Bałkany niespecjalnie mają szczęście do folk metalu, co jest aż dziwne biorąc pod uwagę tamtejszą popularność muzyki ludowej i opartego na niej popu. Szczególnie widać to w przypadku Macedonii, w której Maras jest jedynym reprezentantem tej kategorii, zresztą nie zamykając się w niej, a wręcz przeciwnie. Zapraszam zatem do wywiadu z jedyną kapelą folk/pagan metalową z tej niewielkiej gałązki słowiańskiej lipy.

Witam panów. Zwykle pomijam to pytanie, ale jako że jesteście zespołem z dużym prawdopodobieństwem kompletnie nieznanym w Polsce, prosiłbym o krótkie nakreślenie historii zespołu i powodów jego powstania.

Witaj, przyjacielu. Nasza historia zaczyna się jeszcze w 2003 roku, kiedy to Andrej, wówczas piętnastolatek, założył Maras jako jednoosobowy projekt, zresztą jako jeden z wielu, które tworzył w tamtym czasie. Nagrał kilka demówek, aż w 2006 do składu dołączył Risto – początkowo jako basista, by po chwili przejść na perkusję. Nasz styl rozwijał się latami, podobnie jak teksty utworów; wypróbowaliśmy też całą masę zarówno sesyjnych, jak i stałych basistów zanim skład ostatecznie ustabilizował się. Po wydaniu dwóch dem i splitów w 2006 i 2007 wydaliśmy pierwszy pełnowymiarowy materiał „Raskol” (mac. Schizma) – było to w 2008 roku, a album cechowała o wiele agresywniejsza niż wcześniej stylistyka i brzmienie. Rok później wydaliśmy singiel „Dušosušci, očopii” (mac. „osuszacze dusz, wysysaczeoczu” w bardzo luźnym tłumaczeniu). Po kolejnych dwóch latach wydawniczej ciszy i  okazjonalnych koncertów rozpoczęliśmy pracę nad nowym materiałem, w efekcie skłaniając się ku nowemu, głębszemu brzmieniu i rozwijając koncepcję tekstów. Pierwszym owocem tych poszukiwań był kolejny singiel „Mienje na svetcite” (mac. „obmywając świętych”) wydany w grudniu 2012. Aktualnie pracujemy nad pełnym albumem, który mamy nadzieję wydać z początkiem 2014 roku.

Zdaje się, że na obecną chwilę Maras pozostaje jedynym aktywnym zespołem Black/pagan metalowym w Macedonii, mam rację? Jakie to uczucie być jedynym reprezentantem Ojczyzny w tym gatunku?;]

Schlebiasz nam. W Macedonii zawsze tak to wyglądało, jeśli chodzi o metal – nigdy nie mieliśmy zbyt wielu zespołów działających w tym samym czasie. Natomiast jeśli wyjść poza ramy gatunku, mamy też świetną kapelę (z którą zresztą jesteśmy w bliskich stosunkach), zwaną Aeon Arcanum, która porusza się w obszarach death i black metalu. W różnych okresach mieliśmy tu sporo zespolików Black metalowych lub „prawie black metalowych”, takich jak Siniac, Tremula (dawny zespół naszego gitarzysty Vladimira), Saint of Fire And Rage, Storm, Vinterthrone… Były też zespoły, których muzyka zawierała jedynie pewną dawkę black metalu jak Orion czy Arhont, ale żaden z nich już nie gra, a większość rozpadła się zanim zdążyła cokolwiek wydać czy też w ogóle zagrać na żywo.

Skoro mowa o aktywności – wasze ostatnie „duże” wydawnictwo ukazało się jeszcze  2008 (album „Raskol”). Od tamtej pory nagraliście zaledwie dwa single – jeden w 2009, drugi w 2012. Co działo się z zespołem przez ten czas? Graliście koncerty, spokojnie komponowaliście nowy materiał, a może zespół zwyczajnie nie działał?

