Długo trwało robienie tego wywiadu – o ile sam zespół odpowiadał błyskawicznie, tak różne czynniki jakoś uniemożliwiały jego dokończenie. No, ale grunt, że w końcu się udało. Netherfell to zespół posiadający już pewien muzyczny staż, natomiast szerokiej gawiedzi pani i panowie dali się poznać stosunkowo niedawno, a to za sprawą epki „Okryte zapomnieniem” i promującego ją teledysku. Zapraszam do lektury.

O ile dobrze się orientuję istniejecie już trochę czasu. Może na dobry początek przedstawcie historię projektu i jego zamysł?

Nasze początki to dość typowa historia. Dwaj kumple ze szkolnej ławki postanowili, na jakieś nudnej lekcji, że założą zespół. Łączyło ich między innymi zainteresowanie literaturą fantasy oraz muzyką ciężką, ale i klimatyczną. Na pierwszy ogień poszły oczywiście covery, i tak w „garażowych” salkach prób spotykaliśmy się by grać utwory zespołów takich jak Blind Guardian, Korpiklaani czy Nightwish. Następnie zaczęły powstawać pierwsze autorskie utwory nawiązujące głównie do power oraz folk metalu. Przez zespół przewinęło się wtedy wielu muzyków – dwóch klawiszowców, skrzypaczka, kilku gitarzystów… Odbył się też pierwszy koncert. Z czasem wyłonił się człon zespołu składający się z muzyków grających w Netherfell do teraz: jednego z dwóch założycieli – Piotrka (gitara), Dawida (bas), Mateusza (perkusja), oraz przybyłej nieco później Adrianny (skrzypce). Koncepcja na muzykę też powoli zaczęła się klarować. Zrezygnowaliśmy z klawiszy i gitarowych solówek na rzecz stricte folkowej melodyki z wykorzystaniem tradycyjnych instrumentów. Znów przewinęło się paru muzyków, aż w końcu znalazł się ktoś kto wypełnił nasze zapotrzebowanie na folkowe instrumentarium – Wit (dudy, flażolety, gitara akustyczna, śpiew). W międzyczasie kończyliśmy nagrywać materiał na nasze pierwsze wydawnictwo, które ukazało się w lipcu tego roku – Okryte Zapomnieniem (EP).
Gdy materiał był już skończony dołączył do nas Tomasz (growl, scream), i w takim składzie zaczęliśmy co nieco koncertować.

Teraz pytanie może standardowe, ale… Wasza nazwa jakoś niespecjalnie mi pasuje do słowiańskiego folkloru, wybaczcie ewentualną ignorancję, ale kojarzy mi się z komputerowymi grami fantasy. Co ona oznacza i jakie jest jej znaczenie w kontekście przekazu zespołu?

Nazwa pochodzi jeszcze z czasów gdy nasza muzyka nie miała ze słowiańskim folklorem wiele wspólnego, nic więc dziwnego, że nie nawiązuje do niego w żaden sposób. Słowo pochodzi z języka staroangielskiego, i oznacza coś w stylu „podziemna grań”. Nigdy nie zastanawialiśmy się nad zmianą nazwy, czujemy się już do niej przywiązani. Nasza wizja na siebie to nie tylko słowiański folklor, chcemy zachować sobie pewną swobodę do czerpania inspiracji z bardzo różnych źródeł, muzyki ludowej z całego świata, ale i nie tylko. Z tego punktu widzenia nasza nazwa nam odpowiada, w ten sposób możemy uniknąć jednoznacznego określania nas, szufladkowania, na przykład jako zespół „slavic” metalowy.

Ano właśnie, bo w swojej muzyce dość czytelnie, nawet bardzo czytelnie nawiązujecie do folkloru raczej celtyckiego. Czemu tak? Nie myśleliście o sięgnięciu po wzorce rodzime? Biały śpiew, polską muzykę ludową?

Podobne pytania słyszymy bardzo często. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu nasz kraj jest dziurą na folk metalowej mapie Europy. W całej Polsce mamy zaledwie kilka zespołów grających taką muzykę. Nie mamy jednak poczucia obowiązku by wypełniać jakąś lukę, tworzymy taką muzykę jaka gra nam w przysłowiowej duszy. Nie jest też tak, że odcinamy się od naszych rodzimych korzeni, wręcz przeciwnie! Na naszym EP znalazły się dwa utwory z tekstami w języku polskim, w tym jeden opowiadający o słowiańskiej bogini. Wykorzystujemy instrumenty znane raczej na wschodzie Europy, są to chociażby dudy białoruskie, gęśle nowogrodzkie czy bałałajka. Jeśli chodzi zaś o biały śpiew, to jest to temat bardzo nam bliski ostatnimi czasy, zwłaszcza, że nasz dudziarz Wit para się takim śpiewaniem od wielu lat. Z pewnością usłyszycie niedługo śpiew tradycyjny w naszej muzyce.

