Na festiwal Rock in Szczecin Folk Edition czekała miesiącami rzesza fanów folk metalu. Organizatorzy stopniowo zadowalali zainteresowanych, ogłaszając kolejne kapele, aż w końcu, kiedy do listy zespołów doszła rosyjska Arkona, emocje sięgnęły zenitu. Wydarzenie przyciągnęło uwagę ludzi z różnych zakątków naszego kraju i zza granicy. Nic dziwnego, w końcu nie codziennie możemy zobaczyć na jednej scenie Arkonę, Percival SchuttenbachDalriadę, Darkest Era, Ragnaröek i Black Messiah. Kilka osób z naszej ekipy miało przyjemność wziąć udział w wydarzeniu, a nawet porozmawiać z muzykami. Dom Kultury Słowianin okazał się być bardzo przyjemnym miejscem, sprawdzanie biletów, działanie szatni, przebiegały sprawnie, zatem od strony technicznej wszystko od początku było naprawdę na wysokim poziomie. Oto jak w naszych oczach przebiegał  Rock in Szczecin Folk Edition 2012.

 

 

Przed oficjalnym rozpoczęciem festiwalu otrzymaliśmy identyfikatory i zostaliśmy dopuszczeni za kulisy. Naszym zadaniem było przeprowadzenie krótkich, ze względu na zamieszanie, rozmów z zespołami i zrobienie jak największej ilości zdjęć, upamiętniających wydarzenie. Postanowiliśmy zacząć od Arkony, gdyż pierwszy rzucił nam się w oczy Vladimir Reshetnikov-dudziarz i flecista zespołu, który zaprowadził nas do Maszy.

 

zdjęcie autorstwa Marcina Somerlika: Viltharis, MargMorgan i Masza Archipowa.

Jako że Arkona, jako gwiazda wieczoru, nie miała zbyt wiele czasu na rozmowę, zadaliśmy Maszy i Siergiejowi jedynie kilka krótkich pytań.

Grupie bardzo spodobał się Szczecin. Określili miasto mianem wspaniałego, niestety, musieli zrezygnować z jego zwiedzania, ponieważ, jako headliner, mieli na głowie bardzo dużo spraw związanych z koncertem, ale przyznali, że gdyby mieli czas, z chęcią przeszliby się po mieście. Bardzo pozytywnie wypowiadali się o członkach Percival Schuttenbach, z którymi zdążyli się zapoznać. Masza szczerze przyznała, że nasi folk metalowcy są niesamowitymi ludźmi, a członkowie grup nawiązali bardzo pozytywną relację. Siergiej, zapytany o literaturę, którą poleciłby osobom, chcącym zapoznać się z tematyką, która odnajdziemy w tekstach Arkony, czyli pogaństwa, folkloru, czasów Prasłowian, bez zastanowienia wskazał Borysa Rybakowa, a jego jako publikacje jako lekturę obowiązkową.

 

Po pierwszym stresie związanym z kontaktem z wieloletnimi idolami, napotkaliśmy Matthiasa Jepsena z Ragnaröek, który podekscytowany zbliżającym się koncertem (Ragnaröek rozpoczynał festiwal) chętnie biesiadował, śpiewał i fotografował się ze wszystkimi.

 

 

BLACK MESSIAH:

– Dosłownie kilka słów, dlaczego tak późno odwiedzacie Polskę? Nie mieszkacie przecież daleko stąd.

– Ponieważ dopiero teraz nas zaproszono. (śmiech)

– Skąd bierzecie inspiracje?

– Nasze inspiracje biorą się głównie z mitologii krajów północnych.

– Macie już jakieś plany na rok 2013? Jakie?

– Jest kilka festiwali, na których będziemy grać. Planujemy też większą trasę po Europie. Zaczynamy też nagrywanie piosenek na nowy album.

– A jak nazwiecie ten album?

– Jeszcze nie wiemy… (śmiech)

– Jak dowiedzieliście się o Rock in Szczecin Folk Edition? Zostaliście zaproszeni, czy może znaleźliście gdzieś informację o tym?

– Zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów.

– To wszystkie pytanie, które chcieliśmy zadać, dziękujemy bardzo.

– Również dziękuję, do zobaczenia.

Najdłuższą rozmowę udało nam się przeprowadzić z bardzo otwartym Tadeuszem Rieckmannem-perkusistą Dalriady. Z przyjemnością odpowiadał na nasze pytania i nigdzie nie było mu spieszno.