Graliśmy i wciąż gramy koncerty od czasu do czasu, a w ostatnich latach graliśmy w większości krajów naszego regionu – Bułgarii, Serbii, Chorwacji, Rumunii, Bośni i Hercegowinie czy Słowenii. Szczególnie dobrze wspominamy koncert w Bułgarii, gdzie zostaliśmy świetnie przyjęci, co było miłym doświadczeniem. Co jakiś czas zmienialiśmy też skład, a ostatnia roszada miała miejsce w zeszłym roku (2012) – Goran, który był naszym gitarzystą od 2009 roku przeniósł się na bas zastępując poprzedniego basistę po tym jak ten przeniósł się do Australii, ponadto w składzie pojawił się Vladimir, długoletni fan zespołu. Poza tym było jak mówisz – komponowaliśmy materiał, sporo nad nim eksperymentując. Na efekt ostateczny trzeba będzie jeszcze poczekać.

155005_10151566353706425_2106279910_n

Szczerze mówiąc, na pewien czas zapomniałem o waszym istnieniu, dopóki przypadkowo nie natknąłem się na wasz ostatni singiel („Mienje na svetcite”), który bardzo mnie zaskoczył, szczególnie jeśli chodzi o wykorzystanie zurli (naszej surmy) w jego drugiej części. Czy taki będzie nowy kierunek dla zespołu? Muzyka prezentuje się dość odmiennie od tej zawartej na „Raskol”. Znudziliście się dotychczasową stylistyką? Czy w nowych utworach pojawi się więcej elementów folklorystycznych w stylu wyżej wspomnianego?

Vladimir: Dzięki, cieszymy się, że utwór się podoba. Użycie ludowych  nie jest w naszej muzyce niczym nowym, jako że takie wtręty pojawiały się już na albumie „Raskol”, a nawet wcześniej, natomiast rzeczywiście tym razem podeszliśmy do ich wykorzystania nieco inaczej. I racja, myślę, że zespół znudził się nieco starym materiałem, chociaż wciąż gramy stare kawałki na koncertach. Jako, że nowy materiał jest wciąż w fazie kompozycji, trudno powiedzieć w którą stronę pójdziemy. Myślę, że tu i ówdzie pojawią się elementy folklorystyczne, ale zostaną użyte w bardziej chytry, okrutny i niemiły sposób, tego akurat możesz być pewien, hehe. Jesteśmy tym naprawdę podekscytowani.

Andrej: Maras mocno się zmienił, zwłaszcza przez ostatnie dwa lata. Można powiedzieć, że wciąż jeszcze szukamy swojego stylu, natomiast bez wątpienia indywidualna zmiana podejścia niesie za sobą zmianę podejścia całego kolektywu. A zmiana oznacza tu postęp, którego „Miencje na svetcite” jest istotnym elementem, rodzajem bramy do nowych obszarów i wymiarów.

Wspomniany singiel posiada interesującą warstwę słowną. Zresztą, wasza nazwa też zdaje się pochodzić ze słowiańskiego folkloru (w Polsce mamy jej odpowiednik), o ile się nie mylę, a do tego wcześniej prezentowaliście mocno „pogańskie” podejście. Jaka jest ideologia Maras i na ile jest ona obecna w codziennym życiu członków zespołu?

Andrej: To prawda, wcześniej mocno akcentowaliśmy „pogańskie” treści. Zasadniczo, nie odcinamy się od fundamentalnej idei powrotu do dawnych wierzeń i korzeni oraz wskrzeszenia tej filozofii, po prostu zmieniliśmy do tego podejście. Zrozumieliśmy, że pewne sprawy są o wiele bardziej wielopłaszczyznowe niż wydawały się wcześniej, o wiele bardziej złożone i piękniejsze. Dla nas być „poganinem” nie oznacza wiary w istnienie jakiejś liczby bóstw i ich mocy, ale raczej zrozumienia ich symboliki jako personifikacji aspektów i cech jednego źródła wszystkich rzeczy we wszechświecie. Niektórzy owo źródło nazwą „Bogiem”. Oczywiście, to podejście wynika z własnych przemyśleń i wierzeń opartych na doświadczeniu. Jeśli nie znajdujesz Stwórcy w samym sobie, nie znajdziesz „Ich” nigdzie indziej.