To może być ciekawe, tym bardziej że takiego śpiewania w Polsce chyba nikt nie łączył jeszcze z metalem. Z kolei sztandarowy przykład takiego połączenia to dla mnie płyta „Zapawiety Aposzniacha Starca” białoruskiej grupy Znicz. Znacie? Tak w ogóle, to zauważyłem, że w „celtyckiej” melodyce czujecie się chyba znacznie lepiej?

Kobiecy śpiew biały wydaje się być już dość rozpowszechniony w muzyce folk metalowej. Za naszą wschodnią granicą śpiewają w ten sposób dziesiątki zespołów, ale i u nas w Polsce zaczyna się to już przebijać. To co my zamierzamy dodatkowo zaproponować ciekawego to śpiew biały, ale męski, będący nieco rzadszym zjawiskiem. Jeśli chodzi o celtycką melodykę to wydaje nam się (jakkolwiek to smutno nie zabrzmi), że jest ona chyba mocniej zakorzeniona u większości młodych Polaków, niż nasza rodzima słowiańska. Od dziecka oglądamy chociażby filmy, w których muzyka nawiązuje do melodyki celtyckiej lub po prostu nią jest. Weźmy na przykład taki film jak Braveheart Mela Gibsona. Widział go o wiele większy procent młodego pokolenia Polaków niż dajmy na to Ogniem i Mieczem, z bazującą na naszym polskim oraz ukraińskim folku, muzyką Krzesimira Dębskiego. Dużo trudniej jest trafić na melodykę słowiańską w dzisiejszych czasach. Ciężko nie uznać takiej sytuacji za negatywną, lecz nie jest to też powód by negować muzykę celtycką. Jest w nas zakorzeniona czy tego chcemy czy nie. Nam się podoba, więc nawiązujemy do niej w naszej twórczości.

A jakie są wasze inspiracje jeśli chodzi o „metalową” stronę waszej twórczości? Kilka jak rozumiem padło już w pierwszej odpowiedzi, ale może coś ze wschodniej, lepszej części świata?;]

Nie do końca rozumiem stwierdzenie, którego użyłeś – wschodnia, lepsza strona świata. Myślę, że jest to kwestia osobistych preferencji. Z całą pewnością muzyka metalowa na wschód od Polski jest mniej znana, czy lepsza tego nie możemy stwierdzić, gdyż nikt z nas nie jest chyba zbyt dobrze zorientowany we wschodniej scenie metalowej. Przechodząc zaś do główniej części Twojego pytania, ostatnimi czasy był to głównie melodeath, jednak gdybyśmy chcieli wskazać jakiś gatunek metalu (oprócz tego folkowego oczywiście), który najbardziej nas łączy, byłby to chyba techniczny death metal. Ciężko stwierdzić w jakim kierunku podąży dalej twórczość Netherfell w tej kwestii, ale z pewnością chcemy aby nasza muzyka szła z duchem czasu. Prawdopodobnie będzie to związane z bardziej nowoczesnymi odmianami death metalu. Od następnego wydawnictwa, będziemy chociażby wykorzystywać dużo niższe strojenie gitar.

NETHERFELL ZDJĘCIE W TLE

Niedawno wydaliście demo. Sami, jak rozumiem? Nie szukaliście wydawcy, nie chcieliście się „wbić” na scenę? Jaki był odzew na zawartą na nim muzykę?

Byliśmy bardzo zmęczeni kilkuletnim „siedzeniem” w podziemiu, chcieliśmy by świat dowiedział się o nas zaraz po otrzymaniu przez nas gotowego, zmiksowanego materiału! Po to zresztą wypuściliśmy „Okryte Zapomnieniem”. Nie wyobrażam sobie znalezienia poważnego wydawcy bez reprezentatywnego materiału promocyjnego. To nasze pierwsze wydawnictwo, mamy nadzieję, że właśnie ono otworzy nam drogę do czegoś więcej. Jeśli tak się nie stanie, cóż, wtedy będziemy dalej wydawać sami. Na ten moment rozpoczęliśmy poszukiwania kogoś kto umożliwi nam nagranie i wypuszczenie debiutanckiego longplaya, na który mamy już w zasadzie gotowy materiał.

Wróćmy do warstwy tekstowej. W jednym z utworów powołaliście się na Boginię Mokosz – czujecie jakieś szczególne przywiązanie do wierzeń etnicznych, a może sami je praktykujecie?

