
04. Burning Leaves
05. Celestial Bond
06. Retribution Shall Be Mine
07. Star Queen (Celestial Bond Part II)
08. Pohjola
09. Last Breath
10. Passion Proof Power

ytę rozpoczyna tradycyjnie wolne, instrumentalne Symbols. Można niemal fizycznie poczuć jak wprowadza nas w fantastyczny, mityczny świat. Po nim następuje szybkie i energiczne In My Sword I Trust większość fanów zespołu jednoznacznie stwierdza, że jest to najlepszy kawałek z tej płyty, choć trochę czasu zajęło im przekonanie się do niego. Podobnie było i ze mną. Momentalnie porwał mnie początek i chwytliwy refren, dopiero później przekonałam się do reszty, tworzącej zgraną całość.

Trzecią piosenką jest Unsung Heroes. Początek utworu jest zadziwiająco… niefolkowy. Charakterystyczny motyw ciągnie się do samego końca. Piosenkę mogłabym określić jako nieco melancholijną… a zresztą czego innego można spodziewać się po utworze zatytułowanym Niedocenieni bohaterowie? Wsłuchując się w utwór odnalazłam pewne ciekawe dźwięki (flet, nyckelharpa, moog zdaje się też), które fanów tradycyjnych, folkowych instrumentów na pewno zachwycą. Niestety, na mnie ten tytułowy kawałek nie zrobił tak dużego wrażenia, jak powinien.

Czwarty utwór zatytułowany jest Burning Leaves (mój osobisty ulubieniec!). Ponad 6 minut czystej, folkmetalowej uciechy dla ucha. Po tanecznych dźwiękach kantele następuje gwałtowne przejście do ostrzejszej, lecz wciąż melodycznej piosenki. W momencie kiedy utwór wycisza się, nastrajając nas dodatkowo chórkiem śpiewającym w ojczystym języku muzyków, na deser dostajemy jeszcze jeden mocniejszy fragment. W kolejnym utworze, Celestical Bond, gości Laura Dziadulewicz – fińska wokalistka i keyboardzistka. Cóż, jest to zdecydowanie kawałek dla fanów czegoś lżejszego i wolniejszego. Mi osobiście ani ballada ani kobiecy wokal nie zapadły w pamięci.

Retribution Shall Be Mine jest przeciwieństwem poprzedniego utworu. Szybki i mocny, po paru przesłuchaniach staje się dobrze zapamiętywalny. W dodatku nie daje nawet chwili wytchnienia perkusiście zespołu! Druga część ballady Celestical Bond – Star Queen jest już przystępniejsza dla ucha. Po przydługim wstępie można spodziewać się bardziej metalowej, chociaż wciąż balladopodobnej piosenki. Jest to naprawdę świetna odskocznia po cięższych kawałkach na płycie.

ensi

 

 

Pohjola! W końcu kawałek nagrany całkowicie w języku fińskim. Jest podniosły i energiczny, opowiada o mitologicznej Krainie Północy. Przedostatni Last Breath jako kolejny już zalicza się do grupy wolniejszych. Fani głosu Markusa na pewno polubią się z tą piosenką. Różnorodność instrumentów wykorzystanych przy nagraniu i podniosły chór przy końcówce nie pozwalają mi na szczęście narzekać na zbytnią balladowość utworu.

 

Następnie na spotkanie wychodzi nam aż siedemnastominutowy Passion Proof Power. Najlepsze na koniec? Zobaczmy. Gościnnie występują tam panowie z zespołu Die Apokalyptischen Reiter oraz śpiewająca sopranem Ulla Bürger. Przy tak długich utworach ciężko jest o prostą kwalifikację. Utwór jest momentami spokojniejszy, momentami bardziej energiczny, lecz jedno jest pewne – od początku do końca epicki! Serdecznie polecam przesłuchanie tego kawałka, daje całkiem dobry obraz tego, czego można spodziewać się po całej płycie.

I co, to wszystko? Na szczęście nie, bo czeka na nas jeszcze bonusowy utwór Bamboleo. Tak, jest to cover bardzo znanej piosenki zespołu Gipsy Kings! Bez wątpienia każdy słyszał oryginał. Nie muszę chyba mówić ile radości potrafi sprawić metalowa odsłona takiego kawałka?

Podsumowując, Unsung Heroes to kawał dobrego folk metalu. Ponad 60 minut zarówno tych energicznych, jak i cichszych utworów. Na pewno każdy znajdzie dla siebie choć jeden, do którego będzie później powracał. Dla mnie jest to, jak do tej pory, najlepsza płyta Ensiferum. Trzyma poziom zarówno muzycznie jak i tekstowo. Zdecydowanie polecam.