Jeszcze bardziej „pogańskie” podejście zaprezentowaliście w projekcie „Arkonian”. Poproszę o parę słów na jego temat. Czemu zakończył działalność?

Andrej: To była naprawdę krótka historia, mocno doprawiona radykalną ideologią, którą dawno porzuciłem. Nie identyfikuję się już z treściami, które prezentował Arkonian i dziś cieszę się, że projekt ten upadł po zaledwie jednym demie.

Wspomnieliście, że również Maras na początku był projektem jednoosobowym. Jak doszło do jego przekształcenia w pełnoprawny zespół? Jakie są, waszym zdaniem, wady i zalety zarówno solowych projektów jak i pełnych zespołów?

Andrej: To nie była żadna planowana decyzja, po prostu tak wyszło. Zawsze lubiłem grać na żywo i wciąż uważam, że to dla artysty najlepszy sposób prezentacji swojej sztuki w jej pełnej krasie.

Co z koncertami? Często występujecie na żywo? Uważacie, że metalowe koncerty, na które ściągają tłumy pijanych metalowców-idiotów są odpowiednim miejscem do prezentowania sztuki takiej jak wasza?

Vladimir: Zarówno ja, jak i reszta zespołu słuchamy mnóstwo różnej muzyki poza metalem, już dawno przestaliśmy ja kategoryzować. Natomiast powiedzmy sobie szczerze – nasza publika składa się w większości z ludzi, którzy kochają metal i dla wielu z nich jest to jedyny gatunek muzyczny, jakim się interesują. Podobnie jak w większości społeczeństw (a przynajmniej u nas) ludzie raczej stronią (czytaj: boją się) metalu, więc nie wiem kto inny mógłby przyjść na nasz koncert.:) Nie gramy tylu koncertów, ile byśmy chcieli. Zresztą, nie chcemy też grać za często i za wszelką cenę, ale to może się zmienić, kiedy wreszcie wyjdzie nasz nowy album i naprawdę będziemy mieli z czym wyjść do ludzi.

Andrej: Szczerze, to nie postrzegam Maras jako zwykłego metalowego zespołu. Jesteśmy czymś więcej – bractwem, wytworem kolektywnej świadomości, czystą miłością przetworzoną w muzykę i słowa, ekspresją, krzykiem samego JA. Oczywiście, ze względu na stylistykę łatwo nasz zaszufladkować jako zespół metalowy, nie mniej jednak chciałbym, aby nasi słuchacze widzieli w nas coś innego niż „zwykłą” kapelę metalową. Nie przeszkadza mi przynależność do metalowej sceny, ale osobiście uważam, że przynależymy po prostu do o wiele szerszej grupy ludzi kochających muzykę.

8511_10151671512781425_1724066593_n

Wydaliście split z hiszpańskim Xerionem. Z czyjej strony padła propozycja? Czemu akurat ten zespół?

Andrej: Propozycja wyszła od Darka z Vampir Zine i Terror Blast Production. On zaproponował, my się zgodziliśmy i tak powstało to wydawnictwo.:)

10. Wydaliście split z kapelą, która sprawiała wrażenie „satanistycznej” – czemu? Uważacie, że wierzenia słowiańskie mają jakieś zbieżne punkty z satanizmem, będącym bądź co bądź wytworem Chrześcijańskim? A może po prostu połączyliście siły ze względu na niewielką liczbę zespołów Black metalowych w Macedonii?;]

Vladimir: Pewnie chodzi ci o Vinterthrone, mam racje? Bez jaj. Mieli utwór pod tytułem „Gori paganskiot ogan (płonie pogański ogień)”, podczas gdy Maras ma kawałek zatytułowany „Neka Gori ognoi paganski (niechaj płonie pogański ogień)”. Nie wiem na ile rzeczywiście Vinterthrone był „satanistyczny”, ale nawet jeśli był, to co z tego? Cała historia wyglądała tak, że trzy młode projekty Black metalowe – Maras, Vinterthrone i Tremula (mój ówczesny zespół) właśnie nagrały dema i zwróciły się o ich wydanie do Darko z Terror Blast Production niemalże w tym samym czasie. Każdy z nas wolał wydać demo indywidualnie, ale z oczywistych powodów Darko nie mógł sobie wówczas pozwolić na wydanie trzech osobnych materiałów. Jako, że jednocześnie nie chciał odrzucać żadnej z ofert, wymyślił, że można nasze dema wydać jako split.