Część z nas rzeczywiście, praktykuje, jak to ująłeś, wierzenia etniczne, dokładniej nasz basista Dawid oraz dudziarz Wit należą do grup rodzimowierczych, zajmują się ponadto odtwórstwem historycznym. Osoby związane z tymi środowiskami pomogły nam chociażby zrealizować teledysk do wspomnianego utworu Mokosz. Reszta z nas nie ma z tą tematyką nic wspólnego, poza zwykłą fascynacją. Jeśli chodzi ogólnie o teksty, to są one dla nas jedynie dodatkiem do muzyki, staramy się by tworzyły odpowiedni klimat i trzymały wysoki poziom, lecz nie próbujemy wplatać w nie jakiegoś konkretnego przesłania.

Co do teledysku właśnie – skąd pomysł? W teledyskach w tym nurcie dość łatwo przekroczyć granice śmieszności. Jaki był odzew na wasze dzieło?

Teledysk jako forma sztuki nie należy raczej do najbardziej naturalnych środków wyrazu dla muzyków. Potrzeba zatem nie lada wyczucia aby we wspomnianą przez Ciebie śmieszność nie popaść. Wielu młodym, ale i dojrzalszym kapelom tego brakuje. Część z nich nie jest tego świadoma, część zaś przekracza tę granicę z premedytacją i tym należy się uznanie za dystans do siebie. My jednak podeszliśmy do tematu raczej na poważnie i chyba nam się to udało. Efekt końcowy zaskoczył nawet nas samych, zwłaszcza, że dokonaliśmy tego praktycznie zerowym nakładem finansowym. O samym obrazie nie usłyszeliśmy negatywnych opinii, chociaż nasza muzyka dotarła dzięki niemu do nieco szerszego grona odbiorców, w tym najwyraźniej również do takich, do których raczej nie kierujemy naszej twórczości. Warto dodać, że sam pomysł na zrealizowanie klipu wynikał bardziej z konieczności, mianowicie organizator koncertu, na którego zagraniu bardzo nam zależało zażądał od nas materiału video, mieliśmy zatem do wyboru nagranie z koncertu lub właśnie teledysk. W ramach swoistego eksperymentu wybraliśmy tą drugą opcję, z perspektywy czasu stwierdzamy, że była to dobra decyzja. Świetnie się przy tym bawiliśmy.

Wracając do tematu religii – pewnie jesteście zatem zorientowani w „renesansie” owych wierzeń? Pojawiają się organizacje i organizacyjki je praktykujące. W Polsce jest to w sumie w powijakach, ale na wschodzie rośnie w siłę. Jaka jest wasza opinia na temat zjawiska? Czy to nie tak, że to kolejna moda? Zresztą, tak jak – nomen omen – „słowiański” folk metal?

Na to pytanie najlepiej niech odpowie Wit, któremu te tematy są najbliższe:

Grupa, w której się udzielam, istnieje już od stosunkowo wielu lat, i z pewnością powstała dużo wcześniej, niż w naszym kraju rozpoczęła się „moda” na „słowiańskość” i słowiańską kulturę. W jej ramach faktycznie widoczne jest pewne zainteresowanie etnicznymi wierzeniami Słowian, jednakże daleki byłbym od nazywania tego właśnie modą.
Oczywiście z radością powitałbym, jak to nazwałeś, „renesans” wierzeń naszych Przodków w Polsce, obawiam się jednak jakie konsekwencje miałby on dla takiej Rodzimej Wiary, jaką znam w jej obecnej postaci. Odnoszę wrażenie, że lepiej by było dla niej, gdyby na wspomnianym lekkim wzroście zainteresowania się skończyło, bowiem jakikolwiek większy i bardziej inwazyjny kontakt tej filozofii z szeroko rozumianą kulturą masową, mediami oraz właśnie modą, mógłby jej tylko zaszkodzić. Uważam podtrzymywanie tradycji Przodków za rzecz jak najbardziej słuszną, lecz za podobnie ważne uważam prawo każdego do wyznawania tego, w co wierzy – wolałbym pozostawić potencjalnych rodzimowierców ich własnym poszukiwaniom, niż szukać ich na siłę. Choćby po to, by zachować „rodzinny” i lokalny charakter Rodzimej Wiary, który moim zdaniem bardzo jej służy.

A jak się zapatrujecie na popularne szczególnie za wschodnią granicą, ale obecne chyba wszędzie, nie wyłączając Polski, naleciałości polityczne w pagan/folk metalu?

