Z niewiadomych mi przyczyn hiszpańskie zespoły folkmetalowe nie mogą mi się nie podobać. Tak też jest z młodym bandem White Raven, który rzutem na taśmę sprawił, że ich album stał się jednym z moich ulubionych albumów folk metalowych ostatnich lat.

Już na wstępie powiem, że fani celtycko-metalowych brzmień takich jak Eluveitie podczas słuchania In The Forest znajdą tutaj coś dla siebie: inspiracje czerpane od tego giganta sceny folkmetalowej są słyszalne aż za bardzo. Ale czy to źle? Moim zdaniem nie – jeśli się wzorować, to na najlepszych!

Ilekroć piszę recenzję jakiegoś albumu, staram się nie oceniać go po jednej, dwóch piosenkach. Naprawdę starałem się, żeby tak też było w przypadku debiutu White Raven; niestety, nie do końca mi się to udało. Album już od pierwszych nut wciągnął mnie jak odkurzacz; mimo średniej produkcji słuchało mi się tego bardzo przyjemnie. Brutalne jednocześnie bardzo melodyjne i klimatyczne brzmienia z pewnością zjednają sobie serca fanów.

Pagan Ritual  stanowi świetne wprowadzenie do albumu; szepty, bębny i nagłe wyciszenie, żeby chwilę później przejść do drugiego utworu, Awake, który odzwierciedla całą esencję White Raven; brutalna gra perkusji i gitar, łagodzona przez partię fletów i skrzypiec. Wokal Rogera to klasyczny męski growl, jedynie we wbijającym
w siedzenie The End of Unfinished Dreams żeńskiego głosu użyczyła Mia Fuentes, co stanowiło ciekawe zróżnicowanie.

Mimo dość monotonnych piosenek In The Forest ani razu nie sprawiło, żebym poczuł się znudzony; dzięki  – wcześniej wspomnianej – brutalnej grze gitar i perkusji, a także łagodnym brzmieniom folkowych instrumentów, albumu można słuchać cały czas, niezależnie od pory dnia oraz stanu emocjonalnego słuchacza. Nie jest to trudna muzyka; nie składa się z akordów złożonych ze skomplikowanych kompozycji – nie trzeba słuchać tej płyty
z wielką uwagą (chociaż gorąco polecam!).

Nie jestem w stanie wskazać najgorszego ani najlepszego songu na krążku; wszystkie piosenki są na bardzo wysokim poziomie. Na pewno chciałbym zwrócić uwagę na utwór Life i White Raven, które są wręcz doskonałe; świetna melodia, bardzo emocjonalne końcówki – więcej takich przebojów! Crow’s Pub, które zamyka album, jest akustyczną piosenką i świetnym dopełnieniem tego genialnego tworu. Zdarzały się oczywiście gorsze momenty – nie ma ideału – ale były to zaledwie pojedyncze dźwięki. Kontynuując temat wad; jedyną poważniejszą rzeczą, której mógłbym się czepiać, jest produkcja – czasami muzyka wydawała się, jakby była nagrywana przez ścianę, ale poza tym nie mam większych zastrzeżeń.

Osobiście jestem wielkim miłośnikiem celtyckich brzmień, więc In The Forest wręcz skradło mi serce. Przez długi czas chciałem wystawić temu krążkowi najwyższą z możliwych ocen, ale muszę zachować zimną krew i nie zrobię tego – nie jest to dzieło wybitne, lecz prezentuje bardzo wysoki poziom. Niech White Raven tworzy dalej muzykę – mam nadzieję, że będzie mi dane usłyszeć za jakiś czas nowe dzieło od tego hiszpańskiego bandu i będę mógł
z czystym sumieniem wystawić maksymalną ocenę.

9+/10