Interview with Frosttide

frosttidefinal
Interview with Juho Patinen (the second from the left)

Why „Frosttide”?

We were just considering the name could be just two words put together. We went through many options and we came up to „Frosttide” because it sounded nice and looked good on a paper. There’s no any epic stories or myths behind the name.

What can you say about Frosttide first gig ever? When? Where? How was it? Did you play any songs from „Awakening” there?

If one competition not counted, our first gig was at a very small „festival” which was organized at a youth center’s yard. It was at the end of the summer 2010. Our tempo was huge and Joni broke a string from his guitar. Otherwise it went pretty well as a first gig ever. We didn’t play any song from the „Awakening” because any of them didn’t exist. We had just made our first EP called „Dawn Of Frost” but none of those songs are on the „Awakening”.

„Year’s underground act 2011” – that is impressive. How did it feel? How much did it affect your career?

It felt good! And it felt pretty unreal because there were such a „big” demo bands below us. It’s hard to say if it has affected our career because nothing happened straight after we won the award. But everything affects everything, so maybe we could say yes, a little bit.

The line-up has changed many times. How difficult it was to keep going?

There has been some hard times but they are just a memory nowadays. From the very beginning, me, Joni and Joonas started to play as a band and looked for a bassist and a keyboardist. And there were some guys who didn’t pay too much attention for the band or the chemistry didn’t work so well or the goals didn’t meet. Luckily we found an awesome keyboard player – Felipe – that is a great person too! If some one of these four left the band now, it would be more painful than ever.

You are releasing you debut album. How does it feel to fulfill that goal after 4 years of hard work?

It’s amazing! And it’s very rewarding. It’s one of the goals we have headed from the very beginning and worked hard for it so it feels pretty unreal that now it’s really happening.

Does the album sound the way you expected from the moment the band was set up? Or did the vision of it evolve throughout the time?

The vision has grown a lot during the years. We were not supposed to make such an orchestrations or so long songs that there is now. For example „Unwritten” that is like 13 minutes long. So the vision and sound have grown a a lot. But in my opinion, that’s not a bad thing. Anyway, the whole music has evolved during the years of course. Guys have aged and developed since the band was set up.

The debut album and already a concept album. Should we expect all the next albums to have a concept as well?

Personally, I would like to do more concept albums in the future but on the other hand, I want to do everything spontaneously. So no one will never know what’s going to happen. Let’s see.

The album’s intro is pure awesomeness. I feel encouraged to join that group of warriors aiming to help a village against the invasion. It does exactly what the intro is meant to do. How did it come into being and what where the influences (if there were any)?

I just tried to capture that kind of a feeling into it. There’s some influences from movie scores. I’m pretty much into them. I just had a vision of the epic winterview that I’d like to write down. I had one picure in my mind all the time. I tried to look for a tones and sounds to reflect the picture and the vision into music. And in my opinion, it went pretty well. Even though I can still hear the Finnish summer in some parts. But that’s not too bad in my opinion.

You are going on Heidenfest. It is a huge opportunity for you. What are your emotions regarding the upcoming tour and what do you plan?

I can’t personally imagine the moment when we are playing the first gig (or the following ones) on that tour. So I don’t have any big emotions or preconception about it. But I’m sure we are going to do everything we can to make the shows unforgettable!

Should we count on another tour around Europe including more countries than Heidenfest does?

Hopefully! There’s no any plans yet.

If you were to choose any festival in the world to perform on, which one would you choose?

I’d like to play in Wacken! I haven’t heard so much negative feedback about it.

Wywiad z Frosttide

frosttidefinal
Wywiadu udzielił Juho Patinen (drugi od lewej)

Dlaczego „Frosttide”?

Chcieliśmy, by nazwa była zbitką dwóch wyrazów. Braliśmy pod uwagę wiele opcji, aż natknęliśmy się na „Frosttide”, które brzmi fajnie i dobrze wygląda na papierze. Nie ma żadnych fantastycznych opowieści czy mitów związanych z nazwą.

Co możesz powiedzieć o pierwszym koncercie w historii zespołu? Kiedy? Gdzie? Jak poszło? Czy zagraliście wtedy jakąkolwiek piosenkę z „Awakening”?

Nie licząc jednego konkursu, nasz pierwszy koncert odbył się na maleńkim „festiwalu” zorganizowanym w ogródku centrum młodzieżowego. Było to pod koniec lata 2010. Mieliśmy ogromne tempo i Joni zerwał strunę w gitarze. Ogólnie poszło całkiem nieźle jak na pierwszy koncert. Nie zagraliśmy tam żadnej piosenki z „Awakening”, bo wówczas żadna z nich jeszcze nie istniała. Byliśmy świeżo po wydaniu swojej pierwszej EP-ki zatytułowanej „Dawn Of Frost” i żadna z piosenek na niej zawartych nie znalazła się na „Awakening”.