Andrej: Wiesz, wydaje mi się że wielu ludzi wciąż nie rozróżnia pogaństwa i satanizmu, być może dlatego, że oba nurty są w jakiś sposób w opozycji do zdogmatyzowanej i zorganizowanej religii. Osobiście uważam satanizm za swego rodzaju wymówkę dla Kościoła. Jednakże, wcześniej tak nie uważaliśmy. Sam nie wiem, chyba po prostu byliśmy młodzi.

Niektórzy odmawiają Macedonii racji bytu, postrzegając ją jako zbuntowaną prowincję Grecką, nawet mimo faktu posiadania przez Macedończyków bogatej i odrębnej od greckiej kultury. Z drugiej strony, Macedończycy niejednokrotnie mienią się spadkobiercami starożytnej Macedonii – gdzie leży prawda? Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Andrej: Mam to gdzieś. Wszyscy jesteśmy obywatelami świata, nacje i państwa to kłamstwo .

Vladimir: A mnie to właśnie obchodzi. Jasne, fajnie byłoby gdyby świat wyglądał tak, jak postrzega go Andrej, ale… Prawda jest taka, że do wielu naszych rodaków przemawia teza, jako nasz naród był bezpośrednimi (genetycznie, historycznie i biologicznie) potomkami starożytnych Macedończyków i przyjmują ją oni zupełnie bezkrytycznie, bez jakiejkolwiek racjonalnej argumentacji opartej na faktach i dowodach. Ale to jeszcze nie znaczy, że teza ta jest prawdziwa, czyż nie? Fakt, istnieje terytorium zwane „Macedonią”, które leży w politycznych granicach Grecji, więc w tym sensie właśnie ta konkretna Macedonia jest jej częścią. Grecy uważają, że już sam fakt, iż nazywamy swoje państwo „Macedonią” oznacza, że uzurpujemy sobie do tego wyłączne prawo i że stanowi to dla nich jakieś zagrożenie. Kiedy więc mówią „Macedonia jest grecka” nie chodzi im o Republikę Macedonii, ale o ich terytorium o tej samej nazwie, które jest „zagrożone zagarnięciem” przez nas – ludzi, którzy bezpodstawnie nazywają samych siebie Macedończykami. Jeden rzut oka na mapę wystarczy, żeby zobaczyć jak wielkie stanowimy zagrożenie. Obydwie strony używają historii, zarówno nowo- jak i starożytnej do własnych celów i działań wymierzonych przeciwko drugiemu. To chłodne fakty odnośnie tego głupiego sporu. A jaka jest moja opinia? Uważam, że – delikatnie mówiąc – to zwykła manipulacja i populistyczny bełkot. Krótko mówiąc, obie strony, ich reprezentanci i media utrzymują obydwie nacje w permanentnym braku zaufania, nie mówiąc im całej prawdy i nadinterpretując wersję strony przeciwnej. Ma to bezpośredni ekonomiczny i polityczny wpływ na nasze życie, stąd moje zainteresowanie tą sprawą i pragnienie, aby wreszcie się zakończyła.

W ostatnich latach, w większości słowiańskich krajów można zaobserwować swoisty renesans etnicznych wierzeń, ale o ile mi wiadomo w Macedonii nic takiego się nie dzieje. Z drugiej strony, wielu wciąż widzi „pogaństwo” jako indywidualizm, styl życia i odrzuca praktykowanie starożytnych obrzędów i zwyczajów. Co wy na to?

