Wspólna trasa Percivala Schuttenbacha, Radogosta oraz Czechów z Silent Stream of Godless Elegy odwiedzająca 3 polskie miejscowości, była nie lada gratką dla fanów folk metalu. Wydarzenie obowiązkowe dla tych, którzy pragną wspierać drobną scenę tej muzyki w naszym kraju. Szkoda, że tylko 3 koncerty w Polsce, ale w trasę po całym kraju może uda zorganizować się innym razem?

Folk metalowe święto zaczął Percival Schuttenbach, co według niektórych było niezbyt odpowiednie w związku ze stażem zespołów (początki działalności grup: Silent Stream of Godless Elegy – 1995, Percival Schuttenbach – 1999, Radogost – 2006), lecz później okazało się to dobrym posunięciem. Koncert niestety nie był idealnie nagłośniony,  jednak publiczności nie przeszkodziło to w zabawie. Usłyszeliśmy utwory, z ostatniego albumu Percivala Schuttenbacha (na pewno nie zapamiętałem wszystkiego): Lazare, Pasla, Pani Pana i oczywiście przebojowy Satanismus, podczas, którego kobiety z zespołu przybrały zakonne atrybuty, podobnie jak na teledysku poniżej:

Rozumiem, że wszystko po to aby wzbudzić odrobinę śmiechu, nie była to żadna profanacja (bo takie głosy też się pojawiły). Niespodzianką były też kompozycje z nadchodzącego albumu (tutaj więcej o nowym albumie): Buba oraz ciepło przyjęty Svantevit. Prezencja i scenowe zachowanie się Mikołaja Rybackiego (wokalisty/gitarzysty) jak zawsze było bardzo oryginalne i pozytywne, dało się zaobserwować radość płynącą z granej muzyki, a także próbę przelania jej na zgromadzonych pod sceną ludzi. Jak dla mnie kompletnym zaskoczeniem było scoverowanie na koniec koncertu Motorbreath (dzięki Karolowi Gocowi za wytknięcie błędu) legendarnej Metallicy. Muzycy Percivala Schuttenbacha jak wiadomo sięgają po coraz bardziej wyszukane próby wybicia się w świecie muzycznym od właśnie takich koncertowych prób po współpracę z hiphopowcami. Jednym może to się podobać.. innym niekoniecznie.  Tak czy inaczej, występ uważam za jak najbardziej udany. Jednak była to dopiero rozgrzewka przed tym co miało nadejść..

Po przerwie, na scenę wyszedł Radogost, promujący swój nowy album Dark Side of the Forest (recenzja na łamach FolkMetal.pl). Nagłośnienie nieznacznie się poprawiło, w każdym razie nie mam poważnych pretensji do akustyka, koncerty folk metalowe jest bardzo trudno nagłośnić tak by było słychać wszystkie instrumenty..  Radogost postarał się aby publiczność nie spoczęła na laurach – zespół bardzo dobrze dobrał przekrojową setlistę (na pewno nie zapamiętałem wszystkiego), z najstarszych utworów: Klnijmy Się Na Słońce, z nowszych: Dar Czarnego Licha, Niechaj Stanie Się Dzień i z najnowszych: Baba Yaga is Coming oraz świetny, idealnie nadający się do koncertów kawałek Watra. Zespół zaprezentował się bardzo dobrze, słowiański klimat jaki wprowadza swoją osobą nowy wokalista, Marcin Wieczorek jest jak najbardziej odpowiedni do wizerunku grupy. Żywiołowość, a także werwa z jaką przekazywali swoją muzykę (przypominającą niekiedy dokonania Korpiklaani) potrafiła zarazić i wciągnąć do zabawy. Z takim koncertowaniem Radogost śmiało może pokazywać się za granicą, gdzie szybko powinien zostać doceniony.

Ostatni zespół Silent Stream Of Godless Elegy (SSOGE) miałem okazję wcześniej zobaczyć na żywo, na o wiele większej scenie (Masters of Rock ’ 11) i mogłem się przekonać jak wielu posiada on fanów. Niestety na koncercie w porównaniu do polskich zespołów widać było małe zainteresowanie czeskimi prekursorami doom folk metalu. Tak naprawdę nie ma drugiego podobnego zespołu grającego taką muzyką. Głębokie doomowe riffy poprzeplatane skrzypcowymi melodiami i damskimi (a także męskimi), nierzadko smutnymi wokalami stwarzają nieopisany nastrój. Moc zespołu uwypukla ilość członków zespołu – było ich aż 7. Niestety czas naglił i nie udało się usłyszeć koncertu do końca, lecz mogę stwierdzić, że nagłośnienie było lepsze niż podczas polskich zespołów. Podobnie było z atmosferą jaką udało się wytworzyć czeskiej grupie – ciężka, miejscami grobowa muzyka przyniosła całkiem inny klimat niż rodzime kapele.

Podsumowując koncerty należy powiedzieć, że było to jedno z ciekawszych wydarzeń folk metalowej sceny w naszym kraju w tym roku. Obok czołowych zespołów z Polski wystąpiła także jedna z najbardziej cenionych kapel naszych sąsiadów. Szkoda tylko, że była wyraźna różnica w zainteresowaniu publiczności pomiędzy polskimi kapelami a czeską. Mimo wszystko można to zrozumieć, gdyż Silent Stream Of Godless Elegy gra jeszcze bardziej niszową muzykę („mniej żywiołową”) dla bardziej wymagającego słuchacza w gatunku jakim jest folk metal. Tak czy inaczej, Ci którzy uczestniczyli w koncertach na pewno nie mają powodów do narzekania na słaby poziom. Zabawa była przednia tak samo jak i jakość usłyszanych koncertów. Oby więcej takich tras!

Zdjęcia z trasy na łamach FolkMetal.pl pod tym linkiem.

  • exmeaf

    Wychodzi na to, że na każdym koncercie zespoły grały w innej kolejności. Widocznie uznali, że tak będzie sprawiedliwie 🙂

  • exmeaf

    Wychodzi na to, że na każdym koncercie zespoły grały w innej kolejności. Widocznie uznali, że tak będzie sprawiedliwie 🙂