„Najlepszy fiński zespół podziemia muzycznego 2011” – to budzi podziw. Jak się wtedy czuliście? Jak bardzo wpłynęło to na waszą karierę?

To było przyjemne uczucie! Wydawało się to niewiarygodne, bo „duże” zespoły z już uznanymi demówkami znalazły się pod nami. Ciężko powiedzieć, czy wpłynęło to na naszą karierę, ponieważ nic nie wydarzyło się bezpośrednio po wygraniu tej nagrody. Ale wszystko oddziałuje na wszystko, więc pewnie można uznać, że tak, troszkę.

Skład zmieniał się wielokrotnie. Jak ciężko było iść naprzód?

Było trochę trudnych chwil, ale są już teraz wspomnieniami. Od początku ja, Joni i Joonas zaczęliśmy grać jako zespół, który szukał basisty i klawiszowca. Natknęliśmy się na kilku kolesi, którzy albo się nie zaangażowali, albo nie mogliśmy się dogadać, albo mieliśmy różne cele. Na szczęście znaleźliśmy świetnego klawiszowca – Felipe – który jest jednocześnie wspaniałą osobą! Gdyby ktoś z aktualnej czwórki zdecydował się opuścić zespół, byłoby to bardziej bolesne niż kiedykolwiek dotąd.

Wydajecie debiutancki album. Co czujecie, gdy realizuje się wasz cel po czterech latach ciężkiej pracy?

To wspaniałe! I bardzo wynagradza trud. To jeden z planów, do których realizacji dążyliśmy od samiutkiego początku i ciężko pracowaliśmy. Wydaje się to niewiarygodne teraz, gdy to się faktycznie dzieje.

Czy album brzmi tak, jak się tego spodziewaliście w momencie zakładania zespołu? A może wizja zmieniła się na przestrzeni czasu?

Wizja dojrzała przez lata. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy tworzyć takie orkiestracje lub tak długie piosenki. Dla przykładu, „Unwritten” trwa około trzynastu minut. Więc zarówno wizja jak i dźwięk dojrzały. Ale sądzę, że to nic złego. Poza tym, cała nasza muzyka ewoluowała przez te lata. Dorośliśmy i rozwinęliśmy się muzycznie, odkąd założyliśmy zespół.

Album debiutancki i od razu album koncepcyjny. Czy powinniśmy się spodziewać, że następne albumy również będą miały swój koncept?

Osobiście, chciałbym stworzyć więcej albumów koncepcyjnych, ale lubię też pracować spontanicznie. Więc ciężko przewidzieć, co będzie dalej. Zobaczymy.

Intro jest prawdziwym arcydziełem. Namówiło mnie do wyruszenia w drogę wraz z wojownikami wyruszającymi na pomoc wiosce atakowanej przez cudzoziemców [odniesienie do konceptu – przypis]. Robi dokładnie to, co ma za zadanie. Jak powstało i czy były jakieś inspiracje?

Próbowałem po prostu zamknąć w nim takie odczucia. Inspiracją były niektóre ścieżki dźwiękowe z filmów. Fascynuję się nimi. Miałem wizję epickiego zimowego pejzażu, którą próbowałem zapisać. Miałem w głowie jeden obraz przez cały czas. Szukałem więc tonów i melodii, które odzwierciedliłyby go w muzyce. I wydaje mi się, że poszło całkiem nieźle. Chociaż momentami wydaje mi się, że słyszę także fińskie lato, ale to chyba nie umniejsza jakości.

Ruszacie na Heidenfest. To wielka szansa dla was. Jakie emocje panują odnośnie nadchodzącej trasy i co planujecie?

Osobiście, nie jestem w stanie sobie wyobrazić momentu, gdy pierwszy raz wyjdziemy na scenę w tej trasie. Więc raczej nie mam określonych emocji lub zdania na ten temat. Ale jestem pewien, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by te występy były niezapomniane!

Czy możemy liczyć na kolejną trasę po Europie, która zahaczy o więcej krajów niż Heidenfest?

Mam nadzieję! Ale na razie nie ma żadnych oficjalnych planów.

Gdybyś mógł wybrać jeden festiwal na świecie, by na nim wystąpić, który byś wybrał?

Chciałbym zagrać w Wacken! Nie słyszałem o tym festiwalu jeszcze nic negatywnego.


lån på dagen | forbrukslån liste | her