Raczej nie jesteśmy zwolennikami jakiegokolwiek nawiązywania do polityki w muzyce. Jako grupa jesteśmy całkowicie apolityczni, w zasadzie w ogóle nie poruszamy tej kwestii w zespole. Interesuje nas tylko muzyka. Nawet jeśli niektóre zespoły, które możesz mieć na myśli są nam znane, czy nawet mogą być dla nas inspiracją, to tylko i wyłącznie od strony muzycznej. Ten temat jest raczej związany głównie z nurtem wywodzącym się z black metalu, który nas nie szczególnie interesuje.

Jakie dalsze plany? Szykujecie pełny album? Czego można się spodziewać bo nowych utworach, które pewnie już przygotowujecie?

Zgadza się, aktualnie nasz cel numer jeden to wydanie pierwszego albumu długogrającego. Przez cztery lata naszego istnienia nagromadziliśmy sporo materiału, dlatego teraz musimy podjąć decyzję, które utwory zamieścimy na naszym debiutanckim longplayu. Prawdopodobnie znajdzie się na nim około 12 utworów, czyli jakaś godzina muzyki. Z pewnością będzie to bardzo zróżnicowany materiał pokazujący nas od wielu stron. Pojawią się motywy zaczerpnięte z muzyki etnicznej z różnych stron świata, ale i symfoniczne orkiestracje. Wykorzystamy jeszcze bogatsze niż na Okryte Zapomnieniem instrumentarium. Wszystko to będzie spajać w całość death metalowa sekcja rytmiczna oraz harsh wokale. Ogrom pracy przed nami, ale wierzymy, że uda nam się wypuścić ten materiał do końca przyszłego – 2014 roku.

Dużo koncertujecie? Czy na scenie też korzystacie z ludowego instrumentarium? Co sądzicie o zespołach, które rezygnują z grania na żywo i koncentrują się wyłącznie na pracy studyjnej?

Granie na żywo jest dla nas równie ważne jak praca studyjna. Staramy się grać tak często jak pozwalają nam na to okoliczności, od wydania EPki zagraliśmy około dziesięć koncertów w kilku większych miastach Polski. Nie jest to może zbyt wiele, jednak nie mamy jeszcze wystarczającego zaplecza oraz rozgłosu by jeździć w większe trasy koncertowe. Co do ludowego instrumentarium to owszem, wykorzystujemy je praktycznie w całości na koncertach. Jest to potwornie uciążliwe, wiążą się z tym chociażby problemy z nagłośnieniem, zwłaszcza w ciężkich warunkach w jakich niejednokrotnie przychodzi grać młodym zespołom. Wiele zespołów folk metalowych idzie w tej kwestii na pewne kompromisy, ograniczając wykorzystanie nietypowych instrumentów podczas występów na żywo. My staramy się tego nie robić, uważamy, że coś takiego nie jest w porządku wobec publiczności.
Jeśli chodzi o zespoły, które ograniczają się tylko do pracy studyjnej, to jest zrozumiałe, że czasami okoliczności uniemożliwiają granie na żywo, bądź nie mieści się to w zamyśle danego artysty, jest to osobista decyzja takiego twórcy, nie mamy podstaw by krytykować taką postawę.

Jakie polskie zespoły wam pokrewne polecilibyście milionom słuchaczy i czytelników?

Ciężko wskazać choćby jeden polski zespół tak naprawdę nam pokrewny. Chcąc nie chcąc zorientowaliśmy się jednak co nieco w Polskiej scenie folk metalowej koncertując czy szukając potencjalnych zespołów do wspólnego grania w przyszłości. Aktualnie chyba najbardziej reprezentatywnym zespołem, który raczej z czystym sumieniem można polecić szerszemu gronu odbiorców, jest Radogost, wykonujący folk metal z ciągle rosnącym profesjonalizmem. Jest też wprawdzie kilka młodszych kapel, których wzrost formy można ostatnio zaobserwować. Niestety dalej dużo brakuje im do zespołów, tak z zachodu jak i ze wschodu Europy, nie mówiąc już o Skandynawii. Miejmy nadzieję, że ten nurt rozwinie się jeszcze w naszym kraju.

Zatem z mojej strony tyle, ostatnie słowo należy do was.;]

Dzięki wielkie za ten wywiad, to dla nas świetna okazja by przybliżyć nieco naszym fanom to kim jesteśmy. Korzystając z okazji chcielibyśmy ich wszystkich pozdrowić i podziękować za wsparcie, zwłaszcza na koncertach, a także wszystkim tym, którzy z własnej woli, często bezinteresownie, pomagali nam realizować nasze cele. Waszej redakcji życzymy zaś coraz skuteczniejszego działania na rzecz, rozwijającego się ostatnio dynamicznie w naszym kraju, gatunku jakim jest folk metal.