Heidrunn: Jak podoba się wam w Polsce i skąd wasze opóźnienie? Mieliście przecież pojawić się wczoraj.

Tadeusz: Póki co nie zobaczyliśmy z tej Polski zbyt wiele, dopiero co przyjechaliśmy zza niemieckiej granicy. Widzieliśmy tylko 20 kilometrów Polski, ale wydaje mi się, że to piękny kraj. Jechaliśmy z południa Niemiec – była to długa i męcząca droga, musieliśmy rozłożyć ją na dwa dni, stąd nasze spóźnienie.

Heidrunn: Racja, jesteście przecież razem z Arkoną w trakcie trasy…

Tadeusz: Tak, oczywiście nie podróżujemy tym samym busem, mamy swój własny, dlatego Arkona nie była spóźniona.

Heidrunn: Planujecie lub chcielibyście odwiedzić Polskę w przyszłym roku?

Tadeusz: Oczywiście, chcemy odwiedzić jak najwięcej miejsc – im więcej, tym lepiej. Gramy też we Wrocławiu. Może wrócimy do Polski w nadchodzącym roku, kto wie…

Heidrunn: A jak wasze samopoczucie przed pierwszym koncertem w naszym kraju?

Tadeusz: Cóż, na pewno będzie tu dużo ludzi, to oczywiście dobrze… Jesteśmy już niestety bardzo zmęczeni, nasza podróż trwa od kilku dni. Praktycznie codziennie gramy jakiś koncert…

Heidrunn: Dopiero co skończyliście pracę nad najnowszym albumem. Czy myślicie już o kolejnym? Został wam jakiś materiał na następną płytę?

Tadeusz: Szczerze mówiąc, zawsze piszemy utwory na jeden album. Nasz tekściarz, który zresztą jest również wokalistą i gra na gitarze, przygotowuje materiał tylko na bieżący albumy. Chociaż nigdy nie wiemy, co wpadnie mu do głowy, więc na pewno zostały jakieś pomysły na kolejną płytę.

Heidrunn: A dlaczego gracie akurat folk metal? Czym się inspirujecie?

Tadeusz: Nasze inspiracje biorą się głównie z węgierskiego folkloru. Węgierska kultura i język również mają wielki wpływ na naszą twórczość, wszystkie te ludowe piosenki, legendy, mity… nawet węgierskie bajki nas inspirują. Większość naszych utworów wzięła się właśnie z tego wszystkiego. A dlaczego folk metal? Miło gra się taką muzykę… Osobiście nie jestem jakimś wielkim fanem folku, ale uwielbiam grać nasze utwory. Mam nadzieję że staną się jeszcze bardziej popularne.

Heidrunn: Ostatnie pytanie dotyczy waszego najnowszego albumu. Co o nim sądzicie? Mieliście jakieś problemy przy nagrywaniu go?

Tadeusz: Nie, żadnych trudności nie było, ale nagrywanie wszystkiego trwało bardzo długo. Zajęło nam to całe lato. Małym problemem było może to, że jednocześnie nagrywaliśmy teledysk do jednego z naszych kawałków i nie mieliśmy na nic czasu… Ciężko było wszystko pogodzić – zaczęliśmy nagrywać bębny, potem bas, gitarę… Wtedy wzięliśmy się za teledysk, a dopiero potem dograliśmy resztę gitar i wokal do niektórych kawałków na płycie.

Heidrunn: Wielkie dzięki za wywiad i powodzenia na koncercie!

 

Teraz czas na kilka spostrzeżeń odnośnie samych koncertów.

Na scenie pierwszy pojawił się zespół Ragnaröek . Zespół był idealnie dobrany jako otwierający całą imprezę. Niezwykła ilość energii, jaką wysłał już na samym początku, rozgrzała publiczność przed kolejnymi zespołami. Prócz kwestii czysto muzycznych zespół znakomicie spisywał się na scenie – kowal, wyprowadzany ze sceny na łańcuchu przez kobietę, zjawiskowe stroje, zachowanie wokalisty – wszystko to sprawiło, że koncert tej grupy można spokojnie uznać za jeden z najlepszych w czasie całego wieczoru.

 

Drugim zespołem na scenie była brytyjska formacja Darkest Era. Był to kolejny, bardzo dobry występ tego wieczoru, pełen niesamowitej mocy, która udzieliła się publiczności, żywo reagującej na świetny kontakt z wokalistą. Zespół odbiegał nieco muzycznie od pozostałych wykonawców. Wielu osobom nie podobał się fakt, że w gruncie rzeczy kapela nie należy do folk metalowych – brakowało jakichkolwiek ludowych instrumentów czy chociaż folkowej otoczki, jednakże pod względem muzycznym zespół spisał się nienagannie.


 

Percival Schuttenbach pojawił się na scenie jako trzeci. Jedyny polski reprezentant podczas Rock in Szczecin – Folk Editon 2012 jak zwykle sprawił się znakomicie. Wspaniała muzyka, przepełniona słowiańskim duchem i wyśmienity kontakt z publicznością wywołały euforię wśród odbiorców. Zespół zaprezentował wiele starszych utworów, mieszając je z tymi, które wchodzić będą w skład albumu Svantevit. Obowiązkowo musiał się zatem pojawić dobrze znane fanom Percivali takie kawałki, jak: Pani Pana czy Satanismus, przy którym rozśpiewała się cała publiczność. Co chwilę na fali płynęli fani, a ci bardziej zmęczeni zostali orzeźwieni przez strumienie wina wylewane przez Mikołaja.

 

Dalriada to zespół, na który czekało bardzo dużo osób spośród przybyłych tamtego dnia. Węgrzy powitali publikę wyuczonymi wcześniej humorystycznymi  formułkami, niestety, wielu fanów mogło poczuć zawód – zastępcza wokalistka, choć barwę głosu ma stosunkowo podobną do tej, którą dysponuje Laura Binder (wokalistka Dalriady – przyp. red.), to jednak jej możliwości są znacznie mniejsze, a instrumenty folkowe puszczane z taśmy były ledwo słyszalne. Należy jednak podkreślić bardzo dobry kontakt z publicznością części muzyków, częste zejścia gitarzysty pod barierki były bardzo pozytywnie odbierane przez zgromadzonych.

 Przedostatni na scenie pojawili się Niemcy z Black Messiah. Słusznie otrzymali zaszczytne miejsce tuż przed Arkoną, gdyż ich występ był naprawdę na wysokim poziomie – zaprezentowali publiczności porcję świetnej muzyki w germańskim klimacie. Niestety, publiczność była już dość zmęczona, albo oszczędzała siły na występ headlinera i nie zareagowała na występ Black Messiah zbyt energicznie.

 

 

Niemal każdy, kto przybył tamtego wieczoru do Domu Kultury Słowianin wyczekiwał występu zespołu, który pojawił się jako ostatni. Arkona wprowadziła odpowiedni nastrój już przed wyjściem na scenę, ustawiając na niej sprytne urządzenia, które do złudzenia imitowały płonące pochodnie. Podczas występów nie było zaskoczenia, zespół jak zawsze wypadł doskonale. Pośród starszych kawałków swoje miejsce znalazły nowe, wspaniale wpisując się w cały repertuar grupy. Jak zawsze godnym zapamiętania był także był znakomity kontakt z publicznością oraz energia, którą członkowie zespołu zaprezentowali na scenie. Miłym akcetem były także wypowiadane przez Maszę słowa po polsku.

 

Po wszystkich koncertach udaliśmy się na afterparty w klubie Morion, w którym obecni byli także członkowie grup. Biesiada trwała do samego rana, umilił ją Matthias Jepsen z zespołu Ragnaröek, wykonując swoje solo na dudach na stole.

Rock in Szczecin Folk Edition okazał się bardzo dobrze przemyślanym i zorganizowanym przedsięwzięciem. Trafny dobór kapel, miejsca (nomen omen Dom Kultury Słowianin), a przede wszystkim niesamowity kontakt zespołów ze słuchaczami sprawiły, że wydarzenie na długo zostanie w naszej pamięci. Zaplanowano już kolejną edycję, która odbędzie się 12 października 2013 r.

odnośnik do galerii ze zdjęciami z Rock in Szczecin Folk Edition: http://folkmetal.pl/zdjecia-z-rock-in-szczecin-folk-edition-2012

Relację współtworzyliMargMorgan, Viltharis i Heidrunn.

 

  • Viltharis

    O kurcze! Jestem na jednym zdjęciu. 🙂

  • Viltharis

    O kurcze! Jestem na jednym zdjęciu. 🙂