„Globalna Wiocha” to tytuł nowej, długogrającej płyty Żywiołaka, która ukaże się na polskim rynku 7 listopada. Wydawnictwem ponownie jest Karrot Kommando.

Przypominamy także o jesienno-zimowej trasie Żywiołaka.

Okładka:

Lista utworów:

1. Mój miły rolniku
2. Krasnal Rebel Song
3. Moskwa
4. Sieć
5. Neurowizja
6. Istanbul
7. Grzybobranie
8. Pieśń słoneczna
9. Berlin
10. Pogaństwo II
11. Wiochmen pogo l
12. Oslo

Wypowiedzi muzyków oraz nagrywanie płyty:

httpv://www.youtube.com/watch?v=igYvtMw_qRM

  • ziomek

    Witam!Właśnie słucham sobie nowej płyty żywiołaka i niestety muszę powiedzieć, że jestem bardzo zawiedziony zawartością płyty.O ile muzycznie jest w miarę ok to jeżeli chodzi o 2 nowe wokalistki to pozostawia wiele do życzenia.Moim zdaniem ich głos nie pasuje w ogóle do muzyki.

  • ziomek

    Witam!Właśnie słucham sobie nowej płyty żywiołaka i niestety muszę powiedzieć, że jestem bardzo zawiedziony zawartością płyty.O ile muzycznie jest w miarę ok to jeżeli chodzi o 2 nowe wokalistki to pozostawia wiele do życzenia.Moim zdaniem ich głos nie pasuje w ogóle do muzyki.

  • Pingback: Koncert Żywiołaka w ramach cyklu Granie na Żywo()

  • Pingback: Koncert Żywiołaka w ramach cyklu Granie na Żywo()

  • Simarillion

    Ne zgadzam się z tym absolutnie.
    Płyta „Globalna wiocha” – to jedno wielkie rozczarowanie.
    Po pierwszej – genialnej płycie – oczekiwałem kolejnej, inspirowanej folkiem uczty.
    Co dostałem?
    Połączenie piosenki biesiadnej z rytmami Kombii.
    Ja rozumiem, ze z folku żyć się nie da, ale na coś trzeba się zdecydować. Albo chce się grać SWOJĄ muzykę, godząc się z tym, że niewiele osób to kupi, albo przestać udawać i grac „majteczki w kropeczki” na weselach.
    Jak pisał W. Łysiak – „nie można siedzieć okrakiem na barykadzie bo uwiera w jaja.”

  • Simarillion

    Ne zgadzam się z tym absolutnie.
    Płyta „Globalna wiocha” – to jedno wielkie rozczarowanie.
    Po pierwszej – genialnej płycie – oczekiwałem kolejnej, inspirowanej folkiem uczty.
    Co dostałem?
    Połączenie piosenki biesiadnej z rytmami Kombii.
    Ja rozumiem, ze z folku żyć się nie da, ale na coś trzeba się zdecydować. Albo chce się grać SWOJĄ muzykę, godząc się z tym, że niewiele osób to kupi, albo przestać udawać i grac „majteczki w kropeczki” na weselach.
    Jak pisał W. Łysiak – „nie można siedzieć okrakiem na barykadzie bo uwiera w jaja.”