Warszawskie Leśne Licho 5 marca wydało swój dawno oczekiwany debiutancki album Pieśni Starego Lasu. Specjalnie dla Was – parę słów o inspiracjach, planach na przyszłość zespołu. Informacji udzielił  kompozytor i perkusista Mikołaj „Miki” Flis.

Jak doszło do założenia Waszego zespołu?

Miki: W gruncie rzeczy sprawa jest dość prosta. Dawno dawno temu założyłem zespół grający melodic death metal o nazwie Gatekeeper, grałem na gitarze elektrycznej, układałem teksty i muzykę, w tamtym czasie tworzyłem bardzo dużo kawałków, to były beztroskie lata, czasy liceum, więc miałem sporo wolnego czasu. Słuchałem różnej muzyki, aż nagle natrafiłem na kasetę zespołu Storm, zakochałem się w tej skandynawskiej surowości… siłą rzeczy w niektórych moich nowych kawałkach zaczęła pobrzmiewać owa „surowość”, która nie pasowała do charakteru muzycznego Gatekeepera, więc zostawiałem je i komponowałem kolejne. W końcu trochę się ich nazbierało i zaczęły tworzyć fajną całość, wówczas zacząłem się zastanawiać, czy może nie warto założyć drugiego projektu pobocznego i zacząć grać folk metal. Z racji prostoty muzyki nie chciałem profesjonalnych muzyków do Leśnego Licha. To miała być zabawa, gdzie nie ma spiny i pracy nad techniką grania, więc pytałem się znajomych/przyjaciół/rodzinę, czy nie chcieliby spróbować. Jak można się domyślić, w zasadzie prawie wszystkie z tych osób nie miały wcześniej kontaktu z instrumentami, ale się udało. Znalazłem odpowiednich ludzi, byliśmy świetną paczką i zaczęliśmy coś wspólnie robić. Zaczęliśmy grać, pierwsze koncerty, fajny odbiór przez publiczność, to wszystko zaczynało mieć sens. Po jakimś czasie rozpadł się Gatekeeper i Leśne Licho stało się głównym projektem i tak już zostało, choć nie ukrywam, że chętnie znów bym reaktywował Gatekeepera, tym razem jako projekt poboczny ma się rozumieć (oczywiście, znów zakładając powrót na gitarę elektryczną).

Czy odejście Waszej pierwszej wokalistki coś zmieniło w Waszej muzyce?

Miki:  Od strony muzycznej absolutnie nic się nie zmieniło, gdyż to zawsze ja oraz Shonhor byliśmy osobami odpowiedzialnymi za komponowanie utworów w Leśnym Lichu.


Jakimi zespołami inspirowaliście się, tworząc swój debiutancki album?

Miki: Inspiracje, które mi towarzyszyły, to przede wszystkim Storm, Bathory, Hagalaz Runedance, czyli mocna klasyka gatunku.

Czym zajmujecie się zawodowo oprócz grania folk metalu?

Miki: Ciężko powiedzieć, że gramy zawodowo folk metal, jest to dla nas wszystkich hobby. Gdybyśmy spróbowali żyć z muzyki, to od dawna byśmy byli już martwi . Wyżyć z muzyki w Polsce w zasadzie się nie da, więc każdy z nas zajmuje się na co dzień zupełnie innymi rzeczami. Ja na przykład jestem grafikiem komputerowym/webmasterem, Ralphie jest analitykiem, Grzesiu – dziennikarzem, Shonhor – prawnikiem, Aga dostała się na Uniwersytet Muzyczny, Ravi oraz Miero studiują.

 

Czy jest jakiś podział ról w Waszym zespole, czy muzykę oraz teksty tworzycie wspólnie?

Miki: W Leśnym Lichu od zawsze obowiązuje podział obowiązków. Wynikał on z historii zespołu. Osobami odpowiedzialnymi za kompozycje i teksty są Miki oraz Shonhor. Dawniej w zespole nikt inny nie potrafił komponować, bywały próby wspólnego układania kawałków, lecz nie przynosiły one dobrych rezultatów. Folk metal jest muzyką, w której trzeba siedzieć, nie wystarczy ułożyć jednego motywu rockowego/metalowego i próbować zamienić go na folk metal, raczej trzeba się skupić i wiedzieć mniej więcej w którym kierunku chce się iść.

Czy Wasz obecny skład jest stabilny, czy przewidywane będą jeszcze jakieś zmiany?

Miki: Na obecną chwilę uważam, że skład jest stabilny, ale nie da się tego nigdy przewidzieć. Wynika to z bardzo przyziemnego faktu – jak już wcześniej wspomniałem, nie żyjemy z muzyki. Poza tym jesteśmy już ludźmi dorosłymi, a w takim życiu nigdy nie wiesz, co się może wydarzyć. Wystarczy, że ktoś nie będzie miał  czasu na granie, bo praca lub inne obowiązki mu na to nie pozwolą. Mam jednak nadzieję, że będziemy w obecnym składzie grać „do końca świata i o jeden dzień dłużej” bo tworzymy naprawdę zgraną paczkę

 

Jakie macie plany na przyszłość?

Miki: Nagranie drugiej płyty i granie wielu koncertów.

Dzięki za rozmowę!