Andrej: Dla mnie osobiście wszystko co jest praktykowane w zorganizowany sposób wraz z dogmatami i zasadami wkrótce przeradza się w coś, z czym nie chciałbym mieć nic wspólnego. Wszystko, co próbuje zmienić jednostkę w część zbiorowości jedynie oddala nas od samych siebie. Koncepcja Boga sama w sobie nie zawiera religii ani istnienia żadnej sekty. To właśnie jest problem z dawnymi wierzeniami – wszystkie doszły do punktu, w którym zostały zastąpione przez kłamstwo i brutalne organizacje właśnie z powodu ich zdogmatyzwania i hierarchizacji. Hierarchia, przynajmniej na Ziemi, prowadzi do elitaryzmu i podziałów. Oczywiście nie ma nic złego w byciu ciekawym własnej (lub czyjejś) historii, zwyczajów, wierzeń i symboliki. Ale nawet ja, będąc zainteresowanym tematem i głodnym wiedzy na jego temat, trzymam się z dala od związanych z nim koncepcji, chcąc pozostać wolnym w uniwersalnej przestrzeni. Tak więc rzeczywiście uważam, że „pogaństwo” można postrzegać jako otwarte drzwi do znalezienia własnej drogi życia i unikalnego postrzegania samego siebie.

Wróćmy do muzyki. Jakie są wasze inspiracje? Interesują was słynne sceny Black metalowe lat 90. jak choćby polska czy rosyjska? Na wschodniej Słowiańszczyźnie mamy też masę świetnych zespołów folk metalowych – czy były one jakąkolwiek inspiracją dla was?

Andrej: Inspiruje nas wiele rzeczy. Niektórych inspiracji nie jestem nawet świadomy. Tak, słuchałem wielu zespołów z Polski i Rosji, zwłaszcza tych „folk metalowych”. O wielu z nich pewnie już nie pamiętam, ale niektórych wciąż słucham. Słucham wielu różnych rodzajów muzyki, stąd trudno mi powiedzieć czy jakiś konkretny zespół stanowił akurat inspirację, pomijając znaną wszem i wobec metalową „klasykę”, która spowodowała, że w ogóle zainteresowałem się tematem jako nastolatek.  

W niektórych waszych utworów pojawiają się dość czytelne wpływy tradycyjnej macedońskiej muzyki. Czy zagraniczny folklor też was interesuje?

Andrej: Uważam, że muzyka tradycyjna jest czymś wspaniałym; czymś, co w nieskażony i uniwersalny sposób oddaje ducha danej nacji, a jednocześnie jest w mocy przekraczać kulturowe granice pokazując nam, że wszyscy mamy wspólne korzenie. Osobiście słucham muzyki ludowej i tradycyjnej z całego świata. Niektóre lubię bardziej od innych, ale mówiąc ogólnie uważam, że każda tego typu muzyka jest niepowtarzalnie piękna i posiada silny przekaz.

Dobra, to by było na tyle. Ostatnie słowo należy do was.

Wielkie dzięki za wspaniały wywiad, miło było rozmawiać z kimś, kto tak wiele wie o Maras. Mam szczerą nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać i porozmawiać na żywo, albo nawet zagrać w Polsce jakiś koncert. Wszystkiego dobrego. Na zdrowie.

  • Missdiscordia

    ” Szczególnie widać to w przypadku Macedonii, w której Maras jest jedynym reprezentantem tej kategorii” – A co z Arkonian? Volos?

    • Huncwot

      Fakt, jest Volos – zapomniałem, zresztą to stosunkowo nowa rzecz. Z kolei Arkonian – jak można przeczytać w wywiadzie – nie istnieje.

  • Missdiscordia

    ” Szczególnie widać to w przypadku Macedonii, w której Maras jest jedynym reprezentantem tej kategorii” – A co z Arkonian? Volos?

    • Huncwot

      Fakt, jest Volos – zapomniałem, zresztą to stosunkowo nowa rzecz. Z kolei Arkonian – jak można przeczytać w wywiadzie – nie istnieje.