Kto nie zna Arkony? Ten zespół założony w 2002 roku kojarzy chyba każdy, kto miał styczność z folk metalem. Na początku zeszłego roku, dokładnie 19 stycznia 2018, muzycy wydali album, który zatytułowali Khram. Czy okazał się lepszy od poprzednich?
Jeśli jesteście tego ciekawi, chętnie podzielę się swoją opinią na temat tego krążka.

Już samo intro „Mantra”, gdzie słyszymy demoniczne deklamacje oraz dźwięki, daje nam do zrozumienia z czym będziemy mieli do czynienia. Czy w pozytywnym tego słowa znaczeniu?

Dla mnie jak najbardziej. Opener albumu jest pełen złowrogiego pogańskiego śpiewu, który idealnie oddaje burzliwy klimat kolejnego utworu. Najbardziej godne uwagi są Tseluya zhizn oraz Rebionok bez imeni. Imponująca jest ich długość – pierwszy z nich trwa 17 minut, drugi – 12, co czyni je najdłuższymi utworami w ich dyskografii. Myślałem, że zadziała to na ich niekorzyść, jednak kompozycje są jak dla mnie połączeniem tego, co lubię w Arkonie najbardziej – elementów progresywnych wzbogaconych black/paganowym pazurem oraz stricte folkową (a tym samym epicką) melodyką instrumentów ludowych.

Pozostałe kompozycje są tak naprawdę kontynuacją tego, co zostało zaprezentowane wcześniej. Zdecydowanie na plus. Dziwne wrażenie zrobiło na mnie jedynie pianino, słyszalne we wstępie utworu V ladonyah bogov. Poczułem się lekko zbity z pantałyku, lecz na szczęście potem zostałem ponownie skierowany na odpowiednią ścieżkę.

Podsumowując, ta płyta jest dla mnie kumulacją tego, co najlepsze, a co było mi dane usłyszeć wcześniej na Goi Rode GoiSlovo Yav. Podobne brzmienia usłyszałem też na najnowszym albumie fińskiego Moonsorrow, wydanym w 2016 roku Jumalten Aika. Tak czy inaczej, płyta jest spójna, zarówno w kwestii muzycznej, jak i tekstowej. Te dwie składowe wyjątkowo dobrze się z sobą uzupełniają. Kto lubi Arkonę taką, jak ze wspomnianych przeze mnie płyt, będzie więcej niż zachwycony. Jeśli jednak ktoś szuka, bardziej skocznych utworów w stylu Yarilo srodze się zawiedzie, bo takich nie uświadczy, z czego osobiście się bardzo cieszę.

10/10