Fanom viking metalu szwedzkiego Ereb Altor nie trzeba przedstawiać, tym bardziej, że zespół odwiedził już nasz kraj. W tym roku grupa wydała kolejny w swoim dorobku długogrający album Ulfven; premiera miała miejsce 6 czerwca. O inspiracjach i innych ciekawostkach opowie nam dziś wokalista zespołu Mats Crister Olsson.

Dlaczego Ereb Altor? Jak to się wszystko zaczęło?

Ereb Altor to nazwa świata w szwedzkiej grze Drakar och Demoner z lat osiemdziesiątych, bazującej na fantasy – jak Władca Pierścieni. Naszym pierwszym zamiarem było właśnie pisanie tekstów o tej tematyce, ale nie doszło to nigdy do skutku, choć sama nazwa pozostała. Zespół powstał w 2003 roku, kiedy to postanowiliśmy nagrać stare piosenki, które powstały jeszcze za czasów Fornlorn, w latach dziewięćdziesiątych. Nasze pierwsze demo Awakening przyczyniło się do decyzji o podpisaniu płytowego kontraktu.

Dlaczego viking metal ?

Cóż, jesteśmy ludźmi z Północy, więc jest to nasze dziedzictwo i nasza historia. Staraliśmy się przeobrazić to w muzykę wraz tekstami, opowiadającymi o starych legendach z naszych stron. Dorastałem, pracując i słuchając Bathory i Iron Maiden i to skłoniło mnie do podążenia drogą, jaką Ereb Altor reprezentuje.

Kiedy rozpoczęła się Twoja prywatna przygoda z Ereb Altor?

Zacząłem tworzyć muzykę i pisać teksty jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy założyłem doommetalowy zespól Fornlorn. Wydaliśmy kilka demówek, ale później zmieniliśmy nazwę na Isole, jednak nasz debiutancki album nie powstał do 2005 roku.

Zamierzacie ponownie wrócić do Polski? Ludzie naprawdę tęsknią za Ereb Altor (ja również). Polubiliście nasz kraj?

W tym momencie nie potrafię przedstawić Wam naszych planów koncertowych. Mogę jednak powiedzieć, że tęsknię za Polską i zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby znowu do was powrócić. Na pewno zamierzamy promować nasz najnowszy album – to jest pewne. Wspominamy Wasz kraj bardzo ciepło, ponieważ spędzony tu czas był cudowny. Wasza publiczność oraz gościnność zrobiły na nas duże wrażenie.

Jakie zespoły ze sceny metalowej lubisz najbardziej ? Które albumy po prostu ,,musisz mieć” w swojej kolekcji? Czy jest tam miejsce dla przedstawicieli gatunku, jaki Wy reprezentujecie?

Będąc szczerym, nie śledzę sceny vikingmetalowej obecnie, jestem fanem raczej starych dobrych czasów. Moje vikingmetalowe „must be” to epickie albumy naszego rodzimego Bathory. Generalnie słucham bardziej progresywnej muzyki, takiej jak Opeth czy Soen, często też wracam do starego heavy metalu, czyli Iron Maiden, Judas Priest i DIO.

Co robisz poza muzyką?

Spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Mogę śmiało powiedzieć, że są dwie rzeczy które mogę robić w życiu: tworzyć muzykę oraz spędzać czas z rodziną – to one pochłaniają całkowicie mój cenny czas.

Jak wygląda praca w Ereb Altor, kiedy tworzycie nowa muzykę oraz teksty?

Jeśli chodzi o muzykę, najlepiej pracuje mi się w samotności, potem przedstawiam swoje piosenki zespołowi. Uważam, że ważne jest, aby być otwartym na inny punkt widzenia w celu nadania muzyce nowego poziomu. To dialog przede wszystkim z Todem, który jest swego rodzaju producentem Ereb Altor, ale oczywiście gdy Mikael i Ragnar mają coś do powiedzenia, wysłuchuję ich, ponieważ mam do nich szacunek i myślę, że są genialnymi umysłami, jeśli chodzi o muzyczne kwestie. I na koniec – zawsze jestem otwarty na nowe eksperymenty.

Moje regularne narzędzie do pisania tekstów to Iphone, używam go jako notesu, zwykle piszę kilka wierszy, a potem zbieram te wszystkie notatki i wtedy powstaje pełny tekst.

Czym inspirowaliście się, kiedy tworzyliście nowy album ? Jakimi zespołami, książkami, filmami…?

Inspiracje same do mnie przychodzą. Trudno to wyjaśnić. Nie staram się znaleźć inspiracji na siłę, sądzę że moje mocne zainteresowanie starą skandynawską muzyką ludową jest ową „powierzchnią”. Jeśli chodzi o książki… Zawsze dostarczają mi weny pozycje traktujące o sprawach nadprzyrodzonych, to moja „liryczna” inspiracja. Ereb Altor zawsze obejmował różne dziedziny mitów i legend z naszego dziedzictwa do budowania własnych opowieści.

Ostanie pytanie. Jak udaje Wam się pogodzić nagrywanie i koncertowanie? Nie bywa to dla was męczące?

Mamy własne studio, w którym spędzamy mnóstwo czasu. Jest prywatne, wiec nie musimy płacić za spędzone tam godziny. Po prostu piszemy, nagrywamy oraz gramy koncerty, próbujemy nowych pomysłów na tyle, na ile damy radę.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Cóż, pozostaje mi życzyć Wam dalszych sukcesów oraz ponownej wizyty w Polsce.