W naszym kraju łotewski Skyforger może nie jest tak popularny jak zza naszą zachodnią granicą, ale każdy fan folk metalu powinien przynajmniej o nich gdzieś słyszeć czy coś przeczytać. Grupa w 2010 roku wydała swoją piątą pełnometrażową płytę „Kurbads”, jednak nie o niej chciałbym napisać w tej recenzji. Skupię się na wcześniejszym krążku zespołu.

„Zobena Dziesma” to według mnie absolutny fenomen. Muzycy stworzyli ten album w całości grając na tradycyjnych ludowych instrumentach. Zupełna odmiana w porównaniu do reszty płyt z dyskografii Skyforger, gdzie pierwsze skrzypce odgrywały przede wszystkim gitary i perkusja. Teksty opowiadają o dawnych łotewskich obrzędach i wierzeniach. Mimo, że w całości śpiewane w języku łotewskim, elementy tej mitologii można odnaleźć w innych środkach wyrazu. W szumiącym strumieniu gdzieś w tle, rżeniu koni w stajni, grzmocie zbliżającej się burzy, szumie wiatru, odgłosach lasu i pobliskiej wsi. Wszystko to tworzy niesamowity klimat. Po prostu krystalicznie czysty folk.

Tak wspaniałej muzyki dawno nie słyszałem. Pomimo, że wcześniejsze albumy grupy cenię równie wysoko, to jednak z całego dorobku Łotyszy właśnie „Zobena Dziesma” stoi najwyżej. Polecam serdecznie, na pewno się nie rozczarujecie obcując z tą